Tak zakończyło się życie Natalii, jej 10-letni syn spał w sąsiednim pokoju

Wczorajszego dnia, w godzinach popołudniowych, Prokuratura Okręgowa w Poznaniu ujawniła szczegóły tragicznej śmierci 39-letniej Natalii Panochy-Raczkiewicz. Według zeznań męża, dramat rozpoczął się od kłótni w kuchni, która doprowadziła do tragedii. W czasie, gdy Natalia umierała, jej 10-letni syn spał w sąsiednim pokoju, nieświadomy wydarzeń.

Szczegóły tragedii ujawnione przez prokuraturę

Jak wynika z opinii biegłego, Natalia zmarła nagłą, gwałtowną śmiercią. Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu podał, że zebrane dowody pozwoliły na przedstawienie mężowi zarzutu zabójstwa z zamiarem bezpośrednim.

Natalia zginęła po awanturze w kuchni

Śledztwo wykazało, że mąż Natalii, 60-letni Adam R., przyznał się do uderzenia żony w twarz podczas kłótni, która miała miejsce w kuchni. Do awantury doszło prawdopodobnie po powrocie kobiety ze spotkania z nowym partnerem. Małżeństwo było w trakcie rozwodu.

Co wydarzyło się po śmierci Natalii?

Po uduszeniu Natalii, Adam R. schował jej ciało w bagażniku samochodu i odjechał. Kiedy dotarło do niego, że Natalia nie żyje, wpadł w panikę i porzucił ciało kilkanaście minut później. Śledczy opisują jego działania jako chaotyczne, a podczas przesłuchania mężczyzna był początkowo otępiały, zanim przyznał się do zbrodni.

Weryfikacja relacji i dalsze śledztwo

Prokuratura zaznacza, że relacja Adama R. będzie jeszcze weryfikowana. Na obecnym etapie śledztwa nie ma podstaw do przypuszczeń, że ktoś mu pomagał. Od początku śledczy podejrzewali, że mąż Natalii nie mówi prawdy, a rozwiązanie sprawy ułatwiły zapisy z monitoringu.

Areszt dla Adama R.

W czwartek wieczorem prokuratura zdecydowała o trzymiesięcznym areszcie dla Adama R. Śledztwo jest w toku, a prokuratura będzie dalej badać wszystkie okoliczności tej tragicznej sprawy.