Spór o relacje Polski z Ukrainą wraca w momencie, w którym symboliczne gesty zaczynają mieć realne polityczne skutki. W centrum napięcia znalazły się decyzje dotyczące pamięci o UPA, Order Orła Białego dla Wołodymyra Zełenskiego oraz reakcje polskich władz. Bronisław Komorowski ostrzega, że eskalowanie tej sprawy może pogłębić kryzys między Warszawą a Kijowem.
Były prezydent zwraca też uwagę na szczególnie trudne położenie Donalda Tuska. Premier musi brać pod uwagę zarówno oczekiwania części opinii publicznej, jak i ryzyko dalszego zaostrzenia sporu z Ukrainą. W takiej sytuacji każda decyzja bywa politycznie wykorzystywana przez przeciwników.
Order Orła Białego stał się elementem ostrego sporu
Napięcie wywołała zapowiedź rozpatrywania sprawy najwyższego polskiego odznaczenia przyznanego prezydentowi Ukrainy. Kapituła Orderu Orła Białego ma zająć się możliwością odebrania orderu Wołodymyrowi Zełenskiemu.
Inicjatorem procedury jest prezydent Karol Nawrocki. Powodem są kontrowersje wokół gloryfikowania UPA na Ukrainie, w tym decyzji dotyczących upamiętnienia tej formacji w przestrzeni wojskowej i historycznej.
Bronisław Komorowski ocenił, że samo zwołanie Kapituły może sugerować wcześniejsze polityczne przesądzenie sprawy. W jego interpretacji takie spotkanie może służyć raczej rozłożeniu odpowiedzialności za decyzję niż spokojnemu szukaniu rozwiązania.
Były prezydent mówi o braku rozmów
Komorowski zwrócił uwagę na relacje między Karolem Nawrockim a Wołodymyrem Zełenskim. Według niego brak bliskiego kontaktu między politykami mógł ograniczyć szansę na wcześniejsze działania dyplomatyczne.
Były prezydent przekonuje, że właśnie kanał rozmów powinien zostać wykorzystany przed sięgnięciem po bardziej radykalne kroki. W jego ocenie polityczne gesty podejmowane bez takiego przygotowania mogą przynieść efekt odwrotny od zamierzonego.
Nie oznacza to akceptacji dla działań strony ukraińskiej. Komorowski ocenił decyzje dotyczące UPA jako błędne i szkodliwe dla relacji z Polską, ale jednocześnie podkreśla, że odpowiedź Warszawy powinna uwzględniać długofalowe konsekwencje.
Tusk znalazł się między oczekiwaniami a ryzykiem
Najtrudniejsze politycznie położenie dotyczy premiera. Donald Tusk musi mierzyć się z presją społeczną w sprawach historycznych, a jednocześnie z odpowiedzialnością za relacje państwowe z Ukrainą.
Komorowski wskazuje, że szef rządu stoi przed wyborem, który może rozczarować część wyborców niezależnie od kierunku decyzji. Poparcie ostrzejszych działań wobec Zełenskiego mogłoby zaostrzyć napięcie z Kijowem, ale brak reakcji mógłby zostać odebrany jako lekceważenie polskiej pamięci historycznej.
Sytuację komplikuje wzrost postaw krytycznych wobec Ukrainy. Właśnie dlatego sprawa orderu i oceny UPA nie jest wyłącznie historycznym sporem, lecz także elementem bieżącej walki politycznej w Polsce.
„Skuteczność zerowa” i ryzyko dalszego kryzysu
Były prezydent sceptycznie ocenia praktyczny efekt odebrania Orderu Orła Białego. Jego zdaniem taki krok może wywołać po stronie ukraińskiej pewną refleksję, ale nie zmieni decyzji, które już zostały podjęte.
Z tego powodu Komorowski mówi o bardzo ograniczonej skuteczności takiego działania. Ostrzega, że symboliczna kara może za to pogłębić kryzys i utrudnić rozmowy w sprawach, które dla obu państw pozostają ważne.
To nie jest spór, w którym jedna decyzja kończy problem. Im bardziej sprawa przenosi się z poziomu dyplomacji do ostrej krajowej debaty, tym większe staje się ryzyko politycznej licytacji i utraty kontroli nad skutkami.
Pamięć o Wołyniu i próba kompromisu
Komorowski najmocniej krytykuje decyzję o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. Uznał ją za poważny błąd historyczny i negatywnie ocenił rolę Zełenskiego w tej sprawie.
Jednocześnie podkreśla, że Polska nie powinna godzić się na przemilczanie zbrodni popełnionych przez UPA. Pamięć o wydarzeniach wołyńskich ma pozostać ważnym elementem rozmów z Ukrainą i nie powinna być wypychana z debaty przez bieżącą politykę.
Były prezydent wskazuje jednak, że po stronie ukraińskiej UPA bywa postrzegana także jako symbol oporu wobec Związku Sowieckiego i element budowania tożsamości narodowej. Dlatego proponuje rozwiązanie oparte na rozróżnieniu tych perspektyw.
W jego ocenie kompromis mógłby polegać na uznaniu znaczenia UPA w ukraińskiej pamięci tam, gdzie chodzi o walkę z Sowietami, przy jednoczesnym jednoznacznym potępieniu zbrodni popełnionych na Polakach. Taki kierunek nie usuwa sporu, ale może ograniczyć jego polityczne koszty.









