Kansas stało się pierwszym stanem w USA, który nie tylko zakazał osobom transpłciowym zmiany oznaczenia płci w prawie jazdy, ale także unieważnił dokumenty zmienione wcześniej. Władze działają więc z mocą wsteczną wobec praw jazdy wydanych w poprzednich latach. Osoby objęte decyzją mają wystąpić o nowe dokumenty zgodne z płcią przypisaną przy urodzeniu.
Sprawa wywołała pozwy i ostrą debatę o prywatności, równości oraz prawie do rzetelnego procesu. Dwoje mieszkańców Kansas zaskarżyło przepisy, argumentując, że naruszają one ich prawa konstytucyjne. Sąd odmówił jednak tymczasowego wstrzymania wykonania ustawy.
Dokumenty przestały być ważne
Do części mieszkańców Kansas zaczęły trafiać oficjalne pisma od władz stanowych. Wynikało z nich, że posiadane przez nich dokumenty, choć wydane wcześniej, przestały być prawnie ważne.
Chodzi o prawa jazdy osób transpłciowych, które w przeszłości zmieniły oznaczenie płci w dokumentach. Kansas przez lata dopuszczało taką możliwość, ale nowe przepisy odwracają skutki wcześniejszych decyzji administracyjnych.
Władze poinformowały posiadaczy unieważnionych praw jazdy, że mogą podlegać dodatkowym karom za prowadzenie pojazdu na podstawie nieaktualnej licencji. Wskazanym rozwiązaniem jest wystąpienie do stanowego Wydziału Pojazdów o nowe dokumenty.
Kansas poszło dalej niż inne stany
Cztery inne stany wprowadziły podobne zakazy dotyczące zmiany oznaczenia płci w prawie jazdy. Żaden z nich nie zdecydował się jednak na tak daleko idący krok wobec dokumentów wydanych w przeszłości.
To właśnie działanie z mocą wsteczną czyni sprawę z Kansas szczególnie kontrowersyjną. Osoby, które wcześniej przeszły procedurę zmiany oznaczenia płci, nagle dowiadują się, że dokumenty uznawane przez lata za ważne przestały obowiązywać.
Zmiana dotyczy nie tylko praw jazdy. Ustawa obejmuje także akty urodzenia osób, które wcześniej dokonały aktualizacji oznaczenia płci w dokumentach.
Sąd odmówił wstrzymania ustawy
W ubiegłym miesiącu dwoje mieszkańców Kansas wniosło pozew przeciwko władzom stanu. Argumentowali, że nowe przepisy naruszają prawo do prywatności, równości, rzetelnego procesu sądowego i wolności słowa.
Sprawa trafiła do sędziego okręgowego hrabstwa Douglas, Jamesa McCabrii. Sędzia odrzucił jednak wniosek o tymczasowe wstrzymanie wykonania ustawy.
W uzasadnieniu wskazał, że nie zgromadzono wystarczających dowodów na to, iż osoby transpłciowe będą narażone na prześladowania lub dyskryminację przez konieczność posługiwania się dokumentami niezgodnymi z deklarowaną tożsamością.
Zmiana po szesnastu latach
Kansas pozwalało osobom transpłciowym zmieniać oznaczenie płci w dokumentach od 2007 roku. Ten stan rzeczy trwał przez szesnaście lat.
Przełom nastąpił w 2023 roku, gdy stan na nowo zdefiniował płeć jako wyłącznie męską albo żeńską, przypisaną w chwili urodzenia. Od tego momentu zmieniło się podejście władz do dokumentów osób transpłciowych.
Na poziomie federalnym dodatkowym impulsem dla podobnych działań legislacyjnych miał być dekret Donalda Trumpa, zgodnie z którym istnieją tylko dwie niezmienne płcie.
Sprawa może stać się testem dla systemu
W ostatnich latach piętnaście innych stanów wprowadziło analogiczne przepisy dotyczące definicji płci i dokumentów. Kansas wyróżnia się jednak tym, że sięgnęło po rozwiązanie obejmujące dokumenty wydane wcześniej.
Dlatego sprawa może stać się testem dla całego systemu prawnego. Kolejne pozwy pokażą, czy sądy uznają wsteczne unieważnianie dokumentów za dopuszczalne, czy też granice ingerencji władz stanowych zostaną ograniczone.
Dla osób objętych zmianą konsekwencje są natychmiastowe. Muszą mierzyć się nie tylko z problemem formalnym, ale także z ryzykiem kar za posługiwanie się dokumentem, który jeszcze niedawno był uznawany przez państwo za ważny.









