Ogromna wygrana w Paryżu i zimny prysznic po finale. Tyle może zabrać fiskus

Maja Chwalińska osiągnęła życiowy sukces na kortach Roland Garros, ale finansowy finał tej historii nie jest tak prosty, jak wygląda na pierwszy rzut oka. Polska tenisistka ma otrzymać gigantyczną premię za awans do finału, jednak ogromna część pieniędzy może trafić do francuskiego fiskusa. W grze są miliony złotych i podatek, który zaboli nawet przy największym sportowym triumfie.

Nagroda ma wynosić 1,636 mln dolarów, czyli blisko 6 mln zł. Jeśli zastosowana zostanie maksymalna francuska stawka podatkowa, lokalny fiskus może przejąć ponad 736 tys. dolarów, czyli niemal 2,7 mln zł. Sprawa zrobiła się na tyle głośna, że głos zabrał minister finansów Andrzej Domański.

Finał Roland Garros zmienił finansową skalę kariery

Maja Chwalińska dotarła do wielkiego finału Roland Garros, a jej występ we Francji stał się jednym z najważniejszych momentów w karierze. W decydującym meczu przegrała z 19-letnią Mirrą Andriejewą, ale sam awans zapewnił jej ogromną premię.

Przedstawiciele wielkoszlemowego turnieju przygotowali dla polskiej finalistki nagrodę w wysokości 1,636 mln dolarów. Po przeliczeniu daje to kwotę bliską 6 mln zł, czyli sumę, która natychmiast pokazuje finansową skalę paryskiego sukcesu.

Ten wynik jest tym bardziej spektakularny, że do startu w Paryżu Chwalińska w całej zawodowej karierze zarobiła poniżej 900 tys. dolarów. Kilka tygodni na francuskich kortach przyniosło więc większy kapitał niż wszystkie wcześniejsze starty zsumowane razem.

Prawie połowa pieniędzy może trafić do fiskusa

Sportowy sukces ma jednak bardzo kosztowny podatkowy cień. Zgodnie z lokalnymi regulacjami od turniejowej premii musi zostać odliczony podatek dochodowy.

Jeżeli w tym przypadku zastosowanie znajdzie maksymalna stawka podatkowa wynosząca 45 proc., francuskie instytucje podatkowe mogą pobrać ponad 736 tys. dolarów. W polskiej walucie oznacza to uszczuplenie nagrody o niemal 2,7 mln zł.

To dlatego finałowy sukces Chwalińskiej ma słodko-gorzki wymiar. Z jednej strony tenisistka zarobiła fortunę, z drugiej prawie połowa gigantycznej premii może nie opuścić terytorium Francji.

Polacy pytali o drugi podatek. Domański wyjaśnił jedną rzecz

Po informacji o francuskim podatku pojawiło się pytanie, czy tenisistka będzie musiała oddać część środków także w Polsce. Taki scenariusz oznaczałby dla niej jeszcze bardziej bolesne pomniejszenie nagrody.

Do sprawy odniósł się minister finansów Andrzej Domański. Potwierdził, że polskie i francuskie władze wiążą specjalne regulacje, które zapobiegają podwójnemu opodatkowaniu obywateli.

To ważna informacja dla wszystkich śledzących rachunek po sukcesie Chwalińskiej. Największy ciężar podatkowy ma więc dotyczyć Francji, a nie dodatkowego rozliczenia tej samej wygranej w Polsce.

Minister finansów zapowiada rozmowę z Francuzami

Andrzej Domański zapowiedział także, że poruszy temat podczas spotkania z francuskim ministrem. Jego krótka deklaracja pokazuje, że sprawa wyszła poza sportowe emocje i stała się tematem polityczno-finansowym.

Nie oznacza to jeszcze, że sytuacja Chwalińskiej automatycznie się zmieni. Na tym etapie wiadomo jedynie, że szef polskiego resortu finansów zamierza rozmawiać o podatku, który może pochłonąć ogromną część paryskiej premii.

Takie zainteresowanie rządu pokazuje jednak, jak wyjątkowy jest przypadek polskiej tenisistki. Sukces sportowy stał się nagle pretekstem do dyskusji o tym, jak międzynarodowe przepisy podatkowe dotykają zawodników zarabiających pieniądze poza krajem.

Sława przyszła razem z bezlitosnym rachunkiem

Nawet wysokie cięcia podatkowe nie zmieniają sportowego znaczenia awansu do finału Roland Garros. Chwalińska weszła na zupełnie nowy poziom rozpoznawalności i pokazała, że potrafi walczyć o najwyższe cele na jednej z największych scen tenisowego świata.

Paryż przyniósł jej pieniądze, sławę i przełom w karierze. Jednocześnie pokazał, że za wielkimi nagrodami idą skomplikowane rozliczenia, które potrafią odebrać część radości nawet po życiowym wyniku.

Dla kibiców najważniejszy pozostaje jednak sam sportowy skok Chwalińskiej. Podatkowy rachunek jest bolesny, ale nie wymazuje faktu, że finał Roland Garros może być momentem, po którym jej kariera zacznie się zupełnie inaczej.

Udostępnij to 👇