Sikorski użył bardzo mocnych słów o Rosji. „Nie miejmy złudzeń”

Radosław Sikorski podczas konferencji w Sejmie ostrzegł, że Rosja nie prowadzi już przeciwko Polsce wyłącznie działań dezinformacyjnych. Szef MSZ mówił o pełnoskalowej wojnie kognitywnej, której celem jest wpływanie na sposób myślenia społeczeństw i podejmowane przez nie decyzje. W konferencji „Wojna o umysły. Strach, dywersja, dezinformacja” uczestniczył także koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.

Wicepremier przekonywał, że z perspektywy Kremla jest to wojna wymierzona w cały Zachód, zachodnie sojusze oraz podstawy sukcesu Polski i regionu. Ostrzegał przed sianiem chaosu, podsycaniem podziałów i uderzaniem w wartości demokratyczne. Jego zdaniem Polska znajduje się w informacyjnym oblężeniu i nie jest jeszcze wystarczająco odporna na takie działania.

Sikorski: to już nie tylko dezinformacja

Radosław Sikorski powiedział w Sejmie, że nie można już twierdzić, iż Rosja prowadzi przeciwko Polsce wyłącznie działania dezinformacyjne. Użył mocniejszego określenia: pełnoskalowa wojna kognitywna.

Wojna kognitywna została opisana jako działania, których celem jest manipulowanie sposobem myślenia i decyzjami całych społeczeństw. Różni się od klasycznej wojny informacyjnej tym, że ma sięgać głębiej: do mechanizmów postrzegania rzeczywistości, zaufania i reakcji obywateli.

Szef MSZ ocenił, że Kreml traktuje takie działania jako wojnę z całym Zachodem. W jego ujęciu chodzi o osłabianie sojuszy, uderzanie w solidarność i niszczenie fundamentów sukcesu nie tylko Polski, ale też całego regionu.

„Nasz ekosystem informacyjny jest w stanie oblężenia”

Sikorski ostrzegał, że celem Kremla jest sianie zamętu, osłabianie woli oporu, godzenie w wartości demokratyczne oraz fabrykowanie i podsycanie podziałów. Mówił też o działaniach prowadzonych metodami partyzanckimi.

Według ministra Rosja najmuje grupy i pojedyncze osoby działające pod wieloma warstwami kamuflażu. Mają one operować w przestrzeni, która wciąż nie jest powszechnie uznawana za klasyczny teatr działań wojennych.

Wicepremier przestrzegł, że ignorowanie tej rzeczywistości byłoby błędem. Podkreślił, że Rosja wykorzystuje naiwność i dobrą wolę bez skrupułów, a polski ekosystem informacyjny znajduje się w stanie oblężenia.

Miliardy dolarów na propagandę

Sikorski stwierdził również, że w Polsce działa rosyjska piąta kolumna, i przedstawił dane dotyczące wydatków Kremla na propagandę. W 2025 roku Rosja miała przeznaczyć na ten cel około 1,4 mld dolarów, czyli ponad 5 mld zł.

Oznaczałoby to ponad 118 mln dolarów miesięcznie. Od początku pełnoskalowej inwazji na Ukrainę Rosja miała wydać łącznie ponad 6 mld dolarów na kształtowanie przestrzeni informacyjnej na swoją korzyść.

Szef MSZ zaznaczył, że chodzi wyłącznie o kwoty znane i możliwe do wskazania. To ważne zastrzeżenie, bo część działań informacyjnych i operacji wpływu może pozostawać niewykryta.

Operacje dezinformacyjne i nierówne budżety

Wśród operacji dezinformacyjnych Sikorski wymienił Doppelganger, Portal Combat, False Facade i African Initiative. Mają one działać nie tylko w Europie, ale także w Stanach Zjednoczonych i Afryce.

Minister wskazywał przy tym na dużą dysproporcję między rosyjskimi wydatkami a budżetami zachodnich projektów przeciwdziałających manipulacji informacyjnej. Flagowe inicjatywy Unii Europejskiej, w tym EUvsDisinfo i Europejskie Obserwatorium Mediów Cyfrowych, mają dysponować budżetami od 2 do 11 mln euro rocznie.

W ocenie Sikorskiego wspólnota demokratyczna wciąż dyskutuje, czy przeciwdziałanie FIMI, czyli zagranicznej manipulacji informacyjnej i ingerencji, powinno mieć odrębną pozycję w budżecie. Tymczasem Rosja wydaje na własne działania wpływu wielokrotnie większe środki.

Polaryzacja jako narzędzie Kremla

Sikorski podkreślił, że Moskwa utrzymuje społeczeństwa w stanie nieustannej polaryzacji, bo w takim stanie łatwiej je rozgrywać. To jeden z najważniejszych elementów jego ostrzeżenia: celem nie musi być przekonanie wszystkich do jednej wersji wydarzeń, lecz rozbicie zaufania i wspólnego języka.

Minister zaznaczył, że walka z tym zjawiskiem jest bardzo trudna, bo społeczeństwa demokratyczne nie chcą i nie będą ograniczać wolności słowa. Jednocześnie dodał, że wolność słowa nie oznacza wolności od odpowiedzialności za słowo.

W tle tych ostrzeżeń pojawiają się także sprawy szpiegowskie. Jednym z przywoływanych przykładów jest przypadek trzech Polaków zatrzymanych przez ABW, którzy mieli tropić wojska NATO dla Rosji. To pokazuje, że debata o rosyjskich działaniach wobec Polski nie dotyczy już tylko wpisów, narracji i propagandy, ale także bezpieczeństwa państwa.

Udostępnij to 👇