Akwizytor chodzi od domu do domu, aż trafił do domu…

Akwizytor chodzi od domu do domu, aż trafił do domu, którego właścicielka nie ma najmniejszej ochoty z nim rozmawiać, więc zatrzaskuje mu drzwi przed nosem.
Ku jej zdziwieniu, drzwi nie zamykają się, lecz odskakują z impetem.
Próbuje jeszcze raz, lecz rezultat jest identyczny – drzwi powtórnie się odbijają i stają otworem.


Podejrzewając, że akwizytor włożył nogę między drzwi a framugę, kobieta cofa się, aby wziąć taki zamach, który nauczy akwizytora grzeczności.
Wówczas odzywa się akwizytor:
– Musi pani najpierw odsunąć swojego kota.