Domowe Bounty bez pieczenia. Kokosowe tycinki w czekoladzie zrobisz z kilku składników

Kokosowe batoniki w stylu Bounty są idealnym deserem, gdy masz ochotę na coś słodkiego, ale nie chcesz włączać piekarnika. Wystarczy połączyć wiórki kokosowe ze słodzonym mlekiem skondensowanym, uformować małe porcje i oblać je czekoladą. Brzmi prosto, ale o efekcie decyduje konsystencja masy i chłodzenie przed obtaczaniem.

Domowa wersja jest kremowa, mocno kokosowa i wygodna do przygotowania z wyprzedzeniem. Najlepiej smakuje po schłodzeniu, gdy czekolada stwardnieje, a środek pozostaje miękki.

Masa kokosowa musi być gęsta i plastyczna

Do przygotowania potrzeba 200 g wiórków kokosowych oraz 2 puszki słodzonego mleka skondensowanego po 170 g. Te dwa składniki tworzą cały środek batoników. Wiórki dają strukturę, a mleko skleja je i nadaje słodycz.

Składniki trzeba dokładnie wymieszać w większej misce. Masa powinna być gęsta i dobrze plastyczna. Jeśli będzie zbyt luźna, batoniki trudno będzie przenieść do czekolady i mogą się rozpadać.

Nie warto spieszyć się na tym etapie. Suche fragmenty kokosu powinny równomiernie połączyć się z mlekiem skondensowanym. Dzięki temu każdy batonik będzie miał podobną konsystencję.

Domowe Bounty nie wymaga pieczenia, ale wymaga cierpliwości przy formowaniu. Masa musi być zwarta, a porcje podobnej wielkości, żeby chłodziły się i oblewały równomiernie.

Formowanie i chłodzenie ułatwia oblewanie czekoladą

Z masy kokosowej formuje się małe tycinki albo wałeczki. Można dopasować kształt do własnych upodobań, ale najlepiej sprawdzają się porcje niezbyt duże. Łatwiej je zanurzyć w czekoladzie i wygodniej jeść.

Uformowane batoniki układa się na tacy albo blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Papier zapobiega przywieraniu i ułatwia późniejsze zdejmowanie gotowych słodyczy. To mały szczegół, który oszczędza sporo nerwów.

Przed obtaczaniem batoniki powinny trafić do lodówki na co najmniej 20-30 minut. Chłodzenie usztywnia masę i sprawia, że nie rozpada się w ciepłej czekoladzie. Jeśli bardzo się spieszysz, krótsze chłodzenie też pomoże, ale im twardsze porcje, tym łatwiej pracować.

Nie pomijaj tego etapu. Miękka masa kokosowa może zostawiać okruszki w czekoladzie i tracić kształt. Schłodzenie jest najprostszym sposobem na ładniejszy efekt.

Czekolada powinna być rozpuszczona delikatnie

Do oblania potrzeba około 250-300 g czekolady. Można rozpuścić ją nad parą albo bardzo ostrożnie w mikrofali. Ważne, aby jej nie przegrzać, bo wtedy może zgęstnieć i gorzej pokrywać batoniki.

Każdą kokosową porcję zanurza się w czekoladzie i pozwala, aby nadmiar spłynął. Dzięki temu warstwa nie będzie zbyt gruba, a batoniki zachowają kształt. Potem układa się je z powrotem na papierze.

Do smaku można użyć czekolady mlecznej, gorzkiej albo mieszanki obu. Gorzka czekolada lepiej przełamie słodycz mleka skondensowanego, a mleczna da efekt bliższy klasycznemu batonikowi.

Po oblaniu batoniki powinny stężeć. Można zostawić je w chłodnym miejscu albo włożyć do lodówki. Chłodzenie przyspiesza wiązanie czekolady i sprawia, że deser szybciej nadaje się do podania.

Jak przechowywać kokosowe batoniki

Domowe Bounty można przygotować wcześniej. W zamkniętym pojemniku w temperaturze pokojowej wytrzyma około 5 dni, ale w lodówce będzie twardsze i bardziej orzeźwiające. Chłód dobrze pasuje do kokosowego środka.

Jeśli chcesz mocniejszy aromat, do masy kokosowej można dodać kilka kropli ekstraktu waniliowego. To dodatek opcjonalny, ale dobrze pasuje do mleka skondensowanego i kokosu.

Największą zaletą przepisu jest prostota. Nie ma pieczenia, kremów ani długiego ubijania. Trzeba jedynie dopilnować gęstości masy, chłodzenia i spokojnego oblewania czekoladą.

To deser do kawy, na wizytę gości albo do pudełka ze słodyczami w lodówce. Kilka zwykłych składników daje efekt, który wygląda dużo bardziej pracochłonnie niż jest w rzeczywistości.

Udostępnij to 👇