„Miotacz bólu” pod Trybunałem Konstytucyjnym? Policyjny LRAD wywołał pytania. NIK już wcześniej ostrzegała

Policyjny LRAD-500X przy TK wywołał pytania o „miotacz bólu”. Wyjaśniamy, co potwierdziła NIK, co wiadomo o pojeździe i czego nie udowodniono.

Za ogrodzeniem Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie miał znajdować się policyjny samochód wyposażony w system LRAD-500X. Informację nagłośniono 3 listopada 2026 roku, a fotografię pojazdu z 31 października opublikował dziennikarz Mateusz Łoń. Sprzęt bywa nazywany „miotaczem bólu”, ale istnieje zasadnicza różnica między jego obecnością na miejscu a wykorzystaniem do obezwładniania osób dźwiękiem.

Co pojawiło się pod Trybunałem Konstytucyjnym?

Według relacji Kanału Zero, opisanej również przez Frondę, na terenie Trybunału Konstytucyjnego zauważono policyjny samochód z zamontowanym urządzeniem LRAD-500X. Fotografia przywołana przez dziennikarza Mateusza Łonia miała zostać wykonana 31 października o godz. 6:57. Informacja zwróciła uwagę w związku z trwającymi od końca października wydarzeniami i protestami wokół siedziby TK.

Publiczne materiały wskazują na obecność pojazdu, nie zaś na wykorzystanie jego funkcji powodujących ból lub obezwładnienie. To rozróżnienie ma kluczowe znaczenie: zdjęcie policyjnego wyposażenia, nawet wykonane podczas napiętego zgromadzenia, nie jest dowodem na użycie niedozwolonego środka przymusu.

Systemy LRAD wykorzystywano w Polsce do przekazywania komunikatów głosowych podczas zabezpieczania zgromadzeń. Obecność podobnego urządzenia w policyjnym wyposażeniu nie jest więc równoznaczna z tym, że służyło ono do atakowania demonstrantów.

Czym jest LRAD-500X i skąd określenie „miotacz bólu”?

Skrót LRAD pochodzi od angielskiego Long Range Acoustic Device. Urządzenie umożliwia kierunkowe przesyłanie dźwięku na duże odległości. Może być używane do głośnego przekazywania ostrzeżeń, komunikatów i poleceń, także w warunkach znacznego hałasu.

Niektóre konfiguracje urządzeń tej klasy mogą emitować sygnały o bardzo wysokim natężeniu. Z tego powodu w debacie publicznej pojawia się sformułowanie „miotacz bólu” albo „broń akustyczna”. Określenia te nie opisują jednak automatycznie sposobu wykorzystania każdego urządzenia LRAD.

Ekspozycja na bardzo intensywny dźwięk może powodować ból, dyskomfort i uszkodzenie słuchu. Ocena konkretnego zagrożenia zależy między innymi od poziomu dźwięku, odległości oraz czasu ekspozycji. Na podstawie samej fotografii nie da się stwierdzić, czy ktokolwiek był narażony na takie oddziaływanie.

NIK zakwestionowała zakup LRAD przez Policję już w 2012 roku

Najwyższa Izba Kontroli opublikowała 27 listopada 2012 roku krytyczną ocenę zakupu policyjnych systemów LRAD. Kontrolerzy stwierdzili, że Komenda Główna Policji zamówiła urządzenia wyposażone w moduł do emitowania sygnałów o wysokiej częstotliwości, mimo że polskie przepisy nie dopuszczały wykorzystania takich sygnałów jako środka przymusu bezpośredniego.

W komunikacie NIK zwrócono uwagę na zasadność wydawania pieniędzy publicznych na funkcję, której Policja nie mogła legalnie stosować. Kontrola nie oznaczała jednak stwierdzenia, że policyjne urządzenia faktycznie wykorzystywano do zadawania bólu demonstrantom.

Co szczególnie ważne, NIK potwierdziła również, że moduł umożliwiający emitowanie takich sygnałów w kontrolowanych urządzeniach został skutecznie dezaktywowany. To fakt, którego nie wolno pomijać, opisując historyczne zastrzeżenia wobec zakupu.

Ile kosztowały urządzenia i do czego miały służyć?

Według informacji przywoływanych przez Kanał Zero i Frondę Policja kupiła w 2010 roku sześć systemów LRAD-500X za łącznie około 780 tys. zł. Sprzęt trafił do jednostek w kilku dużych miastach: Warszawie, Gdańsku, Krakowie, Łodzi, Poznaniu i Wrocławiu.

Po dezaktywacji zakwestionowanej funkcji urządzenia nadal mogły służyć jako systemy nagłośnienia dużej mocy. W praktyce oznacza to możliwość nadawania komunikatów do większej grupy ludzi, między innymi podczas działań porządkowych lub zabezpieczania zgromadzeń.

Spór dotyczący zakupu ma zatem dwa oddzielne wątki: czy zasadnie wydano pieniądze na funkcję niedopuszczoną przez prawo oraz jak sprzęt jest wykorzystywany po jej zablokowaniu. Odpowiedzi na te pytania nie powinny być łączone w jedno oskarżenie o użycie niedozwolonej broni.

Czy samo ustawienie LRAD przy TK było bezprawne?

Z informacji o obecności pojazdu nie wynika, że doszło do bezprawnego użycia urządzenia. Zastrzeżenia NIK dotyczyły zakupu sprzętu z określonym modułem oraz braku prawnej możliwości stosowania tego modułu jako środka przymusu. To coś innego niż zakaz posiadania i wykorzystywania urządzenia do przekazywania komunikatów.

Nie ma w przywoływanych materiałach potwierdzonego dowodu, że przy Trybunale Konstytucyjnym 31 października 2026 roku LRAD wykorzystano do generowania sygnału obezwładniającego. Nie przedstawiono też pomiarów natężenia dźwięku ani dokumentów potwierdzających użycie takiej funkcji.

Zasadne pozostaje pytanie o cel rozmieszczenia sprzętu i szczegóły zabezpieczenia terenu. Tego rodzaju ustalenia wymagałyby oficjalnych informacji Policji o działaniach w danym dniu. Bez nich można stwierdzić, że wyposażenie było widoczne, ale nie przesądzać o jego zastosowaniu.

Dlaczego sprawa wróciła właśnie teraz?

Pod koniec października 2026 roku konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego doprowadził do wzmożonej obecności policjantów i protestów przed budynkiem. W takiej sytuacji każdy nietypowy element wyposażenia służb staje się przedmiotem uważnej obserwacji mediów i uczestników wydarzeń.

Doniesienia o LRAD zbiegły się z szerszą debatą na temat podstaw prawnych działań służb w otoczeniu TK. Ocena tych działań wymaga jednak oddzielnego zbadania poszczególnych interwencji i dokumentów, a nie przypisywania użycia określonej technologii wyłącznie na podstawie fotografii pojazdu.

Wątpliwości dotyczące zakupu LRAD sprzed kilkunastu lat są udokumentowane przez NIK. Natomiast ewentualne zarzuty dotyczące zastosowania urządzenia przy TK wymagają nowych, konkretnych dowodów. To najważniejsza granica między potwierdzonymi informacjami a spekulacjami.

Udostępnij to 👇