W cichej wsi na Opolszczyźnie rozegrał się koszmar, który trudno sobie wyobrazić. Dwoje bliskich członków rodziny nie żyje, a za narzędzie zbrodni posłużył przedmiot przypominający siekierę. Nikt nie spodziewał się, że sprawcą okaże się 17-letni chłopak, który większość czasu spędzał zamknięty w swoim pokoju.
Policja ruszyła z obławą, a trop zaprowadził mundurowych nad brzeg Odry, gdzie nastolatek zbudował sobie prowizoryczne schronienie z folii. To, co znaleziono w internecie, mrozi krew w żyłach — chłopak mógł wszystko zaplanować. Przeczytaj, jak krok po kroku wyglądała ta makabryczna historia i co mówią ludzie, którzy znali tę rodzinę.
Noc grozy w Kadłubie — dwa ciała w domu jednorodzinnym
Wszystko wydarzyło się w nocy ze środy na czwartek w Kadłubie, niewielkiej miejscowości w województwie opolskim, gdzie każdy zna każdego, a drzwi domów na noc zamyka się raczej z przyzwyczajenia niż ze strachu. Tym razem jednak noc przyniosła coś, czego nikt nie mógł przewidzieć nawet w najczarniejszych scenariuszach. W domu jednorodzinnym na uboczu wsi znaleziono ciała dwóch osób — ojczyma i babci 17-letniego podejrzanego.
Ofiary zginęły od ciosów zadanych narzędziem przypominającym siekierę. Brutalna forma zbrodni wstrząsnęła nawet doświadczonymi śledczymi, którzy natychmiast przystąpili do zabezpieczania miejsca zdarzenia. Okoliczności wskazywały na to, że sprawca działał z przerażającą determinacją.
Gdy o poranku na miejsce dotarli pierwsi pracownicy sąsiedniego warsztatu, policja już blokował dostęp do całego terenu. Informacja o podwójnym morderstwie rozeszła się błyskawicznie, a mieszkańcy wsi nie mogli uwierzyć w to, co usłyszeli. Spokojna dotąd wieś zamieniła się w scenografię kryminalnego koszmaru, który będzie wspominany latami.
Obława zakończona nad Odrą — nastolatek ukrywał się pod folią
Po odkryciu ciał policja natychmiast rozpoczęła poszukiwania 17-latka, który zniknął z domu. Kluczem do złamania zagadki okazały się kamery monitoringu na dworcu PKP w Krapkowicach, dzięki którym funkcjonariusze namierzyli kierunek, w którym poruszał się podejrzany. Analiza nagrań pozwoliła zawęzić obszar poszukiwań do terenów nadrzecznych.
Nastolatek ukrywał się nad brzegiem Odry w Krapkowicach, gdzie zdążył przygotować sobie prowizoryczne schronienie zbudowane z folii. To sugeruje, że mógł wcześniej przygotowywać się do ucieczki, co jeszcze bardziej wzmacnia tezę o premedytacji. Sam widok tego schronienia — naprędce sklecona kryjówka nastolatka poszukiwanego za podwójne morderstwo — budził grozę nawet u doświadczonych mundurowych.
Jak podkreślił prokurator Stanisław Bar, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Opolu, zatrzymanie przebiegło bezproblemowo. 17-latek nie stawiał oporu i pozwolił się zatrzymać bez żadnych incydentów. Teraz grozi mu najsurowsza z możliwych kar — dożywotnie pozbawienie wolności, co oznacza, że resztę życia może spędzić za kratami.
Przerażające nagrania w sieci — cyberpolicja trafiła na ślad
Śledztwo nabrało dodatkowego wymiaru, gdy funkcjonariusze Wydziału do Walki z Cyberprzestępczością natrafili na filmy zamieszczone w internecie przez 17-latka. Treść tych nagrań wskazuje na to, że nastolatek mógł planować swoje działania z wyprzedzeniem. Materiały zostały powiązane z konkretnym numerem IP, co pozwoliło jednoznacznie przypisać je podejrzanemu.
Prokuratura nie ujawnia na razie szczegółowej zawartości filmów, jednak sam fakt ich istnienia rzuca nowe światło na motywacje sprawcy. Czy chłopak chciał się w ten sposób „wyspowiadać”? A może traktował nagrania jako rodzaj manifestu? Śledczy analizują każdą sekundę materiału w poszukiwaniu odpowiedzi na te pytania.
To, co pojawiło się w sieci, dowodzi jednego — zbrodnia nie była dziełem przypadku ani chwilowego impulsu. Jeśli prokuratura potwierdzi tezę o zaplanowanym działaniu, 17-latek będzie sądzony z pełną surowością prawa, niezależnie od młodego wieku. Materiały z internetu mogą okazać się kluczowym dowodem w procesie, który z pewnością zelektryzuje opinię publiczną.
„Rzadko wychodził z pokoju” — znajomi nie kryli zaskoczenia
Sąsiedzi i znajomi rodziny nie potrafią pogodzić się z tym, co się stało. Mężczyzna, który niedawno rozpoczął pracę w warsztacie należącym do ojczyma 17-latka, w rozmowie z Onetem wyznał, że ofiara była „bardzo dobrym człowiekiem”. Jeszcze dzień wcześniej z nim rozmawiał, a następnego ranka policja nie pozwoliła mu nawet wejść na teren zakładu.
O samym podejrzanym pracownik warsztatu wiedział niewiele. Jak przyznał, Łukasz rzadko opuszczał swój pokój i większość czasu spędzał przed komputerem. To obraz, który pojawia się niestety coraz częściej w relacjach o młodocianych sprawcach najcięższych przestępstw — zamknięcie w wirtualnym świecie, odcięcie od otoczenia, brak relacji z rówieśnikami.
Mieszkaniec Kadłuba imieniem Arkadiusz w rozmowie z Wirtualną Polską podkreślił, że rodzina żyła na uboczu, a ludzie we wsi nie znali się aż tak blisko. Wszyscy są w szoku, bo nikt nie przypuszczał, że w ich spokojnej miejscowości może dojść do tak przerażających wydarzeń. Ta tragedia stawia pytanie, które nie daje spokoju — czy ktoś mógł wcześniej zauważyć sygnały ostrzegawcze i zapobiec tej zbrodni?









