Myślałeś, że wojna na Bliskim Wschodzie to tylko droższe paliwo? Nic bardziej mylnego! Eksperci od farmacji właśnie ujawnili szokujące informacje, które dotyczą każdego Polaka stojącego w kolejce po receptę.
Twoje ulubione leki mogą nie dotrzeć do apteki na czas, a niektóre mogą zniknąć z półek całkowicie. Przeczytaj koniecznie, zanim będzie za późno – najważniejsze fakty, o których media milczą, znajdziesz poniżej!
Szlaki handlowe sparaliżowane – Twoja recepta może zostać bez pokrycia
Sytuacja na Bliskim Wschodzie wymknęła się spod kontroli, a konsekwencje uderzą tam, gdzie nikt się nie spodziewał. Cieśnina Ormuz i Kanał Sueski, którymi płyną statki z surowcami farmaceutycznymi, stały się strefą podwyższonego ryzyka. To właśnie tędy wędrują substancje czynne potrzebne do produkcji leków, które codziennie kupujesz w aptece.
Krzysztof Kopeć, prezes Krajowych Producentów Leków, ujawnia przerażające szczegóły logistycznej katastrofy. Statki z Azji muszą teraz płynąć okrężną trasą wokół Rogu Afryki, co oznacza dodatkowe cztery tysiące mil morskich. To 15 do 20 dni opóźnienia przy każdej dostawie – a niektóre leki nie mogą tyle czekać!
Porty europejskie pękają w szwach, a na samoloty cargo z Indii po prostu nie ma miejsc. Wrażliwe preparaty wymagające odpowiedniej temperatury mogą ulec uszkodzeniu podczas wydłużonej podróży. Procedury dopuszczenia do obrotu w Unii Europejskiej dodatkowo spowalniają cały proces.
Ceny pójdą w górę – producenci już liczą straty
Barbara Misiewicz-Jagielak z Polpharmy przyznaje otwarcie to, czego obawiają się wszyscy pacjenci. Wzrost kosztów transportu i opakowań jest już nieuchronny, choć podwyżki nie objęły jeszcze wszystkich producentów. To tylko kwestia czasu, zanim odczujesz to w swoim portfelu przy okienku aptecznym.
Stawki czarteru supertankowców przebiły już poziomy z czasów pandemii, kiedy świat stał na krawędzi farmaceutycznego kryzysu. Firmy ubezpieczeniowe zapowiadają drastyczne podwyżki składek za ładunki przemierzające strefy wojenne. Nawet ceny szklanych opakowań na leki rosną wraz z drożejącą ropą naftową.
Nie wszyscy producenci są jednak w równie dramatycznej sytuacji. Servier może spać nieco spokojniej – produkuje substancje czynne w Unii Europejskiej, a warszawska fabryka dostarcza niemal 100 procent opakowań do polskich aptek. Natalia Stasiakowska-Jabłońska z firmy zaznacza jednak, że wzrostu cen energii i ubezpieczeń w dłuższej perspektywie nie da się wykluczyć.
Były wiceminister zdrowia mówi wprost: niektórych leków po prostu nie będzie
Krzysztof Łanda, były wiceminister zdrowia, nie owija w bawełnę i mówi to, czego inni boją się powiedzieć. Nie martwi go wzrost cen – martwi go, że pewnych leków w Europie po prostu zabraknie. Jego słowa brzmią jak scenariusz z filmu katastroficznego, ale niestety to brutalna rzeczywistość.
Najbardziej zagrożone są leki, których substancje czynne powstają w Indiach i Chinach. Podczas pandemii COVID-19 podobny scenariusz już się sprawdził – zabrakło leków przeciwgrypowych, preparatów dla pacjentów z HIV i chorobą Parkinsona. Zniknęły też leki przeciwmalaryczne oraz popularne środki przeciwbólowe, po które sięgamy na co dzień.
Historia może się powtórzyć, a eksperci są zgodni co do głównych zagrożeń. Przeciążony transport, opóźnienia w pozwoleniach importowych i gwałtowny wzrost kosztów frachtu tworzą toksyczną mieszankę. Branża farmaceutyczna ma jeden apel do polityków – zwiększyć produkcję substancji czynnych w Europie i wreszcie uniezależnić się od azjatyckich dostawców, zanim polscy pacjenci boleśnie odczują skutki globalnych napięć.
Źródło: medonet.pl









