Bożena Dykiel spoczęła na Powązkach. Ostatnia prośba rodziny ścisnęła za serce tysiące Polaków

Polska straciła jedną z najukochańszych aktorek w historii telewizji. Tłumy żałobników zalały warszawskie Powązki, a łzy lały się strumieniami po twarzach największych gwiazd polskiego kina. Nikt nie był w stanie powstrzymać emocji.

To, o co poprosiła rodzina zamiast tradycyjnych kwiatów i wieńców, poruszyło serca całego kraju. Ten jeden gest mówi wszystko o tym, jakim człowiekiem była Bożena Dykiel. Jeśli kiedykolwiek kochaliście serialową Marię Ziębę, musicie poznać szczegóły tego wyjątkowego pożegnania.

Warszawa zamarła. Pogrzeb Bożeny Dykiel zgromadził tłumy, jakich Powązki dawno nie widziały

Wtorek 25 lutego zapisał się jako jeden z najbardziej poruszających dni w historii polskiego środowiska filmowego. Kościół Środowisk Twórczych na Placu Teatralnym w Warszawie pękał w szwach już na długo przed rozpoczęciem mszy o godzinie dwunastej. Przyjaciele, współpracownicy i wierni fani aktorki pojawili się tłumnie, by oddać hołd kobiecie, która przez dekady rozświetlała polskie ekrany. Atmosfera była przesiąknięta głębokim smutkiem, ale również ciepłem i wdzięcznością za wszystko, co Dykiel ofiarowała polskiej kulturze.

Po nabożeństwie kondukt żałobny przeniósł się na Cmentarz Powązkowski, gdzie o godzinie czternastej spod bramy głównej wyruszył ostatni pochód ku grobowi rodzinnemu. Każdy krok tej drogi był przepełniony ciszą i wzruszeniem, które udzielało się nawet przypadkowym przechodniom. Uroczystość miała charakter podniosły, a jednocześnie niezwykle osobisty i intymny. Wielu uczestników przyznawało później, że to pożegnanie na długo zapadnie im w pamięci.

Wiadomość o śmierci aktorki, do której doszło 12 lutego, przekazał mediom jej mąż Ryszard Kirejczyk. Informacja błyskawicznie obiegła cały kraj i wywołała falę poruszenia wśród milionów widzów. Szczegóły dotyczące ceremonii pogrzebowej podał za pośrednictwem mediów społecznościowych ksiądz Andrzej Luter. Nikt jednak nie spodziewał się, że rodzina zmarłej artystki przygotuje coś, co całkowicie zmieni wymiar tego pożegnania.

Zamiast kwiatów poprosili o coś zupełnie innego. Ta prośba rozbiła serca Polaków

W opublikowanym nekrologu najbliżsi Bożeny Dykiel zwrócili się do żałobników z apelem, który poruszył opinię publiczną do głębi. Rodzina poprosiła o nieskładanie tradycyjnych kondolencji, a także o całkowitą rezygnację z kwiatów i wieńców pogrzebowych. Zamiast tego zachęcono wszystkich do przekazania wsparcia finansowego na rzecz Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi w Laskach. To właśnie ten jeden gest sprawił, że pożegnanie nabrało wyjątkowego, głęboko ludzkiego wymiaru.

Decyzja rodziny doskonale oddała ducha, jakim przez całe swoje życie kierowała się aktorka. Bożena Dykiel nigdy nie zabiegała o blask fleszy ani o pustą celebrację. Wolała konkretne działanie i pomoc tym, którzy naprawdę jej potrzebowali. Ta ostatnia wola rodziny stała się swoistym dopełnieniem jej życiowej postawy i pokazała, że nawet w obliczu śmierci można nieść dobro innym ludziom.

Informacja o nietypowej prośbie błyskawicznie rozeszła się po mediach społecznościowych i wywołała lawinę wzruszających komentarzy. Tysiące internautów przyznawało, że ten gest ścisnął im gardło bardziej niż jakiekolwiek słowa pożegnania. Wielu z nich postanowiło spełnić życzenie rodziny i wpłacić datki na wskazaną instytucję. W ten sposób pożegnanie Bożeny Dykiel przerodziło się w coś znacznie większego niż zwykła ceremonia pogrzebowa.

Kariera, która zapisała się złotymi zgłoskami w historii polskiego kina

Bożena Dykiel przez dekady należała do absolutnej czołówki polskich aktorek. Miała szczęście pracować z największymi reżyserami swojej epoki, a jej talent doceniali zarówno krytycy, jak i zwykli widzowie. Grała u Andrzeja Wajdy w legendarnym „Weselu” oraz w „Ziemi obiecanej”, filmach, które na trwałe wpisały się w kanon światowego kina. U Stanisława Barei zagrała natomiast w kultowych „Alternatywach 4″, serialu, który Polacy cytują do dziś.

Jednak dla milionów telewidzów Dykiel pozostanie przede wszystkim niezapomnianą Marią Ziębą z serialu „Na Wspólnej”. W tę rolę wcielała się przez blisko dwadzieścia lat, budując postać, którą pokochał cały kraj. Jej kreacja była tak naturalna i autentyczna, że widzowie traktowali serialową Marię Ziębę niemal jak członkinię własnej rodziny. Każdy jej uśmiech, każde spojrzenie i każda riposta potrafiły rozbroić nawet najbardziej wymagającą publiczność.

Niestety, za kulisami świetlanej kariery kryły się poważne problemy zdrowotne, o których aktorka długo milczała. Dykiel zmagała się z wadą zastawki serca, jednak przez lata bagatelizowała niepokojące sygnały wysyłane przez organizm. Punkt zwrotny nadszedł w dramatycznych okolicznościach, gdy aktorka zasłabła na planie z powodu skrajnego wycieńczenia. To wydarzenie ostatecznie zmusiło ją do podjęcia najtrudniejszej decyzji w życiu, czyli zakończenia kariery zawodowej.

Odeszła z planu, ale nie z serc widzów. Ostatnie lata Bożeny Dykiel

Pożegnanie z serialem „Na Wspólnej” było dla Dykiel momentem niezwykle bolesnym, choć koniecznym. Jej serialowa bohaterka Maria Zięba wyjechała do rodziny, a scenarzyści zadbali o to, by wątek zakończył się w sposób godny i ciepły. Sama aktorka oddała się spokojnemu życiu z dala od kamer i reflektorów. Jej największą pasją stał się ukochany ogród, w którym spędzała długie godziny, znajdując ukojenie i radość.

Mimo odejścia z zawodu Bożena Dykiel nigdy nie zerwała więzi z ludźmi, z którymi dzieliła plan filmowy. Regularnie rozmawiała telefonicznie ze swoimi serialowymi przyjaciółkami, dzieląc się z nimi życiowymi przemyśleniami i codziennymi radościami. Szczególnie bliska relacja łączyła ją z Anną Guzik, której z dumą oglądała zdjęcia dorastających dzieci. Ta przyjaźń, wykuta w ogniu wspólnej pracy, przetrwała próbę czasu i trwała aż do ostatnich dni życia aktorki.

Choć Dykiel zniknęła z ekranów telewizorów, jej obecność w sercach widzów nigdy nie osłabła. Fani regularnie wspominali ją w mediach społecznościowych, dzieląc się ulubionymi scenami z jej udziałem. Wiele osób pisało, że serial „Na Wspólnej” bez Marii Zięby stracił swoją duszę. Te wyznania pokazują, jak głęboko aktorka dotknęła emocji zwykłych ludzi i jak wielką pustkę pozostawiła po sobie.

Przyjaciele z „Na Wspólnej” nie kryją łez. Te sceny na Powązkach łamały serca

Podczas ceremonii pogrzebowej na Cmentarzu Powązkowskim pojawiło się niemal całe środowisko aktorskie związane z serialem „Na Wspólnej”. Wśród żałobników dostrzeżono skromnie ubraną Annę Guzik, która z trudem powstrzymywała emocje. Wyraźnie poruszona była również Joanna Jabłczyńska, której oczy zdradzały ogrom przeżywanego bólu. Hołd zmarłej koleżance złożyła także Emilia Krakowska, jedna z najbardziej cenionych polskich aktorek starszego pokolenia.

Nad grobem rodzinnym stanął również Mirosław Hryniewicz, który w serialu wcielał się w męża bohaterki granej przez Dykiel. Jego obecność miała wymiar szczególnie symboliczny, bo telewizyjne małżeństwo Ziębów stało się dla widzów uosobieniem ciepła i normalności. Praktycznie cała obsada kultowej produkcji TVN stawiła się na ostatnim pożegnaniu, co dobitnie świadczy o tym, jak silne więzi łączyły ludzi z planu. Trudno było znaleźć choćby jedną suchą parę oczu wśród zgromadzonych.

Wraz z Bożeną Dykiel odeszła artystka absolutnie wyjątkowa, obdarzona rzadkim darem rozbawiania i wzruszania jednym spojrzeniem. Serial „Na Wspólnej” bez Marii Zięby już nigdy nie będzie taki sam, a pustka po niej jest nie do wypełnienia. Polska kultura straciła kogoś, kogo nie da się zastąpić żadną inną aktorką. Pozostaje jednak pocieszająca myśl, że jej role, uśmiech i niepowtarzalny talent będą żyć w nagraniach i w pamięci milionów widzów na zawsze.

Udostępnij to 👇