Przemysław Czarnek zapowiedział wniosek o wotum nieufności wobec minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Przed siedzibą resortu padły bardzo ostre słowa o prywatyzacji, likwidacji szpitali i cięciach w badaniach profilaktycznych. PiS chce zrobić z ochrony zdrowia jeden z najgorętszych frontów politycznej wojny.
Premier Donald Tusk broni jednak minister i mówi o pełnym zaufaniu do jej reform. Do tego własny wniosek zapowiedziała także Partia Razem, co pokazuje, że presja na resort rośnie z kilku stron. Zobacz, dlaczego ta sprawa może szybko trafić na sejmową scenę.
PiS stawia sprawę ostro
Czarnek ogłosił, że Prawo i Sprawiedliwość złoży w Sejmie wniosek o wotum nieufności wobec szefowej resortu zdrowia. Nazwał Jolantę Sobierańską-Grendę minister likwidator i zarzucał jej demolowanie jednej z najważniejszych sfer działania państwa. W jego wystąpieniu najmocniej wybrzmiały oskarżenia o plan prywatyzacji służby zdrowia.
Polityk PiS mówił także o rzekomym marzeniu minister dotyczącym likwidacji 30 procent szpitali. Według niego kierunek zmian miałby oznaczać model, w którym pacjent płaci fakturę u lekarza, a potem próbuje odzyskać pieniądze z NFZ. To mocna polityczna teza, która ma uderzać w najczulszy punkt debaty o zdrowiu.
PiS wskazywał również na ograniczenia finansowania badań profilaktycznych. Wśród przykładów pojawiły się kolonoskopia i gastroskopia, których finansowanie miało zostać zmniejszone do 60 procent, oraz diagnostyka obrazowa z obniżką do 50 procent. W roku ogłoszonym rokiem profilaktyki takie liczby brzmią dla opozycji jak amunicja polityczna.
Tusk broni minister, a presja nie znika
Była minister zdrowia Katarzyna Sójka oceniała, że resort przejął korporacyjny syndyk. Jej zdaniem obecne zarządzanie ochroną zdrowia ma charakter restrukturyzacyjny nastawiony na ograniczanie kosztów. Mówiła też, że zamiast restrukturyzacji lepiej pasowałoby słowo amputacja.
Donald Tusk już wcześniej zapewniał, że nie przewiduje dymisji minister zdrowia. Premier podkreślał, że Jolanta Sobierańska-Grenda ma jego pełne zaufanie przy wdrażaniu trudnych, ale niezbędnych reform mających stabilizować finanse publicznej służby zdrowia. To oznacza, że rząd nie zamierza łatwo oddać pola.
Na początku kwietnia wniosek o wotum nieufności wobec minister zapowiedziała również Partia Razem. Marcelina Zawisza krytykowała działania ograniczające dostęp do ochrony zdrowia i pomysły dotyczące limitów na diagnostykę. W efekcie wokół resortu zdrowia powstał polityczny kocioł, w którym każda kolejna decyzja może wywołać jeszcze większą awanturę.









