Czarzasty wyrzucił ministra z sali sejmowej! Posłowie zaczęli bić brawo. Co tam się wydarzyło?!

W polskim Sejmie doszło do sceny, jakiej nie widzieliśmy od lat! Wicemarszałek Włodzimierz Czarzasty publicznie upomniał ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka i kazał mu natychmiast opuścić salę. Powód? Żurek postanowił udzielić wywiadu telewizji… w samym sercu sejmowej galerii!

Reakcja posłów była natychmiastowa – na sali rozległy się gromkie brawa. Dziennikarka TVP Info musiała przerwać transmisję na żywo i przeprosić widzów. To, co stało się potem, przeszło najśmielsze oczekiwania – koniecznie przeczytajcie do końca!

Czarzasty nie wytrzymał i publicznie upomniał ministra Żurka

Piątkowe posiedzenie Sejmu zapowiadało się na gorące, ale nikt nie spodziewał się, że emocje wybuchną jeszcze zanim dojdzie do kluczowych głosowań. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek postanowił wykorzystać chwilę na sejmowej galerii, by udzielić wywiadu dziennikarce TVP Info Karolinie Opolskiej. Wydawało się, że nikt nie zwróci na to uwagi – w końcu kamery i mikrofony to w Sejmie codzienność. Tyle że tym razem obrady prowadził Włodzimierz Czarzasty, który nie zamierzał przymykać oka na łamanie regulaminu.

Marszałek Sejmu przerwał tok obrad i zwrócił się bezpośrednio w kierunku galerii, nie pozostawiając żadnych wątpliwości co do swoich intencji. „Halo, państwo dziennikarze, panie ministrze!” – zawołał dobitnym głosem Czarzasty, natychmiast przyciągając uwagę całej sali. Następnie spokojnie, ale stanowczo oznajmił, że udzielanie wywiadów odbywa się poza salą sejmową, a nie na galerii w trakcie posiedzenia. Jego ton nie pozostawiał miejsca na dyskusję.

To, co nastąpiło po tych słowach, zaskoczyło chyba nawet samego marszałka. Na sali rozległy się gromkie brawa posłów, którzy najwyraźniej docenili zdecydowaną postawę prowadzącego obrady. Czarzasty nie poprzestał na upomnieniu i wydał bezpośrednie polecenie: „Panie ministrze, proszę opuścić salę sejmową”. Minister Żurek nie miał innego wyjścia, jak tylko podporządkować się marszałkowskiej decyzji.

Dziennikarka TVP Info musiała przerwać transmisję na żywo. Widzowie nie mogli uwierzyć

Cała sytuacja była o tyle pikantna, że kamera TVP Info właśnie w tym momencie rozpoczynała transmisję na żywo z Sejmu. Karolina Opolska zdążyła wypowiedzieć zaledwie kilka słów do widzów, zanim minister Żurek przerwał jej wypowiedź, najwyraźniej reagując na reprymendę marszałka. Dziennikarka próbowała jeszcze ratować sytuację i zachować profesjonalizm, ale okoliczności były silniejsze. Widzowie TVP Info mogli na żywo obserwować, jak minister sprawiedliwości zostaje publicznie wyproszony z sali.

Opolska z pełnym spokojem zwróciła się do widzów, wyjaśniając, co właśnie się wydarzyło. „Musimy wyjść, dostaliśmy reprymendę od marszałka” – przyznała wprost na antenie, nie próbując nawet ukrywać niezręczności całej sytuacji. Zapowiedziała, że rozmowa z ministrem Żurkiem będzie kontynuowana, ale już poza salą sejmową. To był jeden z tych momentów telewizji na żywo, których nie da się wyreżyserować.

Scena ta błyskawicznie obiegła media społecznościowe, gdzie internauci nie szczędzili komentarzy. Jedni chwalili Czarzastego za konsekwentne egzekwowanie regulaminu, inni zastanawiali się, czy marszałek nie przesadził z ostrością reakcji wobec ministra rządu. Jedno jest pewne – takich momentów w polskim parlamencie nie widuje się zbyt często, a piątkowe posiedzenie przejdzie do sejmowej anegdoty.

Gorące głosowanie nad wetem prezydenta. Zabrakło zaledwie 20 głosów!

Tymczasem w tle rozgrywała się prawdziwie polityczna batalia o ogromnym ciężarze gatunkowym. Sejm głosował nad odrzuceniem weta prezydenta Karola Nawrockiego do obszernej nowelizacji Kodeksu postępowania karnego – reformy, która miała zmienić zasady korzystania z nielegalnych dowodów i ograniczyć stosowanie tymczasowych aresztów. Za odrzuceniem weta opowiedziało się 244 posłów, w tym wszyscy obecni parlamentarzyści koalicji rządzącej – KO, PSL-TD, Lewicy, Centrum i Polski 2050. Niestety dla zwolenników reformy, do sukcesu potrzebna była większość trzech piątych, czyli 264 głosy.

Do przełamania prezydenckiego weta zabrakło więc dokładnie 20 głosów – różnica bolesna, ale jednoznaczna. Przeciwko odrzuceniu weta zagłosowało 180 posłów, w tym aż 175 spośród 177 obecnych członków klubu PiS, co pokazuje, jak zwarta była opozycja w tej sprawie. Szesnastu posłów wstrzymało się od głosu, co w tak napiętej atmosferze również nie umknęło uwadze komentatorów. Wynik głosowania oznacza, że kontrowersyjna nowelizacja kpk nie wejdzie w życie w kształcie uchwalonym przez Sejm.

Prezydent Nawrocki zawetował ustawę jeszcze 13 marca, argumentując swoją decyzję troską o bezpieczeństwo obywateli i skuteczność państwa w walce z najgroźniejszą przestępczością. Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz wskazywał wówczas na brak jednoznaczności i spójności systemowej niektórych nowych rozwiązań. Ta argumentacja najwyraźniej przekonała wystarczającą liczbę parlamentarzystów, by zablokować próbę obalenia weta.

Prezydent nie czekał ani chwili. Własny projekt trafił do Sejmu jeszcze tego samego dnia!

Jednak prezydent Nawrocki nie zamierzał poprzestać na samym wecie – i to właśnie okazało się największym zaskoczeniem piątkowego dnia w Sejmie. Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki poinformował posłów, że jeszcze przed godziną jedenastą Nawrocki złożył w Sejmie własny projekt nowelizacji Kodeksu postępowania karnego. Tempo działania Pałacu Prezydenckiego wyraźnie zaskoczyło część parlamentarzystów, którzy nie spodziewali się tak szybkiej kontrpropozycji. To oznacza, że temat reformy procedury karnej wcale nie został zamknięty – wręcz przeciwnie.

Bogucki przedstawił główne założenia prezydenckiego projektu, cytując słowa samego Nawrockiego. „Nie zgadzam się na przedłużające się tymczasowe aresztowania. Nie zgadzam się na to, żeby one trwały w nieskończoność” – brzmiał kluczowy przekaz głowy państwa. To jasny sygnał, że prezydent podziela przynajmniej część obaw, które legły u podstaw wetowanej ustawy, ale chce rozwiązać problem na własnych warunkach. Pytanie brzmi, czy Sejm będzie skłonny zaakceptować prezydencką wizję reformy.

Piątkowe posiedzenie Sejmu dostarczyło więc emocji na wielu poziomach – od spektakularnego wyproszenia ministra z sali, przez dramatyczne głosowanie przegrane o dwadzieścia głosów, aż po niespodziewany ruch prezydenta z własnym projektem ustawy. Polityczna układanka wokół reformy procedury karnej staje się coraz bardziej skomplikowana, a kolejne tygodnie mogą przynieść jeszcze więcej zwrotów akcji. Jedno jest pewne – o piątkowej reprymendzie Czarzastego wobec ministra Żurka będzie się jeszcze długo mówić na sejmowych korytarzach.

Udostępnij to 👇