DRAMAT Andrzeja Dudy! Jego nowa kariera legła w gruzach? „To KONIEC”. Mamy brutalne statystyki, które nie kłamią!

Czy ktokolwiek spodziewał się aż tak bolesnego ciosu w ego byłej głowy państwa? Andrzej Duda miał ambitne plany podboju internetu, ale rzeczywistość zweryfikowała je w wyjątkowo brutalny sposób, serwując mu zimny prysznic. Najnowsze doniesienia nie pozostawiają żadnych złudzeń – wielki, szumnie zapowiadany projekt właśnie runął jak domek z kart, a fani są w ciężkim szoku.

Miliony Polaków zastanawiają się teraz, co tak naprawdę wydarzyło się za kulisami u Krzysztofa Stanowskiego i czy to definitywny koniec medialnych marzeń polityka. Wyniki oglądalności to prawdziwa masakracja w porównaniu do innych gwiazd stacji, a kuluarowe plotki nie pozostawiają na byłym prezydencie suchej nitki. Koniecznie sprawdźcie szokujące szczegóły tej spektakularnej klapy, o której huczy cała Warszawa!

Miażdżąca klęska w internecie? Te liczby to prawdziwy koszmar dla Dudy

Jeszcze we wrześniu ubiegłego roku wszystko zapowiadało się niczym w bajce, a oczekiwania były napompowane do granic możliwości. Krzysztof Stanowski, znany z medialnego nosa, obiecywał widzom prawdziwą bombę w postaci szesnastu odcinków z udziałem byłego prezydenta. Miały być gorące tematy, powroty do kluczowych momentów prezydentury i dziesiątki fascynujących rozmówców, którzy przyciągną przed ekrany miliony Polaków spragnionych politycznych smaczków. Niestety, ambitny plan zderzył się ze ścianą obojętności, a internauci wydali bezlitosny wyrok na ten format.

Seria, która miała być hitem jesieni, zakończyła się cicho i bez fanfar tuż przed Bożym Narodzeniem, co wielu odebrało jako smutny koniec pewnej epoki. Ostatni materiał wylądował w sieci 23 grudnia, definitywnie zamykając kilkumiesięczny, i jak się okazuje, niezbyt udany romans Andrzeja Dudy z platformą YouTube. Przez ten czas były prezydent dwoił się i troił, poruszając tematy od bezpieczeństwa narodowego po osobiste wspomnienia, ale to nie wystarczyło, by zatrzymać przy sobie kapryśną widownię internetową.

Rozpiętość zainteresowania poszczególnymi odcinkami jest wprost zatrważająca i daje ogromne pole do spekulacji na temat przyszłości medialnej polityka. O ile niektóre nagrania potrafiły jeszcze przyciągnąć uwagę setek tysięcy osób, tak inne zaliczyły spektakularną wpadkę, ledwo przekraczając kilkanaście tysięcy wyświetleń. Dla kogoś, kto jeszcze niedawno rządził krajem i był na ustach wszystkich, takie statystyki muszą być gorzką pigułką do przełknięcia i powodem do głębszej refleksji nad swoim wizerunkiem.

Mazurek i Rokita nokautują byłego prezydenta! Bolesne zestawienie

Początek wydawał się obiecujący, bo premierowy odcinek z 12 września o rosyjskich dronach wykręcił całkiem przyzwoity wynik, gromadząc przed ekranami 266 tysięcy widzów. Wydawało się wtedy, że Andrzej Duda ma szansę stać się nowym królem internetu, a drugi film o kulisach kampanii z wynikiem 160 tysięcy odsłon tylko podsycał te nadzieje. Niestety, im dalej w las, tym ciemniej, a statystyki zaczęły spadać na łeb na szyję, co musiało wywołać nerwowość w sztabie produkcyjnym.

W całym cyklu zaledwie cztery razy udało się przebić magiczną barierę stu tysięcy oglądających, co jak na format z tak znaną twarzą jest wynikiem wręcz druzgocącym. Oprócz wspomnianych hitów, widzów zainteresowały jeszcze tylko tematyka Centralnego Portu Komunikacyjnego oraz pikantne relacje z Donaldem Tuskiem, co pokazuje, że tylko kontrowersje są w stanie przyciągnąć uwagę. Pozostałe nagrania szorowały po dnie, oscylując między 15 a 50 tysiącami wyświetleń, co w świecie wielkiego YouTube’a jest wynikiem niemal niezauważalnym.

Największy wstyd przynosi jednak porównanie wyników byłego prezydenta z innymi gwiazdami Kanału Zero, które deklasują go w każdym calu. Jan Rokita regularnie przyciąga do siebie 100-150 tysięcy wiernych fanów, a programy Roberta Mazurka notują wyniki rzędu 300 tysięcy, nie wspominając już o milionowych zasięgach duetu Mazurek&Stanowski. Nawet satyryczny „Dziennik Narodowy” zbiera większą widownię niż poważne analizy byłej głowy państwa, co dobitnie pokazuje, że internauci wolą się śmiać, niż słuchać wspomnień polityka.

Co dalej z karierą Andrzeja? Szuka ratunku w książkach i biznesie

Warto przypomnieć, że jeszcze niedawno gościnne występy Andrzeja Dudy w Kanale Zero biły rekordy popularności, co mogło uśpić czujność twórców. Dwa takie wejścia wygenerowały łącznie ponad 4 miliony wyświetleń, co dawało nadzieję na gigantyczny sukces autorskiego formatu, który ostatecznie okazał się niewypałem. Regularny program obnażył brutalną prawdę o tym, że jednorazowa ciekawość widzów to za mało, by zbudować trwałą pozycję w bezlitosnym świecie internetowych twórców.

Mimo tej bolesnej porażki, były prezydent nie zamierza składać broni i aktywnie szuka dla siebie miejsca w nowej, poprezydenckiej rzeczywistości. Promuje swoją autobiografię o wymownym tytule „To ja”, a w październiku zaskoczył wszystkich, dołączając do rady nadzorczej firmy ZEN.com z branży fintech. Widać wyraźnie, że Andrzej Duda próbuje dywersyfikować swoje działania, by nie zniknąć całkowicie z radarów opinii publicznej i utrzymać status osoby wpływowej.

Ostatnio wziął również udział w debacie z obecnym prezydentem Karolem Nawrockim, którą prowadził Maciej Zdziarski, co miało być powrotem do wielkiej gry. To nagranie obejrzało ponad 207 tysięcy osób, co jest wynikiem przyzwoitym, ale wciąż dalekim od internetowych rekordów, do jakich przyzwyczaili nas czołowi youtuberzy. Zakończony cykl w Kanale Zero jest bolesną lekcją, że samo znane nazwisko nie wystarczy, a widzowie platformy Stanowskiego szukają zupełnie innych emocji niż te, które serwuje była głowa państwa.