To, co dzieje się teraz na kontach Polaków, to prawdziwy horror, który spędza sen z powiek nawet najlepszym ekspertom od cyberbezpieczeństwa. Bezwzględni złodzieje uderzyli z taką siłą i precyzją, że nawet najbardziej czujni użytkownicy bankowości internetowej tracą dorobek życia w ułamku sekundy, zostając dosłownie z niczym. Ta nowa, szatańska metoda jest tak podstępna i genialna w swojej prostocie, że aż trudno uwierzyć, jak łatwo można wpaść w sidła przestępców.
Wystarczy jeden fałszywy ruch, chwila nieuwagi w autobusie czy w kolejce do kasy, a Twoje ciężko zarobione pieniądze wyparują bez śladu, zostawiając Cię w rozpaczy. Koniecznie przeczytaj ten tekst do końca i ostrzeż bliskich, zanim będzie za późno, bo nikt nie jest bezpieczny w obliczu tego gigantycznego zagrożenia! Nie daj się okraść – dowiedz się, jak rozpoznać tę podłą pułapkę.
Szatański plan złodziei. Ten mikroskopijny detal niszczy życie!
Eksperci biją na alarm, bo tak perfidnego ataku nie widzieliśmy już dawno, a skala problemu poraża swoją wielkością. Cyberprzestępcy doskonale wiedzą, że żyjemy w ciągłym biegu i sprawdzamy stan konta w pośpiechu, nie analizując każdego piksela na ekranie smartfona. Właśnie na ten moment Twojego roztargnienia polują, a ich nowa broń jest praktycznie niewidzialna dla ludzkiego oka.
Cały ten przekręt opiera się na diabolicznej sztuczce z adresem strony internetowej, która wygląda identycznie jak oryginalny serwis mBanku. Złodzieje wykorzystali tak zwane homoglify, czyli podmienili jedną literkę na znak z innego alfabetu, który wygląda niemal tak samo. W tym przypadku zwykłe „a” zostało zamienione na „ạ” z maleńką kropką pod spodem, której bez lupy prawie nie widać.
Dla Twojej przeglądarki internetowej ta mikroskopijna różnica to jednak zupełnie inny adres, prowadzący prosto do jaskini lwa. Kiedy wpisujesz swoje hasło i login na tej podstawionej stronie, myślisz, że logujesz się do banku, a tak naprawdę wręczasz klucze do sejfu bandytom. Wszystko dzieje się błyskawicznie, a zanim zorientujesz się, że coś jest nie tak, Twoje konto może zostać wyczyszczone do zera.
Zalew fałszywych wiadomości! Nie otwieraj tego, bo pożałujesz
Internetowi oszuści nie próżnują i bombardują skrzynki mailowe Polaków setkami tysięcy fałszywych wiadomości, które mają wywołać panikę. Dostajesz maila z informacją o rzekomej konieczności pilnej aktualizacji numeru telefonu lub potwierdzenia danych osobowych. Wszystko wygląda niezwykle profesjonalnie, są logotypy, odpowiednie kolory i ton, który zmusza do natychmiastowego działania.
Sam mBank jest przerażony skalą ataku i wydaje kolejne ostrzeżenia, błagając klientów o zachowanie zdrowego rozsądku. Pamiętajcie raz na zawsze: bank nigdy, ale to absolutnie nigdy, nie wysyła linków do logowania w mailach czy SMS-ach! Jeśli widzisz w wiadomości przycisk „zaloguj się” lub link prowadzący do strony banku, to na sto procent jest to próba kradzieży Twoich pieniędzy.
Zapomnijcie o czasach, gdy oszustwo można było poznać po łamanym języku polskim czy dziwnych błędach ortograficznych w treści wiadomości. Dzisiejsi złodzieje to profesjonaliści, którzy tworzą idealne kopie stron, a ich maile są dopracowane w każdym, nawet najmniejszym calu. Jeśli korzystasz z popularnych poczt, jak Gmail czy Onet, szukaj specjalnych znaczków zweryfikowanego nadawcy, bo tylko one dają cień gwarancji bezpieczeństwa.
Koniec marzeń o bezpieczeństwie? Eksperci nie mają wątpliwości
Sytuacja jest na tyle dramatyczna, że oficjalne ostrzeżenie wydał nawet zespół CSIRT KNF, zajmujący się bezpieczeństwem w polskim sektorze finansowym. To nie są już amatorskie próby wyłudzeń, ale zorganizowana akcja, która ma na celu wydrenowanie portfeli milionów nieświadomych Polaków. Każde kliknięcie w nieznany link może skończyć się tragicznie, a odzyskanie skradzionych środków bywa drogą przez mękę.
Jedynym skutecznym sposobem na obronę przed tym koszmarem jest całkowita zmiana naszych nawyków w sieci. Musisz wyrobić w sobie żelazną zasadę: adres banku wpisujesz zawsze ręcznie w pasku przeglądarki, literka po literce. Klikanie w gotowe linki z maili czy reklam to proszenie się o kłopoty i wystawianie swoich oszczędności na tacy.
Najbezpieczniejszą opcją pozostaje korzystanie z oficjalnej aplikacji mobilnej banku, którą masz zainstalowaną na telefonie. Tam ryzyko przekierowania na fałszywą stronę jest znacznie mniejsze, choć i tak zawsze trzeba zachować czujność. Nie dajmy satysfakcji złodziejom – bądźmy sprytniejsi i nie pozwólmy, by dorobek naszego życia trafił w ręce bezwzględnych przestępców.









