Gessler pokazała ceny wielkanocnego cateringu. Internauci przecierali oczy ze zdumienia, a ona rzuciła tylko jedno zdanie

Wielkanoc tuż-tuż, a Magda Gessler właśnie wywróciła internet do góry nogami swoim świątecznym cennikiem. Kwoty, które pojawiły się w ofercie legendarnego „U Fukiera”, sprawiły, że Polacy dosłownie oniemieli. Komentarze posypały się jak lawina i trudno się dziwić, bo niektóre pozycje w menu mrożą krew w żyłach portfela.

Kiedy jednak fala krytyki zalała sieć, restauratorka nie schowała się za kurtyną milczenia. Wręcz przeciwnie – odpowiedziała w sposób, którego nikt się nie spodziewał. Musicie to przeczytać, bo jej porównanie przejdzie do historii polskiej gastronomii!

Cennik, który powalił internautów na kolana – oto, ile trzeba zapłacić za święta u Gessler

Wszystko zaczęło się niewinnie, gdy oferta wielkanocna restauracji „U Fukiera” trafiła do sieci. Internauci natychmiast chwycili za kalkulatory i zaczęli podliczać, ile kosztowałoby zastawienie świątecznego stołu daniami od najsłynniejszej polskiej restauratorki. Efekt? Fala komentarzy, memów i gorących dyskusji, które błyskawicznie zdominowały media społecznościowe. Samo nazwisko Magdy Gessler wystarczyło, żeby rozpętać prawdziwą burzę.

Zacznijmy od pozycji, które wydają się jeszcze relatywnie „przyziemne”, choć i one potrafią zaskoczyć. Pół kilograma kiełbasy wiejskiej wyceniono na 39 złotych, a białą kiełbasę na 43 złote. Kto preferuje ryby, musi sięgnąć do kieszeni po 58 złotych za zaledwie 300 gramów śledzi. To dopiero początek podróży po cenniku, od którego kręci się w głowie.

Zupy to kolejna kategoria, przy której niejeden Polak chwyta się za serce. Żurek w wersji Gessler kosztuje 79 złotych za niecały litr, natomiast barszcz biały jest odrobinę łaskawszy dla portfela i zamyka się w kwocie 69 złotych. Za gołąbki cielęce lub bigos na winie trzeba natomiast wyłożyć 89 złotych za porcję. Niektórzy komentujący pisali wprost, że za te pieniądze można zrobić obiad dla całej rodziny w domu.

Kaczka za prawie 200 złotych, a jajka w cenie, która powala – szczegóły robią wrażenie

Prawdziwy dreszcz emocji czeka jednak tych, którzy marzą o mięsnych rarytasach z Fukiera. Cała kaczka pieczona to wydatek aż 197 złotych, a pieczony kurczak kosztuje 139 złotych. Te kwoty sprawiły, że wielu internautom szczęki opadły do samej podłogi. Komentujący zaczęli porównywać ceny z lokalnymi bazarkami i sklepami mięsnymi, a wyniki tych porównań tylko podsycały emocje.

Osobną kategorią, która stała się absolutnym hitem dyskusji, okazały się jajka nadziewane polską szynką wiejską. Pięć połówek to koszt 42 złotych, co po szybkim przeliczeniu daje mniej więcej 17 złotych za pojedynczą połówkę jajka. Internauci nie mogli uwierzyć, że nadziewane jajko może kosztować tyle, co porządny obiad w przeciętnej restauracji. Ta pozycja cennika stała się chyba najczęściej komentowanym punktem całej oferty.

Desery również nie pozostawiają złudzeń co do poziomu cenowego Fukiera. Mazurek z białą czekoladą i kardamonem wyceniono na 79 złotych, babę drożdżową z bakaliami ważącą ponad kilogram na 91 złotych, a bezę migdałową z kremem aż na 139 złotych. Kto chciałby zamówić pełny świąteczny stół z kompletnym menu, musi przygotować się na wydatek, przy którym wielu Polaków załamałoby ręce. Podsumowanie wszystkich pozycji to kwota, która przyprawia o zawrót głowy.

Gessler nie wytrzymała i odpowiedziała krytykom. Porównanie, które zaszokowało wszystkich

Gdy fala krytyki osiągnęła apogeum, gwiazda „Kuchennych rewolucji” postanowiła zabrać głos i nie przebierała w słowach. W rozmowie z dziennikarzem „Gazety Wyborczej” Magda Gessler porównała swoją restaurację do niczego innego jak… Rolls-Royce’a. Tak, dobrze czytacie – legendarny „U Fukier” to w jej oczach motoryzacyjny arystokrata wśród polskich lokali gastronomicznych. Restauratorka wskazała na kosmiczne czynsze na Rynku Starego Miasta w Warszawie, do których dochodzą pensje zespołu, rachunki za prąd, wodę i wywóz odpadów.

Gessler nie zatrzymała się jednak na wyliczaniu kosztów prowadzenia biznesu. Podkreśliła z dumą, że produkty do swoich dań zbiera osobiście od sprawdzonych dostawców z różnych zakątków Polski. Jej pasztet powstaje z prawdziwej dziczyzny, nóżki są autentyczne, cielęcina to faktycznie cielęcina, a kiełbasy i szynki przygotowywane są na miejscu, w restauracyjnej kuchni. To właśnie ta jakość, jak argumentuje restauratorka, uzasadnia każdą złotówkę w cenniku.

Magda Gessler rzuciła też zdanie, które zamknęło usta wielu krytykom – nikt nie jest zmuszony zamawiać z jej oferty. Każdy ma wolny wybór i może skorzystać z setek innych lokali w całej Warszawie. Mimo to pod Fukierem co roku ustawiają się kolejki klientów, którzy wracają po smaki przywołujące ducha starej, gościnnej polskiej kuchni. Skoro ceny utrzymują się na podobnym poziomie od lat, a ludzie wciąż chętnie zamawiają, to zdaniem Gessler najlepszy dowód, że jej formuła po prostu działa – niezależnie od tego, co piszą w internecie.

Udostępnij to 👇