Glapiński zrzucił bombę! „Ogromne sumy” z NBP na zbrojenia – Polacy nie mogą uwierzyć w to, co usłyszeli

Tego nie spodziewał się nikt. Prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński wyszedł przed kamery i wyjawił szczegóły planu, który może wywrócić do góry nogami finanse całego państwa. „Polski SAFE 0 proc.” – tak nazywa się program, który ma dostarczyć dziesiątki miliardów złotych na polską armię.

Skąd wezmą się te pieniądze? Czy nasze rezerwy złota są bezpieczne? Glapiński mówi o „niestandardowych metodach” generowania zysku, a eksperci łapią się za głowy. Sprawdź, co dokładnie powiedział prezes NBP i dlaczego ta konferencja prasowa przejdzie do historii!

700 ton złota zostaje nietknięte – ale co z resztą?

Prezes NBP stanął w czwartek przed dziennikarzami i od razu zabrał się za uspokajanie nastrojów. Zapewnił, że rezerwy banku centralnego – w tym te zgromadzone w złocie – nie zostaną nawet draśnięte. Brzmi pięknie, ale diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach, i to takich, od których robi się gorąco.

Glapiński przypomniał, że zarząd NBP podjął decyzję o zgromadzeniu aż 700 ton złota i że ten cel pozostaje niezmienny. Złoto ma służyć jako gwarancja stabilnej pozycji Polski – finansowo, gospodarczo, a nawet militarnie. Te słowa miały być kotwicą spokoju, ale paradoksalnie wzbudziły jeszcze więcej pytań o to, skąd w takim razie wezmą się obiecane miliardy.

Podkreślił również, że wszelkie zaangażowanie NBP w program „Polski SAFE 0 proc.” będzie realizowane wyłącznie w granicach Konstytucji oraz ustawy o Narodowym Banku Polskim. To zapewnienie brzmi jak tarcza ochronna, ale krytycy już zacierają ręce, szukając luk w tej argumentacji. Jedno jest pewne – emocje dopiero się rozkręcają.

„Niestandardowe metody” Glapińskiego – co kryje się za tymi słowami?

To właśnie te dwa słowa zelektryzowały wszystkich obserwatorów polskiej sceny finansowej. „Niestandardowe metody” – tak prezes NBP opisał sposób, w jaki bank centralny zamierza wygenerować gigantyczny zysk. Zysk, którego bank nie notował od 2021 roku, a łączne straty bilansowe na koniec 2025 roku mogą sięgnąć nawet 100 miliardów złotych.

Glapiński twierdzi, że da się zrobić „bardzo duży zysk” jednorazowymi operacjami, które nie uszczuplą rezerw. Brzmi to niemal jak finansowa magia, ale prezes zapewnił, że wszystko odbędzie się bez zmiany obowiązującego prawa. Bank centralny ma podobno narzędzia, by przeprowadzić taką operację w ramach istniejących ustaw i regulacji – i to właśnie ta pewność siebie Glapińskiego budzi największe kontrowersje.

Przypomnijmy – zgodnie z prawem, jeśli NBP wypracuje zysk, aż 95 procent trafia do budżetu państwa. Jeśli jest strata – budżet nie dostaje ani grosza. To dlatego pomysł „wytworzenia” zysku z niczego brzmi dla wielu jak science fiction. A jednak prezes NBP mówi o tym z kamienną twarzą i pełnym przekonaniem.

Nawrocki i Glapiński ramię w ramię – prezydencka inicjatywa, która zmieni zasady gry

Dzień wcześniej prezydent Karol Nawrocki i prezes NBP wspólnie przedstawili zarys programu „Polski SAFE 0 proc.” – i to właśnie ten duet wzbudził poruszenie na polskiej scenie politycznej. Program zakłada zagwarantowanie aż 185 miliardów złotych na zbrojenia, a Nawrocki zadeklarował gotowość do wyjścia z inicjatywą ustawodawczą. Liczy przy tym na ponadpartyjny konsensus w parlamencie.

Glapiński wyjaśnił w czwartek, że prezydencka inicjatywa dotyczy czegoś konkretnego – chodzi o to, by dodatkowe zyski NBP zamiast do ogólnego budżetu trafiały bezpośrednio do Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. „Nie chcę się zobowiązywać do konkretnych liczb, ale kilkadziesiąt miliardów rocznie” – powiedział prezes, a te słowa zawisły w powietrzu jak granat z wyciągniętą zawleczką. Jasny przekaz: pieniądze mają iść na armię, a nie na „łatanie dziur w budżecie”.

W Kancelarii Prezydenta trwają już prace nad zmianami prawnymi, które miałyby pozwolić na jeszcze większe wykorzystanie NBP do celów obronnych. Glapiński otwarcie przyznał, że te plany mu się podobają i że je wspiera. Zastrzegł jednak, że wszystko musi być prowadzone w ścisłej współpracy z rządem – co samo w sobie jest sygnałem, że za kulisami trwa intensywna gra polityczna.

Skup obligacji? Glapiński mówi stanowcze „nie” – ale jest haczyk

Wielu ekspertów zastanawiało się, czy za programem „Polski SAFE” nie kryje się plan masowego skupu obligacji państwowych przez bank centralny. Glapiński odniósł się do tego wprost i postawił sprawę jasno – w obecnych warunkach jest to absolutnie niemożliwe. Stopy procentowe nie są zerowe, a polska gospodarka rośnie w szybkim tempie.

Prezes przywołał regulacje Europejskiego Systemu Banków Centralnych, które precyzyjnie określają, kiedy bank centralny może sięgnąć po luzowanie ilościowe. Musi panować stagnacja albo recesja, stopy muszą być na poziomie zera, a dopiero wtedy – i wyłącznie wtedy – możliwy jest skup papierów dłużnych na rynku wtórnym. „Tylko wtedy i wyłącznie wtedy” – powtórzył dwukrotnie, jakby chciał się upewnić, że nikt nie zinterpretuje jego słów opacznie.

Ale uwaga – to „nie” dotyczy teraźniejszości. Co będzie, jeśli sytuacja gospodarcza się zmieni? Co, jeśli nadejdzie spowolnienie? Glapiński nie zamknął tych drzwi na przyszłość, a jedynie wskazał, że dziś nie ma ku temu przesłanek. To subtelna, ale niezwykle istotna różnica, która może okazać się kluczowa w nadchodzących miesiącach.

Konsultacje z Europą – czy Bruksela powie „tak”?

Jest jeszcze jeden element tej układanki, o którym Glapiński wspomniał niejako mimochodem, a który może okazać się absolutnie decydujący. Prezes NBP zaznaczył, że planowana ustawa powinna być skonsultowana z Europejskim Bankiem Centralnym oraz Europejskim Systemem Banków Centralnych. To nie jest kurtuazyjny ukłon – regulacje europejskie są wiążące dla NBP i mogą całkowicie zmienić kształt programu.

Polska jest częścią europejskiego systemu bankowego i jakiekolwiek „niestandardowe metody” generowania zysku przez bank centralny będą analizowane pod lupą we Frankfurcie. Jeśli EBC uzna, że proponowane rozwiązania naruszają zasady polityki monetarnej lub niezależności banku centralnego, cały plan może utknąć w martwym punkcie. A historia zna przypadki, gdy europejskie instytucje potrafiły skutecznie zablokować krajowe inicjatywy finansowe.

Glapiński wyraził nadzieję, że wszystkie ugrupowania polityczne zgodzą się na przekierowanie zysków NBP na Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych. Piękna wizja ponadpartyjnej zgody, ale w polskich realiach politycznych konsensus to towar deficytowy. Jedno jest pewne – najbliższe tygodnie pokażą, czy „Polski SAFE 0 proc.” to przełomowy plan ratunkowy dla polskiej obronności, czy kolejna wielka obietnica, która rozbije się o mur rzeczywistości.

Udostępnij to 👇