Kaczyński dostał białej gorączki! Prezes PiS nie może się pozbierać po tym, co zrobiła jego własna nominatka. Chodzi o TV Republika

Tego nie spodziewał się nikt – nawet sam Jarosław Kaczyński. W Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji rozegrał się dramat, który wstrząsnął polską sceną polityczną i medialną do samych fundamentów. Jedna zmieniona decyzja, jedno przesunięte głosowanie – i cała prawicowa telewizja stanęła na krawędzi.

Kulisy tej afery są tak gęste od intryg, że nawet najbardziej wytrawni gracze polityczni łapią się za głowy. Telewizja Republika, ulubiona stacja milionów Polaków, znalazła się w potrzasku finansowym, a w tle rozgrywa się brutalna wojna między Kaczyńskim a Sakiewiczem. Przeczytajcie, co naprawdę wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami KRRiT – szczegóły mrożą krew w żyłach!

Zdrada w KRRiT! Nominatka Dudy odwróciła się plecami do Republiki w ostatniej chwili

To, co wydarzyło się w środę 18 lutego w siedzibie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, przejdzie do historii polskich mediów jako jedno z najbardziej szokujących głosowań ostatnich lat. Stawką było rozłożenie na raty gigantycznej opłaty koncesyjnej – niemal dwóch milionów złotych – którą Telewizja Republika miała zapłacić jednorazowo. Stacja Tomasza Sakiewicza walczyła o oddech finansowy, a jeszcze dwa tygodnie wcześniej wszystko wskazywało na to, że go dostanie. Układ sił w Radzie wydawał się przesądzony na korzyść nadawcy.

Tymczasem tuż przed decydującym momentem karta się odwróciła. Marzena Paczuska – ta sama, którą do KRRiT powołał prezydent Andrzej Duda, ta sama, która czternaście dni wcześniej stała murem za Republiką – niespodziewanie zagłosowała przeciwko rozłożeniu opłaty na raty. Efekt był jak grom z jasnego nieba. Nawet najbardziej doświadczeni obserwatorzy sceny medialnej przecierali oczy ze zdumienia.

Do przegłosowania korzystnego dla stacji rozwiązania brakowało zaledwie jednego głosu. Maciej Świrski, kolejny człowiek PiS w Radzie, jest zawieszony z powodu postępowania przed Trybunałem Stanu i nie mógł wziąć udziału w głosowaniu. Profesor Tadeusz Kowalski, jedyny senacki nominat, od początku konsekwentnie odmawiał zgody na ratalne rozwiązanie. W tej konfiguracji zwrot Paczuskiej był jak wyciągnięcie ostatniej kostki z wieży domina – wszystko runęło w jednej sekundzie.

Republika na finansowej krawędzi! Sąd podważył koncesję, reklamodawcy uciekają

Głosowanie w KRRiT to tylko wierzchołek góry lodowej problemów, z jakimi zmaga się telewizja Tomasza Sakiewicza. Warto cofnąć się do kwietnia ubiegłego roku, kiedy Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzję o przyznaniu Republice miejsca na multipleksie ósmym. Sąd nie owijał w bawełnę – wprost wskazał, że stacja nie ma stabilnego zaplecza kapitałowego. W uzasadnieniu wyroku padły słowa, które musiały zaboleć Sakiewicza jak policzek: darowizny od widzów nie mogą stanowić pewnego źródła finansowania profesjonalnej telewizji.

Jakby tego było mało, pod koniec 2025 roku nadszedł kolejny cios, tym razem z kierunku, którego mało kto się spodziewał. Biuro reklamy Polsat Media – dotychczasowy partner biznesowy odpowiedzialny za sprzedaż czasu antenowego – zakończyło współpracę z Republiką. Sakiewicz publicznie twierdzi, że to on podjął decyzję o rozstaniu, jednak za kulisami krąży zupełnie inna wersja wydarzeń. Nieoficjalnie mówi się, że Polsat Media po prostu nie chciał dłużej wiązać swojego wizerunku ze stacją, której przyszłość koncesyjna wisi na włosku.

Na tym nie koniec kłopotów finansowych. Pojawiły się niepokojące doniesienia o opóźnieniach w wypłatach wynagrodzeń dla pracowników stacji. Jarosław Olechowski, główny wydawca Republiki, natychmiast zdementował te informacje, nazywając je elementem zorganizowanej kampanii wizerunkowej wymierzonej w stację. Sam Olechowski ma jednak własne problemy – Bank Pekao SA domaga się od niego zwrotu ponad 1,3 miliona złotych za stanowisko doradcy zarządu, które nowe władze banku uznały za kompletnie fikcyjne. Dodatkowo ze Szczecina nadciągnął kolejny front – firma MWE Networks Michała Winnickiego zaskarżyła decyzję koncesyjną, a sam Winnicki pozwał Sakiewicza o naruszenie dóbr osobistych.

Kaczyński kipi ze złości na Sakiewicza! Prawdziwy powód wściekłości prezesa PiS szokuje

Ale prawdziwa bomba tej historii nie leży w finansach ani w sądowych wyrokach – leży w polityce. I to tej najbardziej brutalnej, rozgrywanej na zapleczu największej partii opozycyjnej. Część rozmówców z wewnątrz PiS mówi wprost: zmiana stanowiska Marzeny Paczuskiej nie była jej samodzielną decyzją. Za jej głosowaniem mogą stać siły znacznie potężniejsze niż ona sama. Dominika Wielowieyska z Gazety Wyborczej ujawniła, że Jarosław Kaczyński ma być wściekły na Tomasza Sakiewicza – i to wściekły do tego stopnia, że gotów jest pozwolić na finansowe duszenie jego stacji.

Powód furii prezesa PiS jest równie zaskakujący, co przewrotny. Otóż Kaczyński nie może znieść tego, że Telewizja Republika – stacja, którą prawicowy elektorat traktuje jako swoją – zamiast skupiać się na bezlitosnej krytyce rządu Donalda Tuska, coraz częściej zajmuje się wewnętrznymi podziałami w Prawie i Sprawiedliwości. Kaczyński 16 lutego wyszedł przed kamery i zaapelował do mediów, żeby przestały eksponować partyjne spory. Bagatelizował konflikty, podkreślał jedność, malował obraz aktywnego i zjednoczonego ugrupowania.

Problem w tym, że Republika najwyraźniej nie zamierza słuchać. Programy stacji nadal poruszają temat podziałów w PiS, rozmawiają o frakcjach, komentują napięcia między starą gwardią a młodszym pokoleniem polityków. Dla Kaczyńskiego, który całe życie polityczne poświęcił budowaniu żelaznej dyscypliny partyjnej, to cios w samo serce. Jeśli doniesienia się potwierdzą, oznaczałoby to, że prezes PiS jest gotów poświęcić medialnego sojusznika na ołtarzu wewnątrzpartyjnego porządku – a to scenariusz, którego nikt w prawicowym obozie nawet w najczarniejszych snach się nie spodziewał.

Sakiewicz nie zamierza milczeć! Szef Republiki odpowiada z furią i zapowiada walkę do końca

Tomasz Sakiewicz nie jest człowiekiem, który przyjmuje ciosy w milczeniu – i tym razem również nie zamierzał się kryć ze swoją frustracją. W rozmowie z Wirtualnymi Mediami szef Republiki nie przebierał w słowach i otwarcie zaatakował Krajową Radę Radiofonii i Telewizji. Jego argumentacja jest prosta i bezlitosna: to KRRiT zaproponowała stacji koncesję, to KRRiT zapewniała, że procedura jest czysta i pozbawiona wad prawnych. A teraz ta sama Rada umywa ręce i przerzuca wszystkie konsekwencje na nadawcę.

Sakiewicz nie ograniczył się jednak do samych zarzutów. Zapowiedział, że jeśli nie będzie innego wyjścia, Telewizja Republika ureguluje całą kwotę 1,85 miliona złotych jednorazowo. To deklaracja, która ma pokazać, że stacja nie zamierza się poddać ani padać na kolana przed nikim – ani przed KRRiT, ani przed politycznymi graczami stojącymi za kulisami. Jednocześnie Sakiewicz nie omieszkał dodać gorzkiej pointy: jego zdaniem w całej tej sprawie zamiast pragmatyzmu i zdrowego rozsądku dominują polityczne emocje i personalne porachunki.

Pytanie, które teraz zadaje sobie cała medialna i polityczna Polska, brzmi: czy Republika przetrwa ten sztorm? Z jednej strony stacja ma lojalnych widzów, którzy wielokrotnie udowodnili, że są gotowi sięgnąć do kieszeni i wesprzeć swoje medium. Z drugiej – sądy podważają koncesję, reklamodawcy odchodzą, a najpotężniejszy człowiek w obozie prawicy najwyraźniej postanowił zakręcić kurek z poparciem. Jedno jest pewne: ta historia jest daleka od zakończenia, a kolejne odcinki tego polityczno-medialnego serialu mogą okazać się jeszcze bardziej dramatyczne niż wszystko, co widzieliśmy do tej pory.

Udostępnij to 👇