Wydawało się, że program SAFE rozwiąże problemy zbrojeniowe Europy. Tymczasem za kulisami rozgrywa się dramat, o którym mało kto mówi. Miliardy euro utknęły w brukselskich gabinetach, a kolejne kraje biją na alarm.
Polska to tylko wierzchołek góry lodowej. Węgry wprost oskarżają Komisję Europejską o sabotaż polityczny, a w tle trwa wojna nerwów między stolicami a Brukselą. To, co właśnie wychodzi na jaw, może zmienić układ sił w całej Unii. Czytaj dalej, bo ta historia dopiero się rozkręca!
150 miliardów euro wisi w powietrzu – kto tak naprawdę blokuje zbrojeniowy program Europy?
Program SAFE miał być przełomem. Około 150 miliardów euro w niskooprocentowanych pożyczkach na modernizację armii – brzmi jak marzenie każdego ministra obrony. Tymczasem rzeczywistość okazała się znacznie bardziej brutalna, niż ktokolwiek mógł przypuszczać.
Jak donosi prestiżowy brytyjski „Financial Times”, opóźnienia we wdrażaniu programu dotyczą nie tylko Polski, ale całego szeregu krajów Unii Europejskiej. Hiszpania i Dania dopiero co uzyskały zielone światło na pożyczki, a wnioski Węgier i Francji wciąż leżą na biurkach unijnych urzędników. Tempo, w jakim Komisja Europejska analizuje dokumenty, budzi coraz większe zniecierpliwienie w europejskich stolicach.
Polska miała otrzymać z tego programu imponującą kwotę 43,7 miliarda euro – jedną z największych pul wśród wszystkich państw członkowskich. Stawka jest więc gigantyczna, a każdy tydzień opóźnienia to realne straty dla bezpieczeństwa kraju. Pytanie, które zadają sobie teraz eksperci, brzmi: czy za opóźnieniami stoją wyłącznie procedury biurokratyczne, czy może coś znacznie poważniejszego?
Budapeszt nie wytrzymał i mówi wprost: Bruksela gra pod Orbána!
To, co mówią węgierscy urzędnicy, brzmi jak scenariusz politycznego thrillera. Według źródeł „Financial Times” w Budapeszcie panuje przekonanie, że 16 miliardów euro przeznaczonych dla Węgier jest celowo wstrzymywanych przez Komisję Europejską. Powód? Zbliżające się kwietniowe wybory parlamentarne i chęć pozbawienia eurosceptycznego premiera Viktora Orbána propagandowego atutu.
Gdyby Orbán mógł przed wyborami ogłosić, że właśnie zapewnił krajowi miliardy euro na obronność, byłby to dla niego potężny argument w kampanii. Bruksela doskonale zdaje sobie z tego sprawę i – zdaniem węgierskich polityków – świadomie przeciąga procedury. To oskarżenie, które rzuca cień na bezstronność całej Komisji Europejskiej i stawia pytanie o granice politycznej gry na szczytach władzy.
Co ciekawe, „Financial Times” zwraca uwagę na jeszcze jeden intrygujący szczegół. Kraje o najwyższym ratingu kredytowym, takie jak Niemcy, dobrowolnie zrezygnowały z udziału w SAFE, aby zwiększyć pulę środków dla państw bardziej potrzebujących wsparcia. To szlachetny gest, ale jednocześnie dowód na to, jak skomplikowana jest polityczna układanka wokół europejskiego programu zbrojeniowego.
Nawrocki wetuje, Tusk odpala plan B – Polska na krawędzi konstytucyjnego kryzysu
W Polsce sytuacja przybrała jeszcze bardziej dramatyczny obrót. W czwartek 12 marca prezydent Karol Nawrocki postawił sprawę na ostrzu noża i zawetował ustawę wdrażającą SAFE. Decyzja spadła jak grom z jasnego nieba, zmuszając premiera Donalda Tuska do natychmiastowego działania. Nadzwyczajne posiedzenie rządu, gorączkowe narady i wreszcie – kontrowersyjna uchwała upoważniająca ministrów obrony i finansów do podpisania umowy pożyczkowej z pominięciem zawetowanej ustawy.
Kancelaria Prezydenta nie zamierzała jednak milczeć. Piątkową uchwałę Rady Ministrów określono wprost jako obejście prawa, które powinno trafić pod lupę Trybunału Konstytucyjnego. To zarzut najcięższego kalibru, który może oznaczać początek poważnego sporu prawnego między najważniejszymi ośrodkami władzy w Polsce.
Sam prezydent Nawrocki już dzień wcześniej, w specjalnym orędziu, nie pozostawił złudzeń co do swoich intencji. Ostrzegł, że „wszelkie próby zagranicznego zadłużania naszego kraju w sposób pozaprawny, tylnymi drzwiami, wcześniej czy później spotkają się z odpowiedzialnością zarówno polityczną, jak i prawną”. Słowa te brzmiały jak ultimatum i jasny sygnał, że walka o SAFE w Polsce dopiero się zaczyna. Konsekwencje tego starcia mogą być odczuwalne przez lata – zarówno dla polskiej polityki, jak i dla bezpieczeństwa militarnego całego regionu.









