Ludzie Zełenskiego w gigantycznej aferze! 100 milionów dolarów zniknęło, a jeden z podejrzanych UCIEKŁ tuż przed nalotami służb!

To, co właśnie wyszło na jaw w ukraińskiej energetyce, mrozi krew w żyłach. W samym sercu państwowej spółki, która utrzymuje Ukrainę przy świetle w czasie wojny, działała zorganizowana „pralnia pieniędzy” – i to na skalę, jakiej nikt się nie spodziewał. Sto milionów dolarów w łapówkach, kryptowalutach i gotówce wyprowadzanej podczas zagranicznych delegacji!

A najgorsze? Wśród podejrzanych są ludzie z najbliższego otoczenia prezydenta Zełenskiego, byli ministrowie i dyrektorzy strategicznej spółki. Jeden z kluczowych biznesmenów zdążył opuścić kraj tuż przed wkroczeniem służb do jego domu. Zełenski mówi o „nieuchronności kary”, ale czy tym razem naprawdę ktoś odpowie? Czytaj dalej – szczegóły tej afery są absolutnie szokujące!

Operacja „Midas” – tak rozbijano złotą żyłę korupcji w Enerhoatomie

To nie jest zwykłe śledztwo i nie jest to zwykła sprawa. Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) wspólnie ze Specjalną Prokuraturą Antykorupcyjną (SAP) od lata 2024 roku prowadziło w absolutnej tajemnicy operację o kryptonimie „Midas”. Nazwa okazała się prorocza, bo wszystko, czego dotykali zamieszani w aferę urzędnicy, zamieniało się w nielegalne złoto. Głównym polem działania przestępczej siatki była państwowa spółka Enerhoatom – operator wszystkich ukraińskich elektrowni jądrowych i kluczowy filar bezpieczeństwa energetycznego kraju w czasie wojny.

Mechanizm, który odkryto, jest równie prosty, co bezwzględny. Kontrahenci Enerhoatomu byli systematycznie zmuszani do płacenia łapówek wynoszących od 10 do nawet 15 procent wartości każdego kontraktu. W środowisku ten proceder nazywano „szlabanem” – i trudno o bardziej trafną nazwę. Kto nie zapłacił, ten nie przejechał.

Odmowa oznaczała natychmiastową blokadę wypłat za już wykonane usługi lub dostarczone produkty, a w skrajnych przypadkach – całkowite wykluczenie firmy z przyszłych zamówień publicznych. To oznaczało bankructwo dla mniejszych podwykonawców i utratę wielomilionowych kontraktów dla większych graczy. W ten sposób przez lata z budżetu państwa wyprowadzano sumy, które mogłyby sfinansować odbudowę zniszczonej infrastruktury energetycznej. Wszystko działo się pod nosem rządu – a jak się okazało, częściowo z jego udziałem.

Biuro prorosyjskiego zdrajcy jako „pralnia” – kryptowaluty, gotówka i zagraniczne spółki

Sposób, w jaki uczestnicy afery legalizowali brudne pieniądze, brzmi jak scenariusz filmu sensacyjnego – tyle że to przerażająca rzeczywistość. Około 100 milionów dolarów przepłynęło przez biuro w samym centrum Kijowa, które należało do nikogo innego jak do Andrija Derkacza. Tak, tego samego byłego deputowanego, prorosyjskiego polityka, który zbiegł do Moskwy i został tam senatorem. NABU wprost nazwało to miejsce „pralnią pieniędzy” – i trudno się dziwić.

Pieniądze nie trafiały na jedno konto i nie leżały w jednym sejfie. Siatka powiązań obejmowała dziesiątki zagranicznych spółek, figurantów przebywających poza granicami Ukrainy oraz zaawansowane operacje z wykorzystaniem kryptowalut. To właśnie cyfrowe waluty stały się jednym z głównych narzędzi ukrywania przepływów finansowych. W dobie blockchaina i anonimowych portfeli przestępcy czuli się niemal bezkarni.

Ale to nie koniec. Śledczy ustalili, że część gotówki była wypłacana podczas oficjalnych zagranicznych delegacji przedstawicieli rządu i kierownictwa spółek energetycznych. Wyobraźcie sobie – urzędnicy lecieli za granicę w służbowych sprawach, a przy okazji odbierali walizki z łapówkami. Łączny obrót przez biuro Derkacza wyniósł około 100 milionów dolarów, a realna skala procederu może być jeszcze większa, bo śledztwo wciąż trwa.

Współwłaściciel Kwartału 95 uciekł tuż przed nalotami! Kto go ostrzegł?

I tu zaczyna się najbardziej wybuchowa część całej afery. Śledztwo NABU doprowadziło do przeszukań u Tymura Mindicza – biznesmena, współwłaściciela legendarnego studia Kwartał 95, z którego Zełenski wyruszył w drogę do prezydentury. Mindicz to nie był jakiś daleki znajomy – to wieloletni, bliski współpracownik głowy państwa. Według źródeł zbliżonych do śledztwa, biznesmen opuścił Ukrainę dosłownie tuż przed wkroczeniem agentów NABU do jego nieruchomości.

To pytanie nie daje spokoju dziennikarzom i opinii publicznej – kto ostrzegł Mindicza? Skąd wiedział, że ma uciekać, i to akurat w ostatniej chwili? Służby zatrzymały pięć osób, a zarzuty usłyszało siedem, w tym wysocy urzędnicy państwowi i członkowie zarządu Enerhoatomu. Ale fakt, że jeden z kluczowych podejrzanych zdołał wymknąć się z kraju, rzuca cień na szczelność całej operacji.

Przeszukania objęły również byłego ministra energetyki, a obecny minister sprawiedliwości Herman Hałuszczenko także nie uniknął wizyty funkcjonariuszy NABU. W aktach śledztwa przewijają się tajemnicze pseudonimy – „Rakieta”, „Tenor” i „Karlson”. Na przechwyconych nagraniach osoby ukrywające się pod tymi kryptonimami szczegółowo dyskutują o podziale łapówek, planach budowy obiektów energetycznych i zmianach kadrowych w ministerstwie oraz Enerhoatomie. Każde nowe nagranie to kolejna bomba, która może eksplodować pod nogami ukraińskiej elity władzy.

Zełenski przerywa milczenie – „Enerhoatom musi być czysty!” Ale czy to wystarczy?

Prezydent Wołodymyr Zełenski nie mógł dłużej milczeć. W specjalnym nagraniu wideo stanowczo odniósł się do afery, deklarując pełne wsparcie dla działań NABU. Jego słowa były jednoznaczne: „Wszelkie skuteczne działania przeciwko korupcji są bardzo potrzebne. Konieczna jest nieuchronność kary. Enerhoatom zapewnia obecnie największą część produkcji energii w Ukrainie. Czystość w tej spółce to priorytet.” Zapowiedział kompletny restart zarządzania spółką, wymianę kierownictwa i bezwarunkowe wsparcie dla śledczych.

W kolejnych dniach Zełenski poszedł jeszcze dalej – publicznie wezwał do dymisji zarówno ministra energetyki, jak i ministra sprawiedliwości. I tym razem nie były to puste deklaracje. Obaj ministrowie ostatecznie złożyli rezygnacje, co wywołało polityczne trzęsienie ziemi w Kijowie. Tempo, w jakim prezydent podjął decyzje, zaskoczyło nawet doświadczonych komentatorów ukraińskiej sceny politycznej.

Jednak sceptycy nie dają się przekonać. Wielu Ukraińców pyta głośno: dlaczego reakcja nastąpiła dopiero teraz, skoro proceder trwał latami? Dlaczego kluczowy podejrzany zdążył opuścić kraj? I czy „restart” Enerhoatomu faktycznie oczyści spółkę, czy tylko wymieni jedno towarzystwo na drugie? Te pytania wiszą w powietrzu i nie znikną po jednym nagraniu wideo, nawet prezydenckim.

Afera, która może zmienić losy wojny – co dalej z Ukrainą i wsparciem Zachodu?

Skala tego skandalu jest bezprecedensowa – to największa afera korupcyjna od objęcia władzy przez Zełenskiego w 2019 roku. Ale jej znaczenie wykracza daleko poza wewnętrzną politykę Ukrainy. W warunkach nieustających rosyjskich ataków rakietowych na infrastrukturę energetyczną, kiedy miliony Ukraińców spędzają zimy w ciemności i zimnie, wyprowadzanie setek milionów dolarów ze strategicznej spółki energetycznej jest czymś więcej niż przestępstwem. To de facto sabotaż bezpieczeństwa narodowego w czasie wojny.

Skandal uderza również w międzynarodową wiarygodność ukraińskich władz w momencie krytycznym. Zachodni partnerzy, którzy przeznaczają miliardy dolarów na wsparcie Ukrainy, chcą wiedzieć, że ich pieniądze nie trafiają do kieszeni skorumpowanych urzędników. Każda taka afera dostarcza argumentów tym politykom w Waszyngtonie, Berlinie czy Brukseli, którzy postulują ograniczenie lub warunkowanie pomocy. Kreml z kolei natychmiast wykorzystuje takie informacje w swojej machinie propagandowej.

Śledztwo trwa, a NABU zapowiada kolejne etapy operacji „Midas”. Czy służbom uda się dosięgnąć tych, którzy uciekli za granicę? Czy kryptowalutowe szlaki doprowadzą do jeszcze większych nazwisk? Jedno jest pewne – ta afera już na zawsze zmieniła obraz ukraińskiej walki z korupcją. I niestety, nie na lepsze. Ukraina stoi teraz przed najtrudniejszym testem wiarygodności w swojej najnowszej historii – a cały świat patrzy.

Źródła: businessinsider.com.pl, osw.waw.pl, filarybiznesu.pl, bbc.com/polska, polsatnews.pl

Udostępnij to 👇