NFZ ucina kasę na kluczowe badania! 800 milionów oszczędności, a lekarze biją na alarm – pacjenci mogą być w szoku!

Tego się nikt nie spodziewał! Narodowy Fundusz Zdrowia właśnie ogłosił plan, który może wywrócić do góry nogami sposób, w jaki miliony Polaków korzystają z najważniejszych badań diagnostycznych. Lekarze są wściekli, dyrektorzy szpitali łapią się za głowy, a pacjenci mogą nawet nie wiedzieć, co ich czeka.

Oszczędności idą w setki milionów złotych, ale eksperci ostrzegają – cena tej reformy może być znacznie wyższa, niż ktokolwiek jest gotów przyznać. Jeśli korzystasz z publicznej służby zdrowia, koniecznie przeczytaj, co się szykuje – bo te zmiany mogą dotknąć właśnie Ciebie i Twoich bliskich!

Tomografia, rezonans, kolonoskopia i gastroskopia pod nożem – NFZ zmienia reguły gry

Kiedy Narodowy Fundusz Zdrowia ujawnił szczegóły swojego nowego planu, w środowisku medycznym zawrzało. Mowa bowiem o czterech badaniach, które stanowią absolutny fundament nowoczesnej diagnostyki – tomografii komputerowej, rezonansie magnetycznym, kolonoskopii i gastroskopii. Bez tych procedur wykrycie wielu chorób, w tym nowotworów, byłoby praktycznie niemożliwe lub drastycznie opóźnione.

Reforma ma wejść w życie już w 2026 roku, a jej główny cel to radykalne ograniczenie wydatków na te właśnie badania. NFZ nie ukrywa, że chce zmienić sposób, w jaki placówki medyczne rozliczają się za wykonane świadczenia. Brzmi technicznie i nudno, ale w praktyce może oznaczać, że szpitale i przychodnie po prostu przestaną opłacać się wykonywanie pewnych badań ponad określony limit.

Skala zapowiadanych cięć jest tak duża, że nawet doświadczeni menedżerowie ochrony zdrowia przyznają, iż nie widzieli czegoś podobnego od lat. Eksperci zastanawiają się, czy pacjenci naprawdę nie odczują różnicy, jak zapewnia Fundusz. Wszystko wskazuje na to, że nadchodzące miesiące przyniosą gorącą batalię między urzędnikami a lekarzami.

Nadwykonania po nowemu – szpitale dostaną grosze za dodatkowe badania

Sedno całej afery tkwi w jednym słowie: nadwykonania. To badania, które placówka medyczna wykonuje ponad przyznany jej przez NFZ limit kontraktowy. Do tej pory Fundusz płacił za nie pełną stawkę, a rozliczenia odbywały się co kwartał. System nie był idealny, ale przynajmniej dawał szpitalom pewność, że za wykonaną pracę dostaną uczciwe pieniądze.

Teraz to się zmieni w sposób, który wielu lekarzy nazywa wprost skandalicznym. NFZ zamierza płacić zaledwie 40 procent wyceny za każde badanie zrealizowane ponad kontrakt. Oznacza to, że za rezonans magnetyczny, który kosztuje Fundusz określoną kwotę, szpital dostanie mniej niż połowę tej sumy, jeśli badanie przekroczy ustalony limit.

Na domiar złego rozliczenia za nadwykonania nie będą już kwartalne – pieniądze popłyną dopiero na początku kolejnego roku kalendarzowego. Dla wielu placówek to potężny cios w płynność finansową, który może wymusić trudne decyzje. Nietrudno się domyślić, jakie – ograniczenie liczby wykonywanych badań albo przerzucenie kosztów w inne miejsce.

800 milionów w kieszeni NFZ – ale kto za to zapłaci?

Prezes NFZ Filip Nowak nie ukrywa satysfakcji – według jego wyliczeń nowy mechanizm pozwoli zaoszczędzić nawet 800 milionów złotych rocznie. To astronomiczna kwota, która z pewnością ucieszy Ministerstwo Finansów, ale budzi grozę wśród tych, którzy na co dzień leczą pacjentów. Nowak podkreśla, że zmiany mają ograniczyć wydatki szpitali na kontrakty z firmami zewnętrznymi oraz wynagrodzenia lekarzy powiązane z wyceną świadczeń.

Prezes NFZ zastrzegł co prawda, że nowe zasady nie dotkną szybkiej diagnostyki onkologicznej realizowanej w ramach karty DILO ani badań wykonywanych u dzieci. To pewne pocieszenie, ale lekarze pytają wprost – a co z dorosłymi pacjentami, którzy czekają na diagnozę tygodniami? Czy 40-procentowa zapłata za badanie wystarczy, żeby szpital w ogóle chciał je przeprowadzić ponad limit?

Zdaniem wielu ekspertów odpowiedź jest prosta i brutalna – nie wystarczy. Szpitale, które już teraz balansują na granicy rentowności, mogą po prostu odmówić wykonywania badań przekraczających kontrakt. W efekcie kolejki, które i tak są zmorą polskich pacjentów, mogą wydłużyć się do rozmiarów, jakich jeszcze nie widzieliśmy.

Lekarze mówią „dość” – środowisko medyczne zapowiada walkę

Środowisko medyczne nie zamierza przechodzić nad tymi zmianami do porządku dziennego. Lekarze, dyrektorzy szpitali i przedstawiciele organizacji branżowych przyjmują zapewnienia NFZ o „niezmienionej dostępności badań” z wyraźnym sceptycyzmem. Wielu z nich otwarcie mówi, że obietnice Funduszu rozmijają się z realnymi konsekwencjami proponowanych cięć.

Szczególny niepokój budzi fakt, że prezes Nowak nie wykluczył rozszerzenia podobnych zasad finansowania na inne świadczenia medyczne w przyszłości. Jeśli model „40 procent za nadwykonania” sprawdzi się przy diagnostyce obrazowej i endoskopowej, nic nie stoi na przeszkodzie, by objąć nim kolejne dziedziny medycyny. Dla lekarzy to sygnał alarmowy, który oznacza systemowe przewartościowanie zasad finansowania całej ochrony zdrowia.

Na szczęście propozycja NFZ nie jest jeszcze ostateczna – prezes Nowak zapowiedział konsultacje z Ministerstwem Zdrowia, co daje nadzieję na modyfikację najbardziej kontrowersyjnych zapisów. Środowisko medyczne zapowiada jednak, że nie będzie biernym obserwatorem tych rozmów. Najbliższe tygodnie pokażą, czy głos lekarzy i pacjentów zostanie usłyszany, czy też reforma przejdzie w kształcie, który może na lata zmienić oblicze polskiej diagnostyki.

Źródło: Business Insider

Udostępnij to 👇