Tego nie spodziewał się nikt. Donald Trump postanowił publicznie upokorzyć jedno z państw NATO, używając słów, które na trwałe mogą zmienić relacje w Sojuszu Północnoatlantyckim. Prezydent USA nie przebierał w słowach i uderzył z pełną mocą.
Ale to nie koniec – przy okazji oberwało się także premierowi Wielkiej Brytanii, którego Trump porównał z Winstonem Churchillem w sposób, który z pewnością nie był komplementem. Jeśli myślisz, że znasz temperament amerykańskiego prezydenta, to koniecznie czytaj dalej, bo tym razem przeszedł samego siebie!
Hiszpania na celowniku Trumpa – padły druzgocące słowa
Donald Trump udzielił wywiadu „New York Post”, w którym rozprawił się z europejskimi sojusznikami w sposób absolutnie bezprecedensowy. Amerykański przywódca wprost nazwał Hiszpanię „nieudacznicą”, a jego ton był tak ostry, że dyplomaci po obu stronach Atlantyku nie mogli uwierzyć w to, co słyszą. Prezydent nie pozostawił żadnych wątpliwości co do tego, jak postrzega jednego z kluczowych członków NATO.
„Mamy wielu zwycięzców, ale Hiszpania jest nieudacznicą” – powiedział Trump, nie próbując nawet łagodzić wydźwięku swoich słów. Amerykański lider zarzucił Madrycowi wrogie nastawienie do Sojuszu i odmowę płacenia wymaganych składek na obronność. Co więcej, to właśnie Hiszpania jako jedyny kraj zagłosowała przeciwko zobowiązaniu do przeznaczania 5 procent PKB na cele obronne.
Trump poszedł jeszcze dalej, wypowiadając zdanie, które może na lata zatrząść relacjami amerykańsko-hiszpańskimi. „Nie jesteśmy graczem zespołowym i nie będziemy graczem zespołowym również z Hiszpanią” – oznajmił prezydent USA. Te słowa zabrzmiały jak dyplomatyczny wyrok, który trudno będzie odwrócić jakimikolwiek kulisowymi negocjacjami.
Starmer porównany do Churchilla, ale nie tak, jak by chciał
Okazuje się, że nie tylko Hiszpania znalazła się na czarnej liście Trumpa – potężne ciosy spadły także na Wielką Brytanię i jej premiera Keira Starmera. Zapytany o doniesienia, że nazywał szefa brytyjskiego rządu „nieudacznikiem”, Trump nie zaprzeczył i dodał zjadliwie, że Starmer „na pewno nie jest Winstonem Churchillem”. To porównanie z legendarnym wojennym przywódcą miało być oczywistą zniewagą.
Trump dał wyraźnie do zrozumienia, że jest głęboko rozczarowany postawą Londynu. „To było bardzo rozczarowujące – jego wystąpienie, związane z naszym potężnym atakiem na wrogi kraj” – stwierdził amerykański prezydent, nawiązując do operacji militarnej przeciwko Iranowi. Jego frustracja była wręcz namacalna i nie pozostawiała złudzeń co do stanu relacji między Waszyngtonem a Londynem.
Najbardziej wymowne było jednak żądanie, które Trump skierował pod adresem brytyjskiego premiera. Prezydent USA wprost oświadczył, że Starmer „powinien dać mu, bez wahania i pytań, takie rzeczy jak bazy, z których moglibyśmy korzystać”. To ultimatum pokazuje, że Trump traktuje sojuszników jak podwładnych, od których oczekuje bezwzględnego posłuszeństwa, a nie partnerów do rozmów.
Embargo na Hiszpanię – był chaos, są sprzeczne wersje
Sytuacja nabrała jeszcze bardziej dramatycznego obrotu, gdy we wtorek Trump ogłosił wprowadzenie embarga na Hiszpanię. Powodem miała być odmowa Madrytu w sprawie udostępnienia amerykańskiej armii swoich baz wojskowych do ataku na Iran. Decyzja ta wstrząsnęła rynkami i wywołała panikę wśród europejskich dyplomatów, którzy nie mogli uwierzyć, że prezydent USA karze sojusznika z NATO sankcjami handlowymi.
Jednak już następnego dnia rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt zaskoczyła wszystkich zupełnie inną narracją. Oznajmiła, że Hiszpania „zdecydowała się współpracować z wojskiem USA”, sugerując, że sprawa została rozwiązana polubownie. Tyle że hiszpańskie władze natychmiast i kategorycznie zaprzeczyły tej wersji wydarzeń, tworząc sytuację rodem z politycznego thrillera.
Szef hiszpańskiej dyplomacji Jose Manuel Albares nie pozostawił cienia wątpliwości. „Stanowczo temu zaprzeczam. Stanowisko rządu Hiszpanii w sprawie wojny na Bliskim Wschodzie, bombardowań w Iranie i wykorzystania naszych baz nie zmieniło się ani o jotę” – powiedział w wywiadzie dla radia Cadena SER. Zapytana o te słowa ponownie Leavitt odpowiedziała z kamienną twarzą, że nie wycofuje się ze swoich wcześniejszych twierdzeń, pogłębiając tym samym dyplomatyczny chaos.
Co dalej z NATO? Sojusz na krawędzi jak nigdy dotąd
Eksplozja Trumpa wobec dwóch kluczowych sojuszników z NATO odsłania głęboki kryzys, który od miesięcy narasta w relacjach transatlantyckich. Odmowa Hiszpanii i Wielkiej Brytanii w sprawie udostępnienia baz wojskowych do ataku na Iran okazała się dla amerykańskiego prezydenta nie do zaakceptowania. Trump wyraźnie daje do zrozumienia, że w jego wizji NATO sojusznicy mają słuchać, a nie dyskutować.
Sprzeczne komunikaty płynące z Białego Domu i Madrytu tworzą atmosferę niepewności, która może mieć daleko idące konsekwencje. Jeśli Trump rzeczywiście zdecyduje się na ekonomiczne karanie członków NATO za odmowę współpracy militarnej, będzie to precedens, który może rozsadzić Sojusz od środka. Europa stoi przed pytaniem, czy jedność atlantycka w ogóle jeszcze istnieje.
Jedno jest pewne – słowa „nieudacznica” i porównanie Starmera do anty-Churchilla przejdą do historii dyplomacji jako jedne z najbardziej kontrowersyjnych wypowiedzi prezydenta USA wobec sojuszników. Świat polityki wstrzymuje oddech, czekając na kolejny ruch Trumpa, bo jedno wiemy na pewno – na tym się nie skończy.









