Orban publicznie upokarza Zełenskiego! Treść listu otwartego szokuje całą Europę

Viktor Orban postanowił zagrać va banque i opublikował list otwarty do Wołodymyra Zełenskiego, którego treść wywołała prawdziwe polityczne trzęsienie ziemi. Węgierski premier nie przebierał w słowach i wprost zażądał od ukraińskiego prezydenta „więcej szacunku dla Węgier”. Ton tego pisma jest tak ostry, że dyplomaci w całej Europie łapią się za głowy.

To jednak dopiero początek tej dramatycznej historii, bo za kulisami toczy się brutalna walka o ropę, energię i wpływy, która może zmienić układ sił na całym kontynencie. Orban oskarża Zełenskiego o sabotowanie węgierskiego bezpieczeństwa energetycznego i grozi poważnymi konsekwencjami. Czy to początek otwartej wojny między dwoma sąsiednimi krajami? Czytaj dalej, bo szczegóły tego konfliktu zapierają dech w piersiach!

Orban nie wytrzymał i wbił Zełenskiemu nóż w plecy – publicznie!

Viktor Orban ewidentnie miał dość dyplomatycznych subtelności. W czwartek premier Węgier opublikował w mediach społecznościowych list otwarty skierowany bezpośrednio do prezydenta Ukrainy, w którym nie zostawił na nim suchej nitki. Rzadko kiedy w europejskiej polityce zdarza się, by szef rządu jednego kraju tak otwarcie i publicznie zaatakował głowę innego państwa.

W swoim piśmie Orban zarzucił Zełenskiemu, że przez cztery lata próbował „zmusić Węgry do dołączenia do wojny” między Ukrainą a Rosją. Węgierski premier wprost stwierdził, że ukraiński prezydent nie był w stanie zaakceptować stanowiska suwerennego rządu węgierskiego i narodu węgierskiego. Słowa te brzmią jak polityczne wypowiedzenie wojny i jasny sygnał, że Budapeszt nie zamierza ustępować ani o krok.

Co więcej, Orban oskarżył Zełenskiego o coś, co brzmi wręcz niewiarygodnie – o współpracę z Brukselą i węgierską opozycją w celu obalenia obecnego rządu w Budapeszcie. Premier Węgier sugeruje więc, że ukraiński prezydent aktywnie działa na rzecz „dojścia do władzy na Węgrzech proukraińskiego rządu”. To oskarżenie, które w normalnych okolicznościach mogłoby wywołać międzynarodowy skandal dyplomatyczny.

Zablokowany ropociąg Przyjaźń – Orban mówi o ataku na węgierskie rodziny!

Głównym powodem wybuchu Orbana okazała się kwestia ropociągu Przyjaźń, który ma kluczowe znaczenie dla zaopatrzenia Węgier w energię. Węgierski premier zarzucił Zełenskiemu zablokowanie tego strategicznego rurociągu i nazwał to działaniem wymierzonym bezpośrednio w węgierskie rodziny. Orban nie owijał w bawełnę – stwierdził, że działania Ukrainy „zagrażają bezpiecznym i niedrogim dostawom energii” dla jego rodaków.

W tle tego dramatycznego sporu toczy się historia godna filmowego thrillera. Ropociąg Przyjaźń pod koniec stycznia stał się celem rosyjskiego ataku i według strony ukraińskiej jest obecnie remontowany. Węgry i Słowacja są jednak przekonane, że Kijów celowo wstrzymuje tranzyt, by wywrzeć polityczny nacisk na swoich zachodnich sąsiadów.

Reakcja Budapesztu i Bratysławy była natychmiastowa i bezwzględna. Oba kraje uwolniły strategiczne rezerwy ropy, wstrzymały dostarczanie oleju napędowego na Ukrainę, a Słowacja dodatkowo zawiesiła dostawy energii elektrycznej. Węgry zagroziły podobnym krokiem – co oznacza, że Ukraina w środku wojny może stracić dostęp do energii od swoich zachodnich sąsiadów.

Orban idzie na całość – blokuje sankcje i miliardy euro dla Ukrainy!

Jakby samego listu było mało, Orban postanowił uderzyć tam, gdzie boli najbardziej – w unijne finanse. Premier Węgier zapowiedział, że do czasu wznowienia transportu ropy będzie blokował 20. pakiet sankcji UE wobec Rosji. To ruch, który może sparaliżować europejską politykę wobec Moskwy i wywołać furię w Brukseli.

Ale to nie koniec listy żądań węgierskiego premiera. Budapeszt zagroził również zablokowaniem unijnej pożyczki o wartości aż 90 miliardów euro dla Ukrainy. Kwota ta jest astronomiczna i jej utrata byłaby dla Kijowa potężnym ciosem w samym środku konfliktu zbrojnego z Rosją. Orban w swoim liście nie pozostawił złudzeń – „nie chcemy finansować wysiłku wojennego i nie chcemy płacić więcej za energię”.

Premier Węgier poszedł jeszcze dalej, wprowadzając niemal wojenne środki bezpieczeństwa na własnym terytorium. W środę zapowiedział wzmocnienie ochrony infrastruktury krytycznej, rozmieszczenie wojsk wokół kluczowych obiektów i zakaz używania dronów w komitacie graniczącym z Ukrainą. Orban twierdzi wręcz, że „Ukraina przygotowuje się do dalszych działań mających na celu zakłócenie funkcjonowania węgierskiego systemu energetycznego”.

Wybory na Węgrzech za rogiem – Orban walczy o polityczne przetrwanie?

Jest jeszcze jeden wątek tej historii, o którym nie wolno zapominać, a który rzuca zupełnie inne światło na całą sytuację. Już 12 kwietnia na Węgrzech odbędą się wybory parlamentarne, a niezależne sondaże nie wyglądają dla Orbana zbyt optymistycznie. Opozycyjna partia TISZA prowadzi z ugrupowaniem Fidesz od kilku do kilkunastu punktów procentowych – to przepaść, która musi spędzać sen z powiek węgierskiemu premierowi.

Czy zatem cały ten teatralny list otwarty i eskalacja konfliktu z Ukrainą to tak naprawdę element kampanii wyborczej? Wielu komentatorów zauważa, że Orban doskonale wie, jak grać na emocjach swoich wyborców, a twarde stawianie się „zagranicznym siłom” zawsze przynosiło mu polityczne punkty. Oskarżenie Zełenskiego o współpracę z węgierską opozycją idealnie wpisuje się w narrację oblężonej twierdzy, którą Orban buduje od lat.

Tymczasem Komisja Europejska próbuje gasić pożar – poinformowała, że Chorwacja rozpoczęła tranzyt ropy na Węgry i Słowację za pośrednictwem rurociągu Adria, przy czym surowiec ten nie pochodzi z Rosji. Czy to rozwiązanie zadowoli Orbana? Wszystko wskazuje na to, że węgierski premier potrzebuje tego konfliktu bardziej niż samej ropy. Najbliższe tygodnie pokażą, czy jego strategia okaże się genialnym zagraniem, czy politycznym samobójstwem na kilka dni przed wyborami.

Udostępnij to 👇