Putin wpadł w furię?! Kreml ukrywał to latami, ale prawda właśnie wyszła na jaw: To koniec finansowego imperium?!

To, co dzieje się obecnie za murami Kremla, przypomina najczarniejszy horror, o którym bali się głośno mówić nawet najodważniejsi eksperci. Władimir Putin i jego świta mają gigantyczny problem, bo najnowsze dane z ministerstwa finansów zwalają z nóg i pokazują obraz kompletnej ruiny, której nikt się nie spodziewał. Sytuacja jest tak dramatyczna, że analitycy łapią się za głowy i wieszczą totalną katastrofę, jakiej Rosja nie widziała od dekad.

Pieniądze topnieją w zastraszającym tempie, a główny kurek z gotówką został drastycznie przykręcony, co stawia pod znakiem zapytania przyszłość całego mocarstwa. Czy to początek ostatecznego upadku wschodniego kolosa i co tak naprawdę oznaczają te przerażające liczby dla zwykłych obywateli? Przeczytaj koniecznie, bo te doniesienia zmieniają dosłownie wszystko!

Panika na Kremlu! Ujawniono tajne dokumenty, które obnażają brutalną prawdę o kasie Putina

Gdy moskiewscy urzędnicy zdecydowali się w końcu pokazać światu oficjalne słupki z wykresami, nikt nie był przygotowany na tak wstrząsający widok. Opublikowane raporty, które podsumowują ostatnie siedem lat oraz szczegółowo rozliczają minione miesiące, są dowodem na to, że w rosyjskiej gospodarce dzieje się coś bardzo złego. Eksperci, którzy do tej pory jedynie szeptali o problemach w kuluarach, teraz krzyczą o załamaniu systemu i nie potrafią ukryć swojego przerażenia skalą zjawiska.

Wszystkich zelektryzowała wiadomość, że fundament, na którym od zawsze opierała się potęga tego wielkiego kraju, po prostu zaczął pękać na naszych oczach. Handel surowcami, który miał być niewyczerpanym źródełkiem pieniędzy i gwarantem stabilności, zaliczył tak bolesny upadek, że trudno będzie się po nim podnieść. Specjaliści z organizacji MMI nie bawią się w dyplomację i wprost nazywają obecny stan rzeczy katastrofą budżetową, która może pogrążyć cały kraj w nędzy.

Liczby są bezlitosne i nie pozostawiają złudzeń, bo wpływy ze sprzedaży ropy i gazu skurczyły się do żałosnego poziomu 8,5 biliona rubli. To najgorszy wynik, jaki odnotowano od pamiętnego roku 2020, kiedy to szalejąca pandemia zamknęła świat w domach i sparaliżowała globalną gospodarkę. Wtedy dochody wyniosły nieco ponad 5 bilionów, ale nikt nie spodziewał się, że w „normalnych” czasach Rosja zbliży się do tego dramatycznego pułapu, co wywołało szok i niedowierzanie.

Gigantyczna dziura budżetowa i desperacki ruch władz. Sięgają po „żelazne rezerwy”, by przetrwać!

Sytuacja wygląda jeszcze gorzej, gdy spojrzymy na to, jak bardzo rzeczywistość rozjechała się z optymistycznymi planami moskiewskich urzędników. Pięć lat temu ropa kosztowała grosze, a teraz jej ceny znów lecą na łeb na szyję, osiągając w grudniu dramatyczny poziom poniżej 40 dolarów za baryłkę. To kompletna katastrofa, biorąc pod uwagę, że budżet państwa został rozpisany przy założeniu, że cena surowca będzie wynosić niemal 60 dolarów, co teraz brzmi jak ponury żart.

Ta gigantyczna różnica sprawiła, że już w styczniu w kasie państwa zabraknie niewyobrażalnej kwoty ponad 230 miliardów rubli, co zmusza władze do podjęcia drastycznych kroków. Rządzący nie mają wyjścia i muszą sięgnąć po oszczędności życia, czyli waluty obce i złoto zgromadzone w Funduszu Narodowego Dobrobytu. Ta nienaruszalna skarbonka, zasilana przez lata petrodolarami, miała być bezpieczną poduszką na czarną godzinę, ale wygląda na to, że ta godzina właśnie wybiła.

Choć planowana wyprzedaż aktywów o wartości blisko 200 miliardów rubli może wydawać się kroplą w morzu przy całkowitych zasobach funduszu, to tempo znikania pieniędzy jest alarmujące. Eksperci biją na alarm, ostrzegając, że jeśli drenaż rezerw będzie postępował z taką prędkością, to skarbiec opustoszeje błyskawicznie. To, co miało chronić kraj przez lata, może zostać „prjedzone” w mgnieniu oka, pozostawiając Rosję bez żadnego zabezpieczenia finansowego.

Eksperci nie mają złudzeń: To równia pochyła! Pieniądze skończą się szybciej niż myślicie

Oficjalna propaganda wciąż próbuje mydlić oczy, twierdząc, że handel energetyczny przyniesie w tym roku prawie 9 bilionów rubli, ale niezależni analitycy pukają się w czoło. Znany ekonomista Dmitrij Polewoj w rozmowie z mediami nie zostawia na tych wyliczeniach suchej nitki, przewidując, że dochody będą znacznie niższe. Według jego ostrożnych szacunków, do budżetu wpłynie nawet o półtora biliona mniej, niż zakładają rządowi optymiści, co zwiastuje potężne kłopoty.

Jeszcze czarniejszy scenariusz kreślą specjaliści z MMI, którzy wieszczą, że dziura w budżecie może sięgnąć astronomicznej kwoty 3 bilionów rubli. Jeśli ceny surowców nie odbiją się od dna, to rezerwy finansowe państwa mogą wyparować jeszcze przed końcem tego roku, co oznaczałoby bankructwo. Nawet w najbardziej optymistycznym wariancie, poduszka finansowa wystarczy maksymalnie na dwa lata wegetacji, po czym nastąpi nieunikniony krach.

Mimo rozpaczliwych apeli ze strony banku centralnego, by zejść na ziemię i zrewidować plany, władze zdają się być głuche na argumenty i wciąż żyją w świecie fantazji. Ministerstwo finansów uparcie trzyma się swoich nierealnych założeń cenowych na kolejne lata, ignorując fakt, że restrykcje handlowe mogą dodatkowo dobić eksport. Wszystko wskazuje na to, że pętla na szyi rosyjskiej gospodarki zaciska się coraz mocniej, a skutki tego kryzysu będą bolesne jak nigdy dotąd.