Tego się nikt nie spodziewał! Dziennikarze śledczy postanowili zajrzeć do wnętrza rosyjskiego drona bojowego i to, co odkryli, wywołało burzę na całym świecie. Prawda okazała się tak szokująca, że eksperci od bezpieczeństwa nie mogą uwierzyć własnym oczom.
Okazuje się, że zachodnie sankcje mogą być tylko fasadą! Kreml od miesięcy śmieje się nam w twarz, a my nie mieliśmy o tym pojęcia. Koniecznie przeczytaj do końca, bo te rewelacje zmieniają wszystko, co myśleliśmy o wojnie w Ukrainie!
Otwarli drona Geran-2 i dosłownie zaniemówili z wrażenia
Kiedy śledczy z organizacji OCCRP postanowili rozłożyć rosyjskiego drona na czynniki pierwsze, spodziewali się znaleźć rosyjską technologię. Rzeczywistość przerosła ich najśmielsze oczekiwania i to nie w pozytywnym sensie. To, co zobaczyli pod obudową, sprawiło, że cały świat musi zadać sobie niewygodne pytania.
Analiza setek komponentów ujawniła coś absolutnie porażającego. Tylko kilkadziesiąt części wyprodukowano w Rosji, a cała reszta pochodzi z zachodnich firm! Mikroprocesory, odbiorniki GPS, pompy paliwowe – wszystko to nosi logo amerykańskich, chińskich i europejskich producentów.
Ukraiński wywiad wojskowy potwierdził te druzgocące ustalenia. Najwięcej zagranicznych elementów pochodzi z firm amerykańskich i chińskich. To oznacza jedno – drony, które terroryzują ukraińskie miasta, budowane są z zachodnich części!
Niemcy mają poważny problem! 137 typów części wskazuje na Berlin
Osobna kategoria to podzespoły z Niemiec, i tutaj sprawa robi się naprawdę gorąca. Śledczy zidentyfikowali aż 137 różnych typów części niemieckiego pochodzenia w rosyjskim arsenale. Ta liczba powala na kolana nawet najbardziej doświadczonych analityków.
Ponad połowa tych komponentów trafiła bezpośrednio do dronów bojowych Geran-2. Pozostałe znaleziono w pociskach, radarach, pojazdach wojskowych i śmigłowcach atakujących Ukrainę. Skala tego procederu jest niewyobrażalna dla przeciętnego człowieka.
Niektóre szacunki mówią o setkach tysięcy takich komponentów krążących w rosyjskiej machinie wojennej! To nie jest drobny wyciek, to prawdziwa rzeka zachodnich technologii płynąca prosto do Kremla. Jak to w ogóle możliwe, że nikt tego wcześniej nie zauważył?
Sankcje to tylko papier? Sieć pośredników działa lepiej niż szwajcarski zegarek!
Około 20 europejskich producentów wytwarza ponad 100 typów części znalezionych w rosyjskim dronie. Teoretycznie UE zakazuje ich eksportu do Rosji, ale praktyka wygląda zupełnie inaczej. Dane handlowe obnażają prawdę, której politycy nie chcą usłyszeć.
Między styczniem 2024 a marcem 2025 roku do Rosji dotarło co najmniej 672 przesyłki z objętymi sankcjami europejskimi komponentami! Dostawy zrealizowało 178 firm, głównie z Chin i Hongkongu. To oznacza, że sankcje mają więcej dziur niż szwajcarski ser.
Europejskie firmy bronią się jak mogą, twierdząc, że nie łamały prawa świadomie. Szwajcarski producent u-blox wskazuje różne scenariusze – od zakupów przed sankcjami po przemyt i wymontowywanie ze sprzętu cywilnego. System dystrybucji opiera się na sieci firm-wydmuszek, które zacierają ślady tak skutecznie, że nawet najlepsi śledczy mają problem z ich namierzeniem!









