Polacy nie mogą uwierzyć w to, co właśnie wyszło na jaw! Rządowy poradnik bezpieczeństwa pochłonął tak gigantyczne pieniądze, że komentatorzy dosłownie oniemieli. A to dopiero wierzchołek góry lodowej!
Ministerstwo ukrywa, komu przelało miliony za reklamy. Jedna stacja telewizyjna zgarnęła prawie 3 miliony złotych, ale resort odmawia podania jej nazwy. Musisz zobaczyć, na co poszły Twoje podatki!
Prawdziwa kwota wyciekła do mediów. Eksperci łapią się za głowy
Kiedy wszyscy myśleli, że sprawa rządowej broszury jest już zamknięta, na jaw wyszły fakty, które mrożą krew w żyłach. Portal zero.pl dotarł do dokumentów, które ujawniają pełną skalę wydatków. Okazuje się, że podatnicy sfinansowali znacznie więcej, niż ktokolwiek się spodziewał!
58 milionów złotych na opracowanie, druk i dystrybucję to była tylko część tej szokującej układanki. Do tego dochodzi prawie 9 milionów złotych wydanych na kampanię reklamową w telewizji i radiu. Resort unikał precyzyjnych odpowiedzi jak ognia, ale liczby nie kłamią i mogą przyprawić o prawdziwy zawrót głowy.
Najciekawsze kryje się jednak w fakturach i w tym, czego MSWiA nadal nie zamierza ujawnić opinii publicznej. Spoty telewizyjne kosztowały ponad 6 milionów złotych rozbitych na cztery faktury. Radiowe reklamy pochłonęły kolejne 2,6 miliona w szesnastu fakturach, a pieniądze pochodziły z Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej.
Jedna stacja zgarnęła prawie 3 MILIONY! Resort milczy jak zaklęty
To właśnie ta informacja elektryzuje najbardziej – największa pojedyncza faktura za emisję w telewizji opiewa na astronomiczną kwotę 2,987 miliona złotych! Poseł Sławomir Skwarek złożył interpelację, domagając się konkretów. MSWiA jednak odmówiło podania nazwy stacji, która zgarnęła tę fortunę.
Resort tłumaczy się, że kampania miała zwiększać świadomość Polaków na temat zagrożeń i uczyć przygotowania na sytuacje kryzysowe. Brzmi szlachetnie, ale dlaczego w takim razie ministerstwo ukrywa beneficjentów tej reklamowej bonanzы? Do resortu skierowano już dodatkowe pytania, ale odpowiedzi wciąż brak.
Dziennikarze nie odpuszczają i naciskają na pełną transparentność wydatków publicznych. Sprawa nabiera rumieńców, bo podatnicy mają święte prawo wiedzieć, komu przekazano ich pieniądze. Czy ktoś ma coś do ukrycia, skoro tak uparcie odmawia ujawnienia prostych informacji?
Druk za 46 MILIONÓW! Nikt nie chciał tego zrobić taniej
Historia powstania poradnika to osobny dramat, który mógłby posłużyć za scenariusz politycznego thrillera. Warszawskie studio Podpunkt zaprojektowało broszurę na zlecenie MON za nieco ponad 100 tysięcy złotych. Sam druk 16,8 miliona egzemplarzy powierzono poznańskiej drukarni Abedik SA za zawrotne 46,5 miliona złotych.
Ale uwaga – pierwotnie resort chciał zmieścić się w niespełna 30 milionach za sam druk! Problem w tym, że żadna firma w Polsce nie zgłosiła się za taką cenę. Budżet trzeba było podnieść o ponad 16 milionów złotych, żeby w ogóle znaleźć chętnego wykonawcę.
Do tego dochodzi jeszcze wysyłka, która pochłonęła blisko 12 milionów złotych z kieszeni podatników. Każda pojedyncza broszura kosztowała 2,76 złotego tylko za druk, nie licząc projektu, reklam i dystrybucji. Łącznie zbliżamy się do 67 milionów złotych za jedną publikację!
Polacy ocenili poradnik. Wyniki są DRUZGOCĄCE dla rządu
Badanie SW Research na zlecenie Zero.pl przynosi dane, które trudno zignorować przy tak gigantycznym rachunku. Tylko 43,5 procent ankietowanych ocenia przydatność broszury pozytywnie. Co trzeci Polak, czyli 31,4 procent badanych, wystawił jej ocenę negatywną.
Co czwarty respondent w ogóle nie ma zdania na temat poradnika, co też nie jest dobrą wiadomością. Przy wydatku sięgającym dziesiątek milionów złotych taki wynik jest po prostu trudny do obrony. Czy naprawdę warto było wydać fortunę na coś, co większość społeczeństwa przyjęła z obojętnością lub krytyką?
Dopóki MSWiA nie ujawni pełnej listy beneficjentów kampanii reklamowej, pytania o transparentność nie ucichną. Polacy chcą wiedzieć, która stacja telewizyjna zgarnęła prawie 3 miliony i dlaczego to właśnie ona została wybrana. Ta historia z pewnością będzie miała ciąg dalszy, a my będziemy ją śledzić!









