Tego obrotu spraw chyba nikt się nie spodziewał! Prokuratura przez wiele miesięcy walczyła o to, by zablokować majątek byłego ministra sprawiedliwości, a teraz musi przełknąć gorzką pigułkę porażki. Sprawa hipoteki przymusowej na nieruchomościach Zbigniewa Ziobry właśnie przeszła do historii – ale nie tak, jak życzyliby sobie tego śledczy.
Okazuje się, że śledczym podwinęła się noga w najbardziej elementarnej kwestii – czasie wydania decyzji. Kwota, o którą toczyła się gra, mrozi krew w żyłach: ponad 143 miliony złotych! Przeczytaj, jak krok po kroku prokuratura straciła kontrolę nad tą sprawą i dlaczego sąd nie miał innego wyjścia niż uchylenie decyzji.
Hipoteka przymusowa miała być gwoździem do trumny – sąd powiedział „nie”
Jeszcze w styczniu 2026 roku wydawało się, że sprawa jest przesądzona. Sąd Rejonowy w Rawie Mazowieckiej obciążył wówczas przymusową hipoteką nieruchomości należące do Zbigniewa Ziobry. Dla prokuratury był to moment triumfu po dwóch wcześniejszych nieudanych próbach, które zakończyły się odmową z powodu błędów formalnych.
Jednak radość śledczych nie trwała długo. W poniedziałek 23 marca 2026 roku stacja RMF FM podała informację, która wywróciła dotychczasowy bieg wydarzeń do góry nogami. Wpis hipoteki przymusowej do ksiąg wieczystych nieruchomości byłego ministra sprawiedliwości został uchylony przez sąd.
To oznacza, że cały wysiłek prokuratury włożony w zabezpieczenie majątku Ziobry poszedł na marne. Sprawa wróciła do punktu wyjścia, a byli minister może odetchnąć z ulgą. Pytanie, czy prokuratura będzie próbować po raz kolejny, pozostaje na razie bez odpowiedzi.
Fatalny błąd prokuratury, który zmienił wszystko
Powód uchylenia decyzji jest wręcz niewiarygodny w swojej prostocie. Jak ustalili dziennikarze RMF FM, prokurator wydał postanowienie o zabezpieczeniu majątkowym, zanim w Monitorze Polskim ukazała się publikacja postanowienia Sejmu o uchyleniu immunitetu Ziobry. To fundamentalny błąd proceduralny, który podważył całą konstrukcję prawną sprawy.
Bez oficjalnej publikacji w Monitorze Polskim postanowienie o uchyleniu immunitetu nie mogło nabrać mocy prawnej. A skoro immunitet formalnie jeszcze obowiązywał w momencie wydania decyzji prokuratora, to cała procedura zabezpieczenia majątkowego była od początku wadliwa. Sąd nie miał innego wyjścia niż uchylić wpis hipoteki.
To już trzeci raz, gdy prokuratura potyka się o własne nogi w tej sprawie. Wcześniej sąd dwukrotnie odmawiał wpisu hipoteki z powodu braków i błędów formalnych po stronie śledczych. Schemat powtarza się w sposób, który trudno nazwać inaczej niż serią kompromitujących wpadek.
143 miliony złotych – astronomiczna kwota, która rozpaliła spór
Sama kwota zabezpieczenia budzi ogromne emocje. Prokuratura domagała się ustanowienia hipoteki przymusowej do zawrotnej sumy 143 milionów 164 tysięcy złotych. Według śledczych taka kwota miała odpowiadać wartości czynów zarzucanych byłemu ministrowi sprawiedliwości. Wniosek miał zabezpieczyć środki na wypadek ewentualnych kar majątkowych.
Jednak sąd dostrzegł kolejną nieprawidłowość, która pogłębiła i tak już trudną sytuację prokuratury. Okazało się, że analogiczny wniosek dotyczący tej samej astronomicznej kwoty został złożony także wobec innej nieruchomości Zbigniewa Ziobry. To oznaczałoby podwójne zabezpieczenie tej samej sumy na dwóch różnych nieruchomościach.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami obciążenie więcej niż jednej nieruchomości hipoteką przymusową wymaga podziału zabezpieczenia na tak zwane hipoteki cząstkowe. Prokuratura nie dopełniła tego wymogu w swoich dokumentach, co stanowiło kolejny argument za uchyleniem decyzji. Cała sprawa pokazuje, jak wiele proceduralnych pułapek czeka na śledczych w tak skomplikowanym postępowaniu.
Co dalej z majątkiem Ziobry? Prokuratura pod ścianą
Sytuacja, w jakiej znalazła się prokuratura, jest bez precedensu. Trzykrotna porażka w próbach zabezpieczenia majątku byłego ministra sprawiedliwości stawia pod znakiem zapytania kompetencje zespołu prowadzącego tę sprawę. Każda kolejna wpadka formalna to woda na młyn krytyków, którzy zarzucają śledczym polityczne motywacje i brak profesjonalizmu.
Zbigniew Ziobro na razie może spać spokojnie – jego nieruchomości są wolne od obciążeń hipotecznych. Nie wiadomo jednak, czy prokuratura nie podejmie kolejnej próby, tym razem eliminując wcześniejsze błędy proceduralne. Stawka jest ogromna, bo kwota ponad 143 milionów złotych to nie są pieniądze, z których śledczy łatwo zrezygnują.
Jedno jest pewne – ta sprawa jeszcze nieraz trafi na pierwsze strony gazet. Starcie między prokuraturą a byłym ministrem sprawiedliwości nabiera coraz bardziej dramatycznego charakteru. Kolejne rozdziały tego prawniczego serialu mogą okazać się jeszcze bardziej zaskakujące niż to, czego byliśmy świadkami do tej pory.
Źródło: RMF FM









