SZOK! Minister ODŁĄCZY dzieci od sieci?! „To koniec”. Gawkowski idzie na WOJNĘ z USA i Rosją!

Tego nikt się nie spodziewał, a słowa wicepremiera brzmią jak scenariusz filmu katastroficznego, który właśnie staje się rzeczywistością! Krzysztof Gawkowski bezlitośnie obnaża prawdę o tym, co czeka polskie rodziny, i zapowiada drastyczne zmiany, które wywrócą nasze życie do góry nogami.

Czy Twoje dziecko straci dostęp do Facebooka i TikToka, a Polska wda się w otwarty konflikt dyplomatyczny z Ameryką? Przeczytaj ten wstrząsający materiał do końca, bo stawką jest bezpieczeństwo nas wszystkich – dowiedz się, co naprawdę szykuje rząd!

DRAMAT nastolatków! Rząd wchodzi z butami w życie rodzin? „Koniec samowolki”

To już nie są plotki ani luźne dywagacje przy kawie, ale brutalna rzeczywistość, która lada moment zapuka do drzwi milionów Polaków. Wicepremier Gawkowski stawia sprawę jasno i nie bierze jeńców: nadchodzi całkowity zakaz social mediów dla najmłodszych, a granica wieku może poszybować nawet do piętnastu lat! Dzieciaki, które do tej pory beztrosko scrollowały ekrany smartfonów, będą musiały zderzyć się z cyfrową ścianą, bo rząd mówi stanowcze „dość” fikcyjnym kontom zakładanym na lewo przez nieświadomych lub pobłażliwych opiekunów.

Rodzice mogą łapać się za głowy, bo weryfikacja wieku nie będzie już polegała na prostym kliknięciu „mam 13 lat”, co do tej pory było kpiną z prawa. Do gry wchodzi Europejski Portfel Tożsamości Cyfrowej, który ma być cyfrowym cerberem pilnującym bram Internetu, choć minister uspokaja, że nie trzeba będzie oddawać dowodu osobistego w ręce gigantów takich jak Facebook. To rewolucja, która ma zakończyć erę internetowej wolnoamerykanki, ale czy Polacy są gotowi na taką ingerencję w prywatność swoich pociech i instalowanie rządowych aplikacji?

Gawkowski przestrzega przed błędami innych krajów i przytacza przerażający przykład z Australii, gdzie skanowanie twarzy dzieci okazało się horrorem naruszającym intymność użytkowników. U nas ma być bezpieczniej, bo choć „fejs” i „insta” znikną z radarów nastolatków, to proste komunikatory wciąż będą działać, by nie odcinać ich całkowicie od kontaktu z rówieśnikami. Mimo to, w powietrzu wisi ciężkie pytanie: czy to niezbędna ochrona najmłodszych, czy może już państwowa inwigilacja, na którą nikt nie wyraził głośnej zgody?

Rosja ATAKUJE Polskę! „Byli o krok od wyłączenia prądu”. Przerażająca wizja!

Jeśli myśleliście, że wojna toczy się tylko za naszą wschodnią granicą, to jesteście w gigantycznym błędzie, bo cyfrowy front płonie tu i teraz, dosłownie pod naszymi nosami. Minister ujawnił szokujące dane o lawinie rosyjskich ataków hakerskich, których liczba wzrosła o ponad sto procent i każdego dnia nasze systemy są bombardowane tysiącami wrogich prób wdarcia się do środka. Służby dwoją się i troją, odpierając niemal wszystkie zagrożenia, ale wystarczy jeden błąd, by doszło do tragedii, o jakiej nawet nie chcemy śnić w najgorszych koszmarach.

Włos jeży się na głowie na samą myśl o zmasowanym ataku na polską energetykę, który miał na celu sparaliżowanie elektrowni i odcięcie nas wszystkich od prądu w środku zimy. To nie był przypadkowy wybryk zdolnego nastolatka, ale precyzyjnie zaplanowana operacja rosyjskich służb, które chciały pogrążyć Polskę w absolutnych ciemnościach i chaosie. Gawkowski dramatycznie pyta, czy musimy czekać na katastrofę i zimne kaloryfery w domach, żeby w końcu zrozumieć powagę sytuacji i przestać blokować kluczowe ustawy o cyberbezpieczeństwie?

Hakerzy nie mają żadnych skrupułów i uderzają tam, gdzie boli najbardziej, włamując się nawet do Polskiej Agencji Prasowej, by siać panikę o rzekomej mobilizacji wojskowej. To jest prawdziwa wojna nerwów, a obce wywiady infiltrują już nie tylko urzędy państwowe, ale wchodzą z butami do polskich firm prywatnych oraz miejskich wodociągów. Sytuacja jest tak napięta, że prezydent i premier widzą te same tajne raporty, z których wynika jednoznacznie: nie ma żadnego planu B, musimy się bronić albo zginiemy w cyfrowym chaosie.

Gawkowski OSTRY jak nigdy! Uderza w USA i „tęczowe małżeństwa”. Będzie SKANDAL?

Atmosfera gęstnieje nie tylko na linii z Moskwą, ale iskrzy również w relacjach z naszym największym sojusznikiem, bo Gawkowski nie zamierza klękać przed Amerykanami. Wicepremier ostro skomentował sugestie ambasadora USA o możliwym wycofaniu wojsk, stawiając sprawę na ostrzu noża: Polska nie jest chłopcem do bicia i nikt zza oceanu nie będzie nam dyktował prawa! Te słowa to siarczysty policzek dla dyplomacji, ale minister twardo stoi przy swoim, twierdząc, że czasy uległości i spełniania zachcianek obcych mocarstw bezpowrotnie minęły.

To jednak nie koniec kontrowersji, bo rząd bierze się za gigantów technologicznych i chce wprowadzić podatki, których panicznie boją się w słonecznej Dolinie Krzemowej. Dlaczego Francja, Hiszpania czy Niemcy mogą wymagać płacenia daniny, a my mamy siedzieć cicho jak mysz pod miotłą, rezygnując z miliardów złotych należnych budżetowi? Gawkowski zapowiada definitywny koniec „Polski drugiej kategorii” i bezpardonową walkę z patostreamami oraz internetowym ściekiem, co z pewnością nie spodoba się wielkim korporacjom zarabiającym krocie na naszej uwadze.

Oliwy do ognia dolewa temat, który dzieli Polaków przy niedzielnym obiedzie, czyli głośna sprawa transkrypcji zagranicznych aktów małżeństw jednopłciowych. Choć minister zapewnia, że to tylko „papierkowa robota” ewidencyjna i nie ma mowy o adopcji dzieci przez pary homoseksualne, to społeczne emocje sięgają zenitu. Zmiany wchodzą w życie niejako tylnymi drzwiami, przez ministerialne rozporządzenie, co tylko podsyca gorące plotki i spekulacje na temat tego, jak bardzo obecny rząd zamierza zmienić tradycyjny krajobraz nad Wisłą.

Udostępnij to 👇