To brzmi jak ponury żart, ale niestety to najszczersza prawda, która uderzy w miliony Polaków trzymających oszczędności w największym banku w kraju. Klienci PKO BP przecierają oczy ze zdumienia, bo zwykły przelew zamienia się w prawdziwą sesję zdjęciową, a bank stawia sprawę jasno: nie ma fotki, nie ma pieniędzy! Szykujcie się na rewolucję, która wywróci wasze życie do góry nogami i sprawi, że zapomnicie o wygodzie, jaką znaliście do tej pory.
Czy to koniec swobodnego bankowania, a może konieczna ochrona przed złodziejami, którzy czyhają na każdym wirtualnym rogu na nasze ciężko zarobione pieniądze? Jeśli masz konto w PKO, musisz natychmiast dowiedzieć się, co cię czeka, zanim twoja aplikacja zablokuje ci dostęp do środków w najmniej odpowiednim momencie – koniecznie przeczytaj szczegóły tej afery poniżej!
Klienci w szoku! Nagle aplikacja zażąda od ciebie zdjęć jak na castingu
Wyobraź sobie sytuację, w której stoisz w kolejce lub chcesz szybko opłacić pilny rachunek, a twoja aplikacja bankowa nagle odmawia posłuszeństwa. Zamiast prostego potwierdzenia kodem, na ekranie smartfona wyskakuje żądanie, które może przyprawić o zawrót głowy i wywołać lawinę nerwów. Okazuje się, że PKO BP wprowadza mechanizm, który zmusza użytkowników do robienia sobie zdjęć twarzy oraz fotografowania dowodu osobistego, by w ogóle ruszyć pieniądze z konta.
To kompletna nowość, która dla wielu starszych, ale i młodszych użytkowników, będzie barierą nie do przeskoczenia w stresujących sytuacjach. Do tej pory wystarczyło jedno kliknięcie lub krótki kod, a teraz bank wchodzi z butami w naszą prywatność, żądając pełnej sesji fotograficznej przy wybranych transakcjach. Klienci są zdezorientowani i pytają wprost: czy to jeszcze bankowość, czy już inwigilacja rodem z filmów szpiegowskich, gdzie każdy nasz ruch jest analizowany przez bezduszne algorytmy?
Złość użytkowników może sięgnąć zenitu, gdy okaże się, że nie masz przy sobie dowodu osobistego, a musisz wykonać ważny przelew „na już”. System jest bezlitosny i nie przewiduje taryfy ulgowej dla tych, którzy akurat wyglądają gorzej lub zostawili dokumenty w innej torebce. To zmiana, która definitywnie kończy erę beztroskiego klikania w telefonie i wprowadza rygor, jakiego polski sektor bankowy jeszcze nie widział na tak masową skalę.
Złodzieje nie śpią, a banki wytaczają ciężkie działa. To koniec wygody?
Oczywiście bankowcy tłumaczą te drastyczne kroki troską o nasze portfele, bo internetowi oszuści stali się sprytniejsi niż kiedykolwiek wcześniej. Cyberprzestępcy potrafią wyczyścić konto do zera w kilka sekund, podszywając się pod nas w sposób niemal doskonały, co zmusza instytucje do desperackich kroków. Włodarze PKO BP uznali widocznie, że tradycyjne hasła to już przeżytek, który nie stanowi żadnej przeszkody dla współczesnych hakerów czyhających na nasze oszczędności życia.
Sytuacja na rynku cyberbezpieczeństwa jest tak napięta, że wygoda klienta schodzi na dalszy plan, ustępując miejsca paranoicznym wręcz zabezpieczeniom. Choć nikt nie chce stracić pieniędzy, to konieczność pozowania do telefonu przy każdej „podejrzanej” transakcji brzmi jak scenariusz z najgorszego koszmaru leniwego użytkownika. Banki ewidentnie znalazły się pod ścianą i wolą wkurzyć klienta dodatkową weryfikacją, niż tłumaczyć się z kradzieży milionów złotych przez sprytnych złodziei.
Biometria, czyli skanowanie naszej twarzy, staje się nowym złotym standardem, który ma odróżnić właściciela konta od przestępcy siedzącego na drugim końcu świata. To brutalna prawda o dzisiejszych czasach: jeśli chcesz mieć pewność, że twoja kasa jest bezpieczna, musisz oddać bankowi nie tylko swoje dane, ale i swój wizerunek w czasie rzeczywistym. Pytanie tylko, czy Polacy są gotowi na tak drastyczne ograniczenie swobody w imię bezpieczeństwa, które i tak nigdy nie jest stuprocentowe?
Masz tylko chwilę na reakcję! Nie zrobisz tego, co chcą? Pożegnaj się z przelewem
Najbardziej przerażający w tym wszystkim jest mechanizm działania tego systemu, który opiera się na sztucznej inteligencji oceniającej nasze zachowanie. Jeśli algorytm uzna, że twój przelew jest „nietypowy” – na przykład wysyłasz większą kwotę lub robisz to o dziwnej porze – natychmiast włączy się blokada. Wtedy zaczyna się wyścig z czasem: musisz w określonym, krótkim terminie wykonać polecenia aplikacji, czyli zrobić wspomniane selfie i zdjęcie dowodu.
Jeśli zawiedziesz, spanikujesz albo po prostu nie zdążysz, twoje pieniądze zostaną zamrożone na koncie, a transakcja anulowana bez litości. To może prowadzić do dramatycznych sytuacji, gdy pilnie potrzebujesz opłacić coś ważnego, a technologia staje ci na drodze jak mur nie do przebicia. PKO BP ostrzega, że to działanie prewencyjne, ale dla zwykłego Kowalskiego może to oznaczać gigantyczny stres i problemy z realizacją podstawowych płatności w najmniej oczekiwanym momencie.
Eksperci nie mają wątpliwości, że to dopiero początek i wkrótce inne banki pójdą śladem giganta, wprowadzając podobne utrudnienia dla swoich klientów. Musimy przyzwyczaić się do myśli, że nasz smartfon stanie się naszym strażnikiem, który nie przepuści żadnej złotówki bez dokładnego obejrzenia naszej twarzy. To nowa rzeczywistość, w której prywatność i wygoda zostały poświęcone na ołtarzu walki z cyberprzestępczością, a my jesteśmy tylko pionkami w tej grze.









