To brzmi jak scenariusz najgorszego koszmaru, ale niestety wydarzyło się naprawdę i dotyczy nas wszystkich. Władimir Putin nie ma już żadnych hamulców i właśnie przeprowadził zuchwały skok na polski majątek, a wszystko to działo się pod osłoną nocy, gdy świat witał Nowy Rok. Potężny cios spadł na giganta z Krakowa, który w jednej chwili został pozbawiony dorobku życia na wschodzie.
Dramatyczne wieści dotarły do nas z opóźnieniem, bo Kreml zrobił wszystko, by ukryć swoje brudne zagrywki przed opinią publiczną. Miliardy euro, fabryki i lata pracy przepadły bezpowrotnie, a zachodni inwestorzy wpadli w histerię, widząc, jak Rosja bezkarnie przywłaszcza sobie cudzą własność. Przeczytaj koniecznie, jak Rosja „nacjonalizuje” polskie sukcesy i sprawdź, czy to dopiero początek wielkiej grabieży!
Podstępny cios w plecy prosto z Kremla! Polski gigant obudził się w nowej, koszmarnej rzeczywistości
To miała być spokojna końcówka roku, ale na Kremlu nikt nie myślał o szampanie, lecz o tym, jak położyć łapę na zagranicznych pieniądzach. Władimir Putin, z zimną krwią i wyrachowaniem godnym filmowego czarnego charakteru, podpisał dokumenty, które wstrząsnęły polskim biznesem. Wszystko odbyło się w tajemnicy, a data 31 grudnia została wybrana nieprzypadkowo, by uśpić czujność świata zajętego zabawą sylwestrową. Dopiero teraz na jaw wychodzą porażające szczegóły tej operacji, która w praktyce oznacza jedno – bezpardonową kradzież w majestacie bezprawia.
Ofiarą tej brutalnej zagrywki padła firma Canpack, duma Krakowa i jeden z największych na świecie producentów aluminiowych puszek, który od lat budował swoją potęgę również na wschodzie. Rosjanie bez mrugnięcia okiem przejęli kontrolę nad polsko-amerykańskim majątkiem, przekazując go w ręce swoich „zaufanych” spółek, które teraz będą czerpać zyski z polskiej technologii. Fabryki w obwodzie moskiewskim i rostowskim, które przez dekady pracowały na sukces firmy, zostały odcięte od macierzy jednym, bezlitosnym dekretem.
Zarząd krakowskiej spółki jest w totalnym szoku i gorączkowo analizuje, co jeszcze można uratować z tego, co zostało na wrogim terytorium. Choć firma zapewnia o podjęciu kroków prawnych, wszyscy doskonale wiemy, że w starciu z machiną Putina szanse na sprawiedliwość są bliskie zeru. To dramatyczny koniec pewnej epoki dla Canpacka, który mimo wstrzymania inwestycji po wybuchu wojny, wciąż miał nadzieję na normalne prowadzenie biznesu, a teraz został z niczym.
Nie tylko my płaczemy! Miliardy wyparowały w sekundę, a giełda spłynęła krwią po decyzji dyktatora
Jeśli myślicie, że tylko Polacy dostali po kieszeni, to jesteście w wielkim błędzie, bo Putin postanowił uderzyć w każdego, kto nawinął mu się pod rękę. Równie dramatyczny los spotkał duńskiego giganta Rockwool, który od lat ocieplał domy na całym świecie, a teraz sam został na lodzie. Producent wełny mineralnej stracił kontrolę nad czterema potężnymi fabrykami, które Rosjanie po prostu sobie „pożyczyli” na wieczne nieoddanie. Skala tej grabieży jest niewyobrażalna, a kwoty, o których mowa, przyprawiają o zawrót głowy każdego, kto potrafi liczyć.
Duńczycy liczą straty, które idą w setki milionów euro, a wstępne szacunki mówią o kwocie bliskiej pół miliarda, co jest ciosem, po którym trudno się podnieść. Reakcja rynków była natychmiastowa i brutalna, bo nikt nie lubi tracić pieniędzy przez polityczne kaprysy jednego człowieka. Akcje spółki na kopenhaskiej giełdzie poleciały na łeb na szyję, tracąc kilkanaście procent wartości w mgnieniu oka, co doprowadziło inwestorów do szału i paniki.
Przedstawiciele Rockwool zapowiadają walkę i skarżą się do wszystkich możliwych instytucji, włącznie z Unią Europejską, ale ich głos brzmi jak wołanie na puszczy. Rosyjski oddział przynosił firmie ogromne zyski, a teraz te pieniądze popłyną szerokim strumieniem prosto do kieszeni ludzi związanych z reżimem. To jasny sygnał dla reszty świata, że w Rosji żadne zasady nie obowiązują, a twoja firma może z dnia na dzień stać się własnością państwa.
Mroczne sekrety w szufladach Putina. Co jeszcze ukrywa przed nami bezwzględny reżim?
Najbardziej przerażające w tej całej historii jest to, że przejęcie polskich i duńskich firm to prawdopodobnie tylko wierzchołek góry lodowej. Niezależni dziennikarze dokopali się do szokujących statystyk, z których wynika, że Putin rządzi krajem za pomocą tajnych rozkazów, o których nikt nie ma pojęcia. Prawie połowa wszystkich dekretów podpisanych w minionym roku została utajniona, co rodzi pytania, jakie jeszcze potworne decyzje zapadły za zamkniętymi drzwiami Kremla.
Poziom paranoi i utajnienia w rosyjskiej administracji osiągnął absolutne apogeum, przewyższając wszystko, co widzieliśmy w ostatnich latach. Eksperci alarmują, że w tych tajnych teczkach kryją się rozkazy dotyczące życia i śmierci, nagrody dla zbrodniarzy wojennych oraz ułaskawienia dla najgorszych kryminalistów wyciągniętych z więzień. Społeczeństwo nie ma prawa wiedzieć, co planuje władza, a każda próba dochodzenia prawdy kończy się w Rosji tragicznie.
Historia pokazuje, że takie utajnianie dokumentów nigdy nie wróży nic dobrego i zazwyczaj maskuje brudne interesy na styku polityki i mafii. Przypomnijmy sobie tylko tajne ordery dla Jewgienija Prigożyna, o których dowiedzieliśmy się po latach, a które pokazywały prawdziwe oblicze rosyjskiej elity. Dziś, gdy Putin podpisuje setki tajnych dokumentów rocznie, możemy być pewni, że szykuje kolejne niespodzianki, które wstrząsną nie tylko biznesem, ale i całym geopolitycznym układem sił.









