SZOK! Tyle pieniędzy co miesiąc wpływa na konto Adama Małysza! Polscy emeryci mogą tylko pomarzyć o takiej kasie. Kwota ZWALA Z NÓG!

Adam Małysz to absolutna legenda polskiego sportu, ale czy wiedzieliście, że „Orzeł z Wisły” już teraz pławi się w luksusach na państwowym garnuszku? Choć do ustawowego wieku emerytalnego brakuje mu jeszcze dobrych kilkunastu lat, na jego prywatne konto regularnie wpływa potężny przelew, o jakim przeciętny Kowalski może tylko śnić w najśmielszych snach. To pieniądze, które teoretycznie należą mu się za wybitne zasługi, ale ich wysokość w 2026 roku wprawia w osłupienie i z pewnością wywoła lawinę gorących komentarzy w sieci.

Nie uwierzycie, o jakich sumach mowa, bo te liczby rosną w zastraszającym tempie z każdym rokiem, zostawiając daleko w tyle waloryzacje świadczeń zwykłych, spracowanych seniorów. Koniecznie sprawdźcie, ile dokładnie inkasuje nasz mistrz za „siedzenie na sportowej emeryturze”, bo ta kwota naprawdę robi kolosalne wrażenie!

To nie są plotki! Małysz dostaje gigantyczną kasę za przeszłość, a ZUS nie ma z tym nic wspólnego

Kariera Adama Małysza na skoczniach narciarskich zakończyła się już lata temu, ale echa jego spektakularnych sukcesów wciąż brzęczą brzęczącą monetą w jego portfelu. Mało kto zdaje sobie sprawę, że nasi medaliści olimpijscy są traktowani przez państwo w sposób absolutnie uprzywilejowany, co dla wielu ciężko pracujących Polaków może być sporym zaskoczeniem. Były skoczek, mimo że jest w sile wieku i cieszy się doskonałym zdrowiem, co miesiąc otrzymuje „tłusty” przelew bezpośrednio z budżetu państwa, a wszystko to odbywa się w pełni legalnie i zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Mowa tutaj o tak zwanej emeryturze olimpijskiej, która jest specyficznym i niezwykle hojnym świadczeniem, zarezerwowanym tylko dla elitarnego grona wybrańców. Aby załapać się na taką „dożywotnią pensję”, sportowiec musi spełnić kilka warunków: zakończyć karierę, nie być karanym za doping oraz przekroczyć czterdziesty rok życia. Nasz ukochany mistrz z Wisły, mając obecnie 48 lat, od dawna korzysta z tego przywileju, a pieniądze wypłaca mu nie ZUS, lecz Ministerstwo Sportu i Turystyki, co czyni tę sytuację jeszcze bardziej wyjątkową.

Co ciekawe, mechanizm naliczania tych pieniędzy jest bezlitosny dla zwykłych obywateli, ale łaskawy dla gwiazd sportu, ponieważ kwota jest identyczna dla każdego uprawnionego, niezależnie od dyscypliny czy koloru zdobytego krążka. Systematyczne podwyżki są tutaj normą, a waloryzacja oparta na kwocie bazowej dla służby cywilnej sprawia, że przelewy z roku na rok stają się coraz bardziej okazałe. Adam Małysz z pewnością nie musi martwić się o inflację, bo jego świadczenie rośnie szybciej niż ceny w dyskontach, co może budzić uzasadnioną zazdrość wśród społeczeństwa.

Te liczby porażają! Oto konkretne kwoty, które co miesiąc zasilają portfel „Orła z Wisły”

Dynamika wzrostu emerytury olimpijskiej to temat, który rozpala wyobraźnię i może przyprawić o zawrót głowy każdego, kto żyje od pierwszego do pierwszego. Jeszcze kilkanaście lat temu, w 2010 roku, świadczenie to wynosiło skromne 2500 złotych brutto, ale prawdziwa rewolucja finansowa nastąpiła w 2016 roku, kiedy politycy zdecydowali o całkowitym zwolnieniu tej kasy z podatku dochodowego. Oznacza to, że każda złotówka, którą słyszycie w mediach, trafia prosto do kieszeni sportowca, a fiskus nie zabiera z tego ani grosza, co w polskich realiach jest prawdziwym ewenementem.

Od tamtego przełomowego momentu, kwoty netto na koncie Małysza szybują w górę niczym on sam za najlepszych lat w Planicy. Z poziomu około 2800 złotych w 2021 roku, przez ponad 3600 złotych rok później, stawki błyskawicznie przebiły kolejne bariery psychologiczne. Wystarczy spojrzeć na rok 2023, gdzie kwota zbliżała się już do 4000 złotych „na rękę”, co dla wielu emerytów w Polsce jest sumą absolutnie nieosiągalną, nawet po przepracowaniu kilkudziesięciu lat w ciężkich warunkach.

Dziś jednak mamy do czynienia z prawdziwą finansową bombą, ponieważ od stycznia 2026 roku obowiązująca stawka to aż 5 116,99 złotych netto miesięcznie! Tak, dobrze czytacie – ponad pięć tysięcy złotych wpływa na konto byłego skoczka tylko za to, że kiedyś zdobywał medale, i to bez konieczności wychodzenia z domu czy podejmowania jakiejkolwiek pracy. Choć dla milionera Małysza może to być kwota symboliczna, dla przeciętnego odbiorcy jest to suma, która robi piorunujące wrażenie i pokazuje gigantyczną przepaść między światem celebrytów a szarą rzeczywistością.

Małysz opływa w luksusy? Emerytura to tylko „drobne” przy jego obecnych zarobkach w związku!

Myślicie, że ponad 5 tysięcy darmowej kasy to wszystko, na co może liczyć legenda polskich skoków? Jesteście w wielkim błędzie, bo Adam Małysz to człowiek czynu, który po odwieszeniu nart na kołek wcale nie zamierzał siedzieć w kapciach przed telewizorem. Były mistrz objął prestiżowe i niezwykle odpowiedzialne stanowisko prezesa Polskiego Związku Narciarskiego, gdzie zarządza całą machiną, która kiedyś wyniosła go na szczyty sławy.

Wokół zarobków na tym stołku narosło tyle legend i plotek, że głowa mała, a niektóre kwoty padające w kuluarach mogą przyprawić o palpitacje serca. Z oświadczeń majątkowych jego poprzedników, w tym słynnego Apoloniusza Tajnera, wynikało, że roczne wynagrodzenie prezesa PZN może sięgać astronomicznych 900 tysięcy złotych, co daje kwoty, o jakich zwykli śmiertelnicy nie chcą nawet myśleć. Oczywiście sam Adam Małysz nabiera wody w usta i nigdy oficjalnie nie potwierdził, czy jego kontrakt opiewa na tak horrendalne sumy.

Bardziej ostrożne szacunki mediów, takich jak „Przegląd Sportowy”, sugerują, że miesięczna pensja prezesa to „zaledwie” około 15 tysięcy złotych, ale nawet ta „skromniejsza” wersja w połączeniu z emeryturą olimpijską daje bajońskie sumy. Niezależnie od tego, która wersja jest prawdziwa, jedno jest pewne: Adam Małysz zabezpieczył swoją przyszłość finansową na kilku frontach jednocześnie i może spać spokojnie. Podczas gdy inni martwią się o rachunki za prąd, „Orzeł z Wisły” fruwa wysoko również w rankingach najlepiej sytuowanych byłych sportowców w kraju.

Udostępnij to 👇