Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy znów gra, a wraz z pierwszymi dźwiękami muzyki w internecie rozpętała się prawdziwa burza dotycząca finansów „głównego dyrygenta”. Hejterzy od lat krzyczą o milionach wyciąganych z puszki, podczas gdy obrońcy Jurka daliby sobie za niego rękę uciąć, twierdząc, że pracuje za darmo. Postanowiliśmy raz na zawsze przeciąć spekulacje i dotarliśmy do najnowszych, oficjalnych dokumentów finansowych, które czarno na białym pokazują stan konta prezesa. Koniecznie przeczytajcie ten tekst do końca, bo prawda o zarobkach Owsiaka i tajemniczej spółce „Złoty Melon” może was zszokować bardziej, niż myślicie!
Cała Polska wstrzymała oddech: „Dyrdymały” czy gigantyczna kasa?
Gdy tylko na kalendarzu pojawia się styczeń, polski internet zamienia się w prawdziwe pole bitwy, gdzie głównym orężem są argumenty o majątku Jerzego Owsiaka. Od ponad trzech dekad charyzmatyczny lider w czerwonych spodniach dzieli Polaków na dwa zwaśnione obozy, które nie biorą jeńców w dyskusjach. Atmosfera gęstnieje z każdym dniem, a pytania o to, co dzieje się z pieniędzmi wrzucanymi do puszek przez zmarznięte dzieci, powracają jak bumerang ze zdwojoną siłą.
Plotki o bajońskich sumach i ukrytych fortunach krążą po sieci z prędkością światła, często nie mając nic wspólnego z rzeczywistością, ale skutecznie podgrzewając emocje. Niektórzy internauci są święcie przekonani, że twórca WOŚP opływa w luksusy kosztem darczyńców, inni zaś widzą w nim skromnego społecznika żyjącego niemal powietrzem. W tym informacyjnym chaosie łatwo się pogubić, dlatego tak ważne jest oddzielenie ziarna od plew i spojrzenie na twarde dane.
Tym razem nie ma już miejsca na domysły, ponieważ oficjalne sprawozdania finansowe ujrzały światło dzienne i nie pozostawiają żadnych złudzeń. Dokumenty, które trafiły do urzędów, są bezlitosne i precyzyjnie wskazują każdy przepływ gotówki w tym ogromnym przedsięwzięciu. Przyjrzeliśmy się im z lupą, by sprawdzić, czy legenda o „kradzieży z puszek” ma jakiekolwiek pokrycie w faktach, czy jest tylko internetową legendą.
NIEWIARYGODNE kwoty na koncie prezesa! Mamy wyliczenia co do grosza
Przygotujcie się na mocne uderzenie, bo kwestia wynagrodzenia Jerzego Owsiaka została ostatecznie wyjaśniona i może wprawić w osłupienie niejednego krytyka. Okazuje się, że jako prezes zarządu samej Fundacji Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, jej twórca nie pobiera absolutnie żadnej pensji, co potwierdzają liczne audyty. Od początku istnienia tej gigantycznej machiny charytatywnej, w jej strukturach statutowych działa on jako wolontariusz, nie biorąc ani złotówki z pieniędzy zebranych podczas finałów.
Gdzie więc jest haczyk i skąd biorą się pieniądze na życie jednego z najbardziej rozpoznawalnych Polaków? Kluczem do zagadki jest spółka o wdzięcznej nazwie „Złoty Melon”, która w stu procentach należy do Fundacji i to właśnie tam Owsiak pełni funkcję płatnego prezesa. Według najnowszego sprawozdania za 2024 rok, jego łączne zarobki brutto wyniosły dokładnie 333 397,94 złote, co dla przeciętnego zjadacza chleba jest kwotą wręcz astronomiczną.
Gdy rozbijemy tę sumę na czynniki pierwsze, okazuje się, że miesięczne wynagrodzenie „Jurka” to blisko 27,8 tysiąca złotych brutto w kosztach pracodawcy. To jednak nie wszystko, bo obrotny lider orkiestry nie ogranicza się tylko do jednego źródła dochodu i aktywnie działa na innych polach. Jego portfel zasilają również wpływy z pracy dziennikarskiej w radiu oraz liczne wykłady motywacyjne, za które inkasuje dodatkowe wynagrodzenie.
Tajemniczy „Złoty Melon” – maszynka do robienia pieniędzy czy tarcza ochronna?
Wiele osób zastanawia się, po co w ogóle powstał ten cały „Złoty Melon” i czy nie jest to sposób na ukrywanie niewygodnych przepływów finansowych. Prawda jest taka, że spółka została powołana do życia w 2003 roku, aby wyraźnie oddzielić działalność gospodarczą od pieniędzy zbieranych charytatywnie do puszek. To właśnie ten podmiot zajmuje się komercyjną stroną przedsięwzięcia, handluje gadżetami w sklepie SiemaShop i organizuje wielkie imprezy masowe.
To właśnie „Złoty Melon” stoi za logistyką Festiwalu Pol’and’Rock oraz organizacją finałów, czerpiąc zyski ze sponsoringu i umów partnerskich z wielkimi korporacjami. Wyniki finansowe tej spółki-córki są imponujące, bo przychody sięgają ponad 60 milionów złotych, co pokazuje skalę biznesowego sukcesu tego przedsięwzięcia. Dzięki temu mechanizmowi, pieniądze z puszek mogą być w całości przeznaczane na sprzęt medyczny, a koszty operacyjne pokrywane są z działalności komercyjnej.
Co najważniejsze dla wszystkich darczyńców, zysk wypracowany przez spółkę nie znika w kieszeniach prywatnych inwestorów, lecz wraca do macierzy. Aż 68 procent zysku netto, czyli blisko 3 miliony złotych, zostało w ostatnim roku przekazane bezpośrednio na cele statutowe Fundacji WOŚP. Zbliżający się 34. Finał, który ma wesprzeć gastrologię dziecięcą, z pewnością znów pobije rekordy, mimo że dyskusja o zarobkach Owsiaka nigdy nie ucichnie.









