Tego nikt się nie spodziewał w małej miejscowości pod Duklą, gdzie niedzielna msza zamieniła się w spektakularne wydarzenie, o którym huczy cała Polska! Duchowny postanowił złamać odwieczne tabu i zamiast tradycyjnej tacy, zszokował wiernych czymś, co na zawsze zmieni historię tej parafii, wywołując lawinę komentarzy w internecie. Reakcja ludzi była natychmiastowa, a w świątyni działy się sceny, które wyciskają łzy z oczu i pokazują zupełnie inne oblicze kościoła.
To jednak nie koniec sensacji, bo u boku księdza pojawiła się… jego żona, a zebrana suma zwala z nóg i zawstydza niejedną wielkomiejską parafię. Czy to nowy trend w polskim kościele, a może jednorazowy wybryk, który podzieli wiernych na dwa wrogie obozy? Przeczytaj ten tekst do końca, by dowiedzieć się, ile dokładnie zebrał ten niezwykły kapłan i dlaczego jego gest wywołał taką potężną burzę w sieci!
Niewiarygodne sceny przed ołtarzem, wierni przecierali oczy ze zdumienia
Atmosfera w kościele w Łękach Dukielskich od samego początku była gęsta od emocji, a w ławkach zasiadły prawdziwe tłumy, jakich dawno tam nie widziano. Wierni, którzy przyszli na niedzielne nabożeństwo, spodziewali się rutynowej liturgii, ale proboszcz miał zupełnie inny, tajny plan na to popołudnie. Kiedy nadszedł kluczowy moment ofiarowania, zamiast brzęku monet wrzucanych na tacę, parafianie zobaczyli na sutannie księdza jaskrawe, czerwone serduszko. To był sygnał, że dzieje się coś historycznego i absolutnie niecodziennego w murach świątyni.
Ksiądz Roman Jagiełło, który zarządza tą polskokatolicką parafią, postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i osobiście ruszył między ławki z puszką Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Do tej pory zbiórkami zajmowali się harcerze przed kościołem, ale tym razem duchowny sam stał się wolontariuszem numer jeden. Widok kapłana, który z uśmiechem na ustach i puszką w dłoni zbiera na sprzęt medyczny Jurka Owsiaka, wprawił wszystkich w osłupienie. To był moment przełomowy, który pokazał, że podziały w tym miejscu po prostu przestały istnieć.
Co ciekawe, świątynia pękała w szwach nie tylko od stałych bywalców, ale przyciągnęła lokalną śmietankę towarzyską i naukową. W ławkach ramię w ramię siedzieli przedstawiciele władz, sołtyska, a nawet doktorzy z prestiżowych uczelni, którzy przybyli zobaczyć ten fenomen na własne oczy. Proboszcz przyznał później, że emocje sięgały zenitu, bo po raz pierwszy w życiu pełnił taką rolę oficjalnie. Jego odwaga i nieszablonowe podejście sprawiły, że o tej małej parafii usłyszał nagle cały kraj.
Rekordowa kasa i banknoty sypiące się jak konfetti
Kiedy przyszło do liczenia pieniędzy, okazało się, że hojność zgromadzonych przeszła najśmielsze oczekiwania organizatorów i samego proboszcza. Zamiast drobnych miedziaków, które zazwyczaj lądują na tacy, do orkiestrowej puszki wpadały niemal wyłącznie szeleszczące banknoty o wysokich nominałach. Ludzie otworzyli nie tylko swoje serca, ale i portfele, chcąc pokazać solidarność z inicjatywą księdza. Wynik finansowy tej jednej mszy okazał się absolutnym rekordem w historii tej niewielkiej wspólnoty.
Ostateczna kwota, jaka trafiła na konto fundacji, wyniosła oszałamiające 5445,38 złotych, co jest sumą wręcz niewyobrażalną jak na warunki wiejskiej parafii. Ksiądz Roman z dumą podkreślał w mediach, że puszka była tak ciężka, że ledwo można było ją utrzymać w dłoniach. Do akcji włączył się nawet sam duchowny, który w imieniu parafii dorzucił od siebie pokaźną sumę 900 złotych. To dowód na to, że kiedy cel jest szczytny, ludzie potrafią się zjednoczyć ponad wszelkimi podziałami politycznymi czy światopoglądowymi.
Warto dodać, że sukces frekwencyjny był zasługą nie tylko parafian polskokatolickich, ale także wiernych z kościoła rzymskokatolickiego. Ci ostatni, zaciekawieni nietypową postawą sąsiadów, tłumnie przybyli, by wesprzeć akcję i zobaczyć „księdza z serduszkiem”. To pokazuje, że magia WOŚP działa nawet tam, gdzie teoretycznie mogłoby dochodzić do konfliktów. Pieniądze zebrane w Łękach Dukielskich realnie pomogą w leczeniu chorych, a gest proboszcza na długo pozostanie w pamięci wszystkich obecnych.
Tajemnicza kobieta u boku księdza i rodzinny sekret
Największą sensacją dla osób nieznających specyfiki tego kościoła była obecność kobiety, która ramię w ramię z księdzem wspierała zbiórkę. Okazuje się, że to Marta, żona proboszcza, z którą duchowny idzie przez życie już od ponad trzech dekad! W Kościele Polskokatolickim celibat nie obowiązuje, co dla wielu Polaków wciąż jest informacją szokującą i trudną do przetrawienia. Parafianie w Łękach są jednak przyzwyczajeni do widoku szczęśliwej rodziny swojego duszpasterza.
Pani Marta nie kryła wzruszenia i otwarcie przyznała, że gra z Jurkiem Owsiakiem od samego początku, czyli od pierwszego finału WOŚP. Jej postawa jest niezłomna i nie zmieniła się ani na jotę, nawet zanim poznała swojego męża i została „księdzową”. Kobieta głośno mówi o tym, że pomaganie jest najważniejsze i nie powinno być limitowane żadnymi uprzedzeniami. Jej zaangażowanie dodało całej akcji rodzinnego, ciepłego charakteru, który ujął za serca internautów.
Małżonka duchownego zwróciła uwagę na ważną rzecz: każdy ma prawo pomagać tak, jak czuje – głośno lub w ciszy, byle nie przeszkadzać innym w czynieniu dobra. To proste przesłanie idealnie współgra z misją, jaką realizuje jej mąż, który uważa zbiórkę za realizację Ewangelii w czystej postaci. Gmina Dukla błyskawicznie podchwyciła temat, publikując zdjęcia uśmiechniętego księdza z żoną, co tylko podsyciło gorącą dyskusję w mediach społecznościowych. To wydarzenie udowadnia, że miłość i dobroczynność nie znają granic ani konwenansów.









