Myślisz, że ciąża to tylko słodkie głaskanie brzuszka i wybieranie śpioszków w pastelowych kolorach, jak pokazują to w tanich komediach romantycznych? Grubo się mylisz, bo rzeczywistość przypomina raczej horror klasy B, o którym ginekolodzy wolą taktownie milczeć, by nie odstraszyć swoich pacjentek od macierzyństwa. Drogie Panie, zapomnijcie o mitycznym „ciążowym blasku”, bo zamiast niego czeka was prawdziwa jazda bez trzymanki, która bezlitośnie wywróci wasze życie, ciało i psychikę do góry nogami.
Przygotujcie się na drastyczne wyznania i listę dolegliwości, od których włos jeży się na głowie, a partnerzy w popłochu uciekają z sypialni. Jeśli planujesz dziecko lub właśnie zobaczyłaś dwie kreski na teście, musisz to przeczytać, zanim będzie za późno na psychiczne przygotowanie do tej batalii. Sprawdź koniecznie, co tak naprawdę dzieje się z twoim organizmem – to brutalne zestawienie zwala z nóg i obala wszelkie tabu!
Ciało wymyka się spod kontroli! Ślinotok, chrapanie i żołądek, który ogłasza strajk generalny
Zaczynamy od faktów, które brzmią jak kiepski żart matki natury, ale są brutalną i mokrą codziennością wielu ciężarnych. Kobiety są w kompletnym szoku, gdy nagle zaczynają produkować takie ilości śliny, że mogłyby konkurować z wściekłym buldogiem, a naukowcy wciąż bezradnie rozkładają ręce nad przyczyną tego obrzydliwego zjawiska. To jednak dopiero niewinna przygrywka do dramatu, jaki rozgrywa się na twarzy, a konkretnie w nosie przyszłej mamy.
Zapomnij o seksownym, cichym oddechu podczas snu, bo szalejące estrogeny fundują paniom permanentnie zatkany nos, który nie ma absolutnie nic wspólnego z sezonowym przeziębieniem. Błony śluzowe puchną na potęgę, co kończy się głośnym, „niedźwiedzim” chrapaniem, budzącym nawet sąsiadów za ścianą, a krwawe sceny przy wydmuchiwaniu nosa stają się nowym standardem. Zdesperowani partnerzy uciekają spać na kanapę, a przyszłe mamy budzą się rano z wyschniętym gardłem i poczuciem totalnego zażenowania własną, szwankującą fizjologią.
Największym kłamstwem popkultury są jednak tak zwane „poranne mdłości”, które w rzeczywistości potrafią trzymać żołądek w szachu przez całą dobę bez litości. Układ pokarmowy zamienia się w pole bitwy: nieustanne, głośne odbijanie, uporczywa czkawka i paląca zgaga to atrakcje, które serwowane są w pakiecie all inclusive przez dziewięć miesięcy. Kobiety spodziewające się dziecka często czują się fizycznie wykończone jak po ciężkim zatruciu, a nie jak w radosnym stanie błogosławionym, o którym tak poetycko i kłamliwie piszą w kolorowych magazynach.
Wstydliwe sekrety toalety i nocne koszmary. Hormony robią z kobietami, co chcą!
Progesteron to podstępny zdrajca, który z jednej strony chroni dziecko przed przedwczesnym porodem, a z drugiej totalnie paraliżuje jelita matki, zsyłając na nią prawdziwe męki. Mięśnie macicy się rozluźniają, ale przy okazji „staje” cały proces trawienia, co prowadzi do bolesnych zaparć i gazów, których po prostu nie da się kontrolować w towarzystwie. To temat tabu, o którym milczą wyidealizowane celebrytki na Instagramie, retuszując swoje perfekcyjne zdjęcia z ciążowych sesji i udając, że problem nie istnieje.
Jakby tego było mało, finałem problemów trawiennych są często niezwykle bolesne hemoroidy, które zmieniają każdą wizytę w łazience w krwawą drogę przez mękę. Kiedy zmęczona kobieta wreszcie udaje się do łóżka, atakują ją paraliżujące skurcze łydki lub nieznośny zespół niespokojnych nóg, który każe wierzgać kończynami przez pół nocy. Przewlekła bezsenność staje się niechcianą „przyjaciółką” ciężarnej, wykańczając ją psychicznie jeszcze na długo przed pierwszym płaczem noworodka.
Gdy w końcu uda się zamknąć oczy ze skrajnego wyczerpania, umysł serwuje serię psychodelicznych, przerażających koszmarów, które są efektem szalejącego lęku i buzujących hormonów. A słynny „ciążowy blask”, o którym wszyscy mówią? To nic innego jak litry lepkiego potu spływające po plecach i twarzy, wynikające z faktu, że organizm pracuje na najwyższych obrotach jak przegrzany silnik starego samochodu. Kobiety budzą się mokre, zmęczone i przerażone dziwacznymi wizjami sennymi, zastanawiając się, czy nie tracą zmysłów.
Oszpecona twarz i stopy jak u Hobbita? Nieodwracalne zmiany, które rujnują samoocenę
Patrząc rano w lustro, wiele pań ma ochotę głośno płakać, widząc czarne, niechciane owłosienie wyrastające w najdziwniejszych miejscach, włączając w to brodę czy brzuch. Hormonalna burza wywołuje też bolesny, młodzieńczy trądzik, którego nie można leczyć skutecznymi lekami, bo większość z nich jest surowo zakazana dla dobra rozwijającego się płodu. Dorosła kobieta czuje się nagle jak zaniedbana nastolatka w najgorszym okresie dojrzewania, tyle że z wielkim brzuchem, co skutecznie zabija resztki pewności siebie.
Biust przechodzi totalną metamorfozę, a ciemniejące, ogromne otoczki i bolesność sutków to pikuś przy tym, co dzieje się z dolnymi partiami ciała. Stopy potrafią spuchnąć do gigantycznych rozmiarów, zmuszając do wymiany całej kolekcji obuwia na większe i szersze modele, które rzadko bywają modne czy eleganckie. Najbardziej szokujące jest to, że u części matek stopa już nigdy nie wraca do dawnego rozmiaru, co jest ostatecznym, smutnym pożegnaniem z ulubionymi szpilkami.
Do tego dochodzi pęcherz, który pod naporem rosnącego dziecka staje się tykającą bombą zegarową, grożącą wybuchem przy każdym kichnięciu, kaszlu czy głośniejszym śmiechu. Nietrzymanie moczu to upokarzająca codzienność, podobnie jak nienaturalnie wyostrzony węch, przez który zapach ulubionych perfum partnera nagle wywołuje gwałtowny odruch wymiotny. Ciąża to zdecydowanie nie bajka Disneya, to twardy surwiwal, gdzie euforia miesza się z fizycznym bólem i nikt nie powinien czuć się winny, jeśli ma tego serdecznie dość.









