Czy to koniec anonimowości w bankowości, jaką znamy, czy może jedyny ratunek przed falą bezwzględnych złodziei?! Największy polski bank zrzuca prawdziwą bombę na swoich klientów i wprowadza rozwiązania rodem z filmów science-fiction, które mają definitywnie odciąć oszustów od naszych ciężko zarobionych oszczędności. Jeśli masz konto w PKO BP, lepiej usiądź wygodnie i weź głęboki oddech, bo ta wiadomość wywraca dotychczasowe zasady korzystania z aplikacji IKO do góry nogami.
Hakerzy zacierają ręce, ale bank wypowiada im otwartą, brutalną wojnę, sięgając po broń ostateczną – twoją własną twarz! Czy to wciąż ochrona, czy już totalna inwigilacja i jak zareagowali na to zszokowani internauci? Przeczytaj koniecznie do końca, żeby dowiedzieć się, co musisz zrobić, by twoje pieniądze były bezpieczne!
Koniec żartów! Cyberprzestępcy w panice, a bank wyciąga najcięższe działa
Wszyscy myśleliśmy, że to kolejny zwykły wtorek, ale komunikat, który gruchnął 17 lutego, zmroził krew w żyłach wielu użytkowników bankowości mobilnej. Gigant polskiej bankowości, PKO BP, postanowił nie brać jeńców w walce z internetowymi oszustami, którzy ostatnio panoszą się w sieci jak u siebie w domu. To już nie są puste groźby ani kosmetyczne zmiany w regulaminie, ale prawdziwa technologiczna rewolucja, która ma postawić tamę coraz bardziej zuchwałym kradzieżom z naszych rachunków.
Sytuacja na rynku cyberbezpieczeństwa staje się dramatyczna, a złodzieje wymyślają tak przebiegłe metody, że tradycyjne zabezpieczenia pękają niczym domek z kart. Włodarze banku doskonale zdają sobie sprawę, że stare metody ochrony przestają wystarczać, dlatego zdecydowali się na ruch wyprzedzający, który wprawił w osłupienie całą branżę. Wprowadzenie biometrycznej weryfikacji twarzy to jasny sygnał dla przestępców: skończyło się łatwe przejmowanie kont i wyprowadzanie milionów złotych z kieszeni nieświadomych Polaków.
Reakcje na te doniesienia są burzliwe i pełne skrajnych emocji, bo Polacy od zawsze są wyczuleni na punkcie swojej prywatności oraz danych osobowych. Z jednej strony słychać głosy ulgi, że w końcu ktoś bierze się za cwaniaków okradających emerytów i młodzież, ale z drugiej pojawia się nutka niepewności. Czy systemy będą działać bezbłędnie, czy może czeka nas paraliż przy próbie zrobienia szybkiego przelewu, gdy aplikacja nie rozpozna naszego oblicza o poranku?
Selfie z dowodem zamiast kodu SMS? Nowa rzeczywistość w aplikacji IKO
Wyobraź sobie sytuację, w której chcesz przelać większą gotówkę, a system nagle mówi „stop” i żąda od ciebie natychmiastowej sesji zdjęciowej. Nowe mechanizmy bezpieczeństwa w aplikacji IKO mają działać właśnie w ten bezkompromisowy sposób, wyłapując każdą, nawet najmniejszą podejrzaną operację na twoim koncie. Jeśli algorytmy uznają, że coś „śmierdzi”, zostaniesz poproszony o wykonanie zdjęcia swojej twarzy oraz dokumentu tożsamości, co ma być barierą nie do przejścia dla wirtualnych włamywaczy.
To rozwiązanie to prawdziwy koszmar dla oszustów, którzy do tej pory potrafili wyłudzać kody SMS lub przejmować hasła za pomocą fałszywych stron internetowych. Sfałszowanie biometrii twarzy w czasie rzeczywistym jest zadaniem karkołomnym i wymaga technologii, którą dysponują nieliczni, co stawia zwykłego użytkownika na wygranej pozycji. Bank stawia na tożsamość biologiczną, wychodząc z założenia, że hasło można ukraść, ale twarzy tak łatwo się nie podrobi, co ma drastycznie zwiększyć poziom naszego bezpieczeństwa.
Co ciekawe, PKO BP nie zamierza zmuszać nikogo do bycia modelem, jeśli ktoś panicznie boi się obiektywu lub po prostu nie ufa nowinkom technologicznym. Dla tradycjonalistów i osób sceptycznie nastawionych do biometrii pozostawiono furtkę w postaci weryfikacji tożsamości poprzez rozmowę z żywym konsultantem na infolinii. Taka elastyczność to ukłon w stronę starszych klientów, ale nie ma co się oszukiwać – przyszłość puka do drzwi i ma twarz skanowaną przez smartfona.
Nie daj się okraść! Bank ostrzega: nawet twoja twarz nie pomoże, jeśli zrobisz ten błąd
Przedstawiciele banku, mimo wdrożenia tych kosmicznych technologii, wylali jednak kubeł zimnej wody na rozgrzane głowy optymistów. Nawet najbardziej zaawansowane systemy biometryczne na nic się nie zdadzą, jeśli sami podamy złodziejom klucze do naszego cyfrowego sejfu na złotej tacy. Najsłabszym ogniwem w tym łańcuchu bezpieczeństwa wciąż pozostaje człowiek, jego naiwność, pośpiech i brak podstawowej wiedzy o zagrożeniach czyhających w internecie.
Eksperci grzmią i przypominają o absolutnych podstawach, o których wciąż zapominamy: silne, unikalne hasła to absolutna konieczność, a nie przykra fanaberia informatyków. Korzystanie z publicznych, niezabezpieczonych sieci Wi-Fi w kawiarniach czy na lotniskach to proszenie się o kłopoty i otwieranie drzwi hakerom na oścież. Bankowcy błagają niemal na kolanach: nigdy, pod żadnym pozorem, nie podawajcie swoich danych osobom, które dzwonią i podają się za pracowników banku, bo to najczęstsza metoda kradzieży.
Ta nowa funkcja w PKO BP to potężne narzędzie, ale to tylko narzędzie w naszych rękach i musimy umieć z niego mądrze korzystać. Ostatecznie to my decydujemy o losie naszych pieniędzy, a połączenie czujności z nowoczesną biometrią może wreszcie dać nam spokojny sen. Czy inne banki pójdą tym śladem i wkrótce wszyscy będziemy musieli uśmiechać się do telefonu, by zapłacić za bułki w sklepie? Czas pokaże, ale jedno jest pewne – bankowość zmienia się na naszych oczach bezpowrotnie.









