SZOKUJĄCE DONIESIENIA! Czarzasty UJAWNIA mroczną przeszłość prezydenta? Padły słowa o prostytucji, gangsterach i tajemniczej podróży do Moskwy!

Tego nikt się nie spodziewał, a atmosfera w polskiej polityce właśnie sięgnęła zenitu, przypominając najlepszy thriller polityczny, w którym nie ma miejsca na litość. Marszałek Włodzimierz Czarzasty wyciągnął najcięższe działa i publicznie zażądał natychmiastowych wyjaśnień od prezydenta Karola Nawrockiego w sprawach, o których huczy na sejmowych korytarzach. Chodzi o domniemane kontakty z półświatkiem, szokujące kulisy pracy w sopockim Grand Hotelu oraz owianą tajemnicą wizytę w stolicy Rosji, która budzi dreszcz emocji.

Czy głowa państwa ma coś do ukrycia i jak na te rewelacje zareaguje opinia publiczna, skoro lista zarzutów jest tak długa i poważna? Przeczytajcie koniecznie te wstrząsające szczegóły poniżej, bo ta afera może wywrócić całą scenę polityczną do góry nogami i na zawsze zmienić postrzeganie najważniejszych osób w państwie!

Mroczne tajemnice Grand Hotelu i oskarżenia, od których włos jeży się na głowie

Wojna na górze właśnie przybrała brutalny obrót, a to, co obserwujemy, to już nie jest zwykła polityczna przepychanka, ale walka na wyniszczenie. Wszystko zaczęło się od momentu, gdy prezydent Nawrocki postanowił zwołać Radę Bezpieczeństwa Narodowego, sugerując zajęcie się wschodnimi kontaktami marszałka Sejmu. Włodzimierz Czarzasty nie pozostał dłużny i wpadł w prawdziwą furię, decydując się na bezpardonowy kontratak, który odsłania rzekome grzechy przeszłości głowy państwa. Lider Lewicy uderzył w najczulszy punkt, przywołując dawne miejsce pracy prezydenta, czyli słynny sopocki Grand Hotel.

Czarzasty bez owijania w bawełnę zasugerował, że w czasach, gdy Nawrocki tam pracował, w hotelu działy się rzeczy skandaliczne, w tym procedery związane z nierządem i sutenerstwem. Marszałek stawia sprawę jasno i pyta wprost: jaką rolę w tym wszystkim pełnił obecny prezydent, który odpowiadał tam za bezpieczeństwo? Czy tylko biernie przyglądał się temu, co działo się za zamkniętymi drzwiami, czy może wiedział o wszystkim i milczał? Te pytania zawisły w powietrzu, wywołując konsternację wśród komentatorów i polityków, którzy nie pamiętają tak ostrych oskarżeń w historii III RP.

Najważniejsze pytanie, które zadaje marszałek, dotyczy tego, czy Nawrocki kiedykolwiek powiadomił organy ścigania o przestępstwach, których mógł być świadkiem. Czarzasty domaga się jasnej deklaracji, czy prezydent był jedynie obserwatorem, czy może mimowolnym pośrednikiem w mrocznych interesach, które miały tam miejsce. Jeśli te insynuacje okażą się mieć choć ziarno prawdy, wizerunek głowy państwa może lec w gruzach, a skandal obyczajowy przykryje wszelkie inne wydarzenia polityczne w kraju.

Gangsterzy, ustawki i pseudokibice – z kim naprawdę trzymał prezydent?

To jednak dopiero wierzchołek góry lodowej, bo Czarzasty podczas swojej konferencji wytoczył działo kalibru ciężkiego, wyliczając powiązania prezydenta z półświatkiem. Na liście „znajomych” pojawiły się ksywki, które przeciętnemu Kowalskiemu kojarzą się raczej z kroniką kryminalną niż z salonami Pałacu Prezydenckiego. Marszałek wskazał na relacje Nawrockiego z osobą znaną jako „Wielki Bu”, czyli zawodnikiem walk na gołe pięści, który jest podejrzewany o udział w zorganizowanych grupach przestępczych w Trójmieście.

Kolejny wątek, który mrozi krew w żyłach, dotyczy pielgrzymki kibiców na Jasną Górę, gdzie miało dojść do zadziwiającej sceny. Czarzasty przypomniał, że Nawrocki publicznie i serdecznie witał się tam z Tomaszem P., posługującym się pseudonimem „Dragon”, co zostało uwiecznione przez media. Dla wielu obserwatorów takie spoufalanie się z ludźmi o wątpliwej reputacji jest zachowaniem absolutnie niegodnym urzędu prezydenta i wymaga natychmiastowego wyjaśnienia.

Marszałek nie zapomniał również wspomnieć o brutalnych bijatykach z 2009 roku z udziałem grupy „Chuligani Wolnego Miasta”, której członkowie mają na koncie wyroki za handel narkotykami i podpalenia. Czarzasty bezlitośnie łączy te fakty, sugerując, że prezydent obracał się w środowisku, które z praworządnością nie ma nic wspólnego. Te oskarżenia brzmią jak scenariusz filmu gangsterskiego, ale niestety dotyczą one najwyższych szczebli polskiej władzy, co sprawia, że sytuacja jest niezwykle poważna.

Tajemnicza wyprawa do Moskwy i blokada od służb specjalnych

Na deser Czarzasty zostawił wątki, które mogą uderzyć w bezpieczeństwo państwa i wywołać międzynarodowy skandal dyplomatyczny. Marszałek przypomniał, że w 2021 roku Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego miała ogromne wątpliwości co do osoby Nawrockiego i odmówiła mu wydania poświadczenia bezpieczeństwa. Polityk pyta retorycznie: dlaczego służby zablokowały dostęp do tajnych informacji i kto ostatecznie zmienił tę decyzję, pozwalając na dalszą karierę obecnego prezydenta?

Cieniem na życiorysie kładzie się również postać byłego szefa ABW, Krzysztofa Wacławka, który rzekomo miał wpływ na zmianę tej decyzji, a dziś — o dziwo — jest doradcą w Pałacu Prezydenckim. Czarzasty sugeruje, że mamy do czynienia z układem zamkniętym, w którym ręka rękę myje, a niewygodne fakty są zamiatane pod dywan. To jednak nic w porównaniu z pytaniami o zagadkową podróż Nawrockiego do Moskwy w 2018 roku, kiedy kierował on muzeum II wojny światowej.

Według ustaleń, na które powołuje się marszałek, wyjazd ten kosztował podatników ponad 20 tysięcy złotych, ale jego cel pozostaje jedną wielką niewiadomą. Mimo obecności rzecznika prasowego, nikt nie wie, z kim spotkał się Nawrocki w Rosji i co tam właściwie robił, bo oficjalnych komunikatów brak. Pałac Prezydencki na razie milczy jak zaklęty, ale presja rośnie z każdą godziną, a brak odpowiedzi na tak precyzyjne zarzuty może być politycznym samobójstwem.

Udostępnij to 👇