SZOKUJĄCE STAWKI w polskich górach! Tyle zarobisz w TYDZIEŃ? Ludzie przecierają oczy ze zdumienia: „To chyba pomyłka?!”

Myślisz, że w ferie tylko wydajesz pieniądze na drogie oscypki i grzane wino? Jesteś w ogromnym błędzie, bo inni właśnie zbijają fortunę na twoim wypoczynku, a konta bankowe niektórych pracowników sezonowych pęcznieją w oczach. Góralskie biznesy pękają w szwach, a pracodawcy wręcz błagają o ręce do pracy, oferując kwoty, które przeciętnemu Kowalskiemu po prostu nie mieszczą się w głowie.

Mówimy o stawkach rzędu 120 złotych za godzinę, co w skali tygodnia daje astronomiczną sumę, o jakiej wielu może tylko pomarzyć, siedząc za biurkiem w korporacji. Czy jesteś gotowy poznać prawdę o zimowych zarobkach i dowiedzieć się, gdzie pieniądze leżą dosłownie na ulicy, a raczej na śniegu? Sprawdź te szokujące wyliczenia i zobacz, kogo szukają, zanim inni sprzątną ci taką okazję sprzed nosa!

Armagedon w kurortach! Kumulacja ferii to prawdziwa żyła złota dla górali

W tym roku kalendarz spłatał nam niezłego figla, bo zamiast tradycyjnego, spokojnego rozłożenia ferii na cztery tury, mamy zaledwie trzy terminy, co oznacza jedno: totalny ścisk. Miejscowości turystyczne przeżywają prawdziwe oblężenie, a lokalni biznesmeni zacierają ręce, widząc niekończące się tłumy turystów z wypchanymi portfelami. To nie jest zwykły sezon, to prawdziwa walka o przetrwanie i obsłużenie milionów Polaków, gdzie każdy dodatkowy pracownik jest dosłownie na wagę złota.

Joanna Dargiewicz z Grupy Progres nie owija w bawełnę i w mocnych słowach wskazuje, że rynek pracy po pandemicznych zawirowaniach wrócił na właściwe tory z ogromnym, nienasyconym impetem. Pracodawcy są zdesperowani, by znaleźć ludzi do pomocy, bo turystów jest momentami więcej niż personelu, a obsługa musi być przecież na najwyższym, światowym poziomie. Jeśli myślałeś, że w górach panuje zimowa sielanka, to musisz wiedzieć, że na zapleczu hoteli i restauracji trwa gorączkowe, a czasem wręcz dramatyczne poszukiwanie chętnych do pracy.

Nie chodzi tu tylko o luksusowe hotele dla gwiazd, ale o dosłownie każdą branżę, która żyje z przyjezdnych szukających rozrywki, relaksu i dobrego jedzenia. Potrzebni są ludzie dosłownie do wszystkiego: od parzenia aromatycznej kawy, przez wydawanie nart w zatłoczonych wypożyczalniach, aż po sprzątanie pokoi po nocnych imprezach narciarzy. To idealny moment, by wstrzelić się w lukę kadrową i zgarnąć kawałek tego ogromnego, lukratywnego tortu dla siebie, póki sezon trwa w najlepsze.

Astronomiczne kwoty za jazdę na nartach? Ta stawka wbija w fotel!

Przygotujcie się na wstrząs, bo stawki dla instruktorów narciarstwa i snowboardu to jakiś finansowy kosmos, o którym głośno się nie mówi przy niedzielnym obiedzie. Za jedną, jedyną godzinę nauki jazdy na stoku można zgarnąć nawet 120 złotych brutto, co przy całym dniu pracy daje dniówkę marzeń dla wielu Polaków. Wyobraź sobie, że po zaledwie tygodniu intensywnej pracy na Twoje konto może wpłynąć niemal 5000 złotych, a dokładnie szokujące 4800 złotych.

Oczywiście, żeby tyle zarobić, trzeba mieć odpowiednie uprawnienia i umiejętności, ale gra jest warta świeczki jak nigdy dotąd w historii zimowych wyjazdów. W największych i najbardziej prestiżowych ośrodkach, gdzie zjeżdżają celebryci, te kwoty mogą być jeszcze wyższe, co sprawia, że instruktorzy to prawdziwa elita wśród sezonowych pracowników. To gigantyczne pieniądze, na które wielu naszych rodaków musi ciężko pracować przez cały miesiąc, a tutaj wpadają do kieszeni w zaledwie kilka dni szusowania.

Ale nie samą kasą człowiek żyje, bo sprytni pracodawcy, chcąc przyciągnąć najlepszych, dorzucają do tego pakiety benefitów, które realnie podnoszą wartość tego i tak potężnego zarobku. Darmowe karnety na stok, pełne wyżywienie czy darmowe zakwaterowanie to standard, który sprawia, że cała wypłata zostaje w kieszeni, a nie idzie na bieżące życie. To czysty zysk, który kusi nie tylko zawodowców, ale każdego, kto potrafi utrzymać się na deskach i ma smykałkę do nauczania innych.

Nie umiesz jeździć? Nic nie szkodzi! Kelnerzy i seniorzy też koszą kasę

Myślisz, że jak nie jesteś królem stoku i mistrzem slalomu, to nie zarobisz w ferie ani grosza? Jesteś w totalnym błędzie, bo gastronomia i hotelarstwo płacą w tym roku całkiem przyzwoite pieniądze, zaczynając od stawek ponad 30 złotych za godzinę pracy. Kelnerzy, pomoce kuchenne i barmani, oprócz podstawy, mogą liczyć na niezwykle hojne napiwki od zadowolonych i rozluźnionych turystów, co znacznie podbija ich końcowy wynik finansowy.

Co ciekawe i może szokować niektórych, do gry o wielką zimową kasę wchodzą nie tylko studenci szukający grosza na imprezy, ale coraz częściej polscy emeryci. Seniorzy wcale nie chcą siedzieć w domu przed telewizorem i chętnie dorabiają do swoich skromnych świadczeń, wykorzystując życiowe doświadczenie w obsłudze klienta. To niesamowite zjawisko społeczne, gdzie na jednym rynku pracy spotykają się młodość z dojrzałością, a łączy ich chęć szybkiego i solidnego zarobku w krótkim czasie.

Praca czeka też w mniej oczywistych i spokojniejszych miejscach, jak lokalne muzea, kina czy punkty informacji turystycznej, gdzie stawki również oscylują wokół 40 złotych za godzinę. Animatorzy zabaw dla dzieci czy opiekunowie na zimowiskach to kolejne gorąco poszukiwane zawody, które pozwalają połączyć przyjemne z pożytecznym i nieźle na tym wyjść. Wystarczy tylko chcieć i się rozejrzeć, bo pieniądze leżą dosłownie wszędzie, trzeba się tylko po nie schylić, zanim znikną wraz z ostatnim śniegiem.