Emocje sięgnęły zenitu, a miliony polskich emerytów drżały o swoją przyszłość w obawie przed drastycznymi cięciami w obiecanym wsparciu. Plotki o planowanym podwyższeniu wieku uprawniającego do świadczenia rozgrzały media do czerwoności, sugerując, że wielu potrzebujących zostanie bezlitośnie skreślonych z listy. Czy władza rzeczywiście chciała po cichu wykluczyć 75-latków z programu i zostawić ich na lodzie w najtrudniejszym momencie życia?
Minister Marzena Okła-Drewnowicz nie wytrzymała ciśnienia i w niesłychanie mocnych słowach odpowiedziała na ataki, ucinając wszelkie spekulacje raz na zawsze. Sprawdź koniecznie, czy Twoje pieniądze są bezpieczne i na jakich restrykcyjnych zasadach otrzymasz pakiet wart ponad 2 tysiące złotych, bo diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach! Przeczytaj ten tekst do końca, zanim przegapisz kluczowe terminy i stracisz szansę na pomoc!
Koniec domysłów! Władza uderza pięścią w stół i ujawnia całą prawdę o wieku
W kuluarach sejmowych aż huczało od sensacyjnych plotek, które mogły doprowadzić najstarszych Polaków do stanu przedzawałowego. Mówiono, że rząd po cichu planuje zamach na kryteria wiekowe, drastycznie podnosząc poprzeczkę aż do 80. roku życia. Taka zmiana oznaczałaby, że tysiące schorowanych seniorów musiałyby pożegnać się z nadzieją na jakąkolwiek pomoc, co wywołało falę uzasadnionego oburzenia w społeczeństwie.
Na szczęście podczas burzliwego posiedzenia komisji, sekretarz stanu Marzena Okła-Drewnowicz postanowiła ostatecznie rozprawić się z tymi krzywdzącymi doniesieniami. Przedstawicielka rządu z całą stanowczością zdementowała pogłoski o podnoszeniu wieku, nazywając je kompletnie bezpodstawnymi i wyssanymi z palca. Z jej ust padła jasna i klarowna deklaracja, że granica wieku pozostaje nienaruszona na poziomie 75 lat, co z pewnością wywołało ulgę w wielu polskich domach.
Okła-Drewnowicz podkreśliła, że ministerstwo musiało już wielokrotnie prostować te szkodliwe fake newsy w rozmowach z dziennikarzami, którzy szukali taniej sensacji. Projekt ustawy jest już na ostatniej prostej i lada moment trafi pod obrady rządu, więc wszelkie zmiany w tak kluczowym punkcie są absolutnie wykluczone. Seniorzy mogą więc spać spokojnie, bo w tym aspekcie władza nie zamierza robić im przykrych niespodzianek i dotrzyma złożonej wcześniej obietnicy.
Ostre starcie w Sejmie! Poszło o grube miliony, a opozycja nie miała litości
Atmosfera na sali obrad była gęsta, a wymiana zdań między rządzącymi a opozycją momentami przypominała prawdziwą polityczną wojnę na wyniszczenie. Przewodnicząca komisji Joanna Borowiak nie szczędziła gorzkich słów krytyki, sugerując, że w kasie państwa może brakować pieniędzy na realizację tak kosztownego programu. Pojawiły się poważne zarzuty, że seniorzy są mamieni obietnicami bez pokrycia, co wywołało natychmiastową i ostrą reakcję ze strony przedstawicieli rządu.
Marzena Okła-Drewnowicz nie dała się jednak zbić z tropu i zapewniła, że fundusze na bon senioralny są bezpieczne jak w banku szwajcarskim. Wyjaśniła, że środki zostały odpowiednio zabezpieczone najpierw w rezerwie celowej, a teraz są przenoszone do konkretnych rubryk budżetowych, więc nie ma mowy o żadnej dziurze budżetowej. Jej zdaniem straszenie starszych ludzi brakiem pieniędzy jest działaniem wysoce nieodpowiedzialnym i po prostu nieuprawnionym w obecnej sytuacji.
Minister odniosła się również do zarzutów dotyczących rzekomego ślimaczego tempa prac nad ustawą, które tak bardzo irytuje czekających na wsparcie. Tłumaczyła, że opóźnienia wynikają z konieczności przeprowadzenia szerokich konsultacji społecznych, aby projekt był dopięty na ostatni guzik i nie zawierał błędów. Według niej, lepiej pracować nieco dłużej, ale stworzyć prawo, które rzeczywiście pomoże ludziom, zamiast bubla prawnego pisanego na kolanie.
Zimny prysznic dla wielu emerytów? Nie zobaczysz ani grosza do ręki!
Choć kwota wsparcia brzmi imponująco, bo mowa o maksymalnie 2150 złotych miesięcznie, to wielu seniorów może poczuć się mocno rozczarowanych formą tej pomocy. Rządowy bon nie oznacza bowiem przelewu gotówki na konto, którą można by wydać na leki, jedzenie czy opłaty za mieszkanie. Państwo sfinansuje jedynie konkretne usługi opiekuńcze świadczone w domu seniora, co dla części osób może być rozwiązaniem niewystarczającym lub po prostu niechcianym.
Co więcej, zasady przyznawania bonu są obwarowane szeregiem biurokratycznych wymogów, które mogą przyprawić o zawrót głowy. Usługi będą mogli świadczyć wyłącznie certyfikowani opiekunowie po specjalnych szkoleniach, a nie na przykład pomocna sąsiadka czy wnuczek. Zakres wsparcia waha się od 5 do 50 godzin miesięcznie, co oznacza, że pomoc będzie ściśle reglamentowana i zależna od indywidualnej oceny sytuacji życiowej danego emeryta.
Największym szokiem mogą być jednak rygorystyczne kryteria dochodowe, które bezlitośnie przetrzebią grono uprawnionych do otrzymania tego świadczenia. Dochód seniora nie może przekroczyć 3410 złotych, a dodatkowo pod lupę zostaną wzięte zarobki jego rodziny, które muszą mieścić się w ściśle określonych widełkach. Warto też pamiętać o bardzo krótkim terminie składania wniosków w 2026 roku – będzie na to tylko jeden miesiąc, od 1 do 30 września, więc spóźnialscy obejdą się smakiem!









