Tego się nikt nie spodziewał. Najnowszy sondaż rozbił w drzazgi narrację o „lepszym jutrze”, które obiecywała koalicja Donalda Tuska. Polacy zabrali głos i powiedzieli prawdę prosto w oczy – a ta prawda boli.
Wyniki badania UCE Research dla Onetu są bezlitosne i nie pozostawiają złudzeń. Jeśli myślisz, że po zmianie władzy wszystko miało być pięknie, koniecznie sprawdź, co naprawdę mówią Polacy o swoim życiu – te dane mogą Cię zszokować!
Obietnice kontra rzeczywistość – przepaść, której nikt się nie spodziewał
Pamiętacie jesień 2023 roku? Euforia, nadzieja i obietnice, które elektryzowały miliony Polaków. Donald Tusk i jego koalicja wchodzili na scenę z hasłami o nowej jakości, wyższych standardach i lepszym jutrzе, które miało nadejść szybciej, niż ktokolwiek śmiał marzyć. Kraj wstrzymywał oddech, a oczekiwania sięgały absolutnego zenitu.
Minęło kilkanaście miesięcy i okazuje się, że rzeczywistość brutalnie zweryfikowała te marzenia. Zamiast triumfalnych fanfar mamy twarde dane, które biją po oczach jak kubeł zimnej wody. Polacy przestali być grzeczni i powiedzieli wprost, co myślą o swoim poziomie życia pod rządami obecnej ekipy. I uwierzcie – to nie jest lektura, którą premier przeczyta z uśmiechem na ustach.
Sondaż przeprowadzony 19-20 lutego 2026 roku metodą CAWI na próbie ponad tysiąca osób z miast powyżej 50 tysięcy mieszkańców nie pozostawia pola do interpretacji. Badanie jest reprezentatywne, rzetelne i – co najważniejsze – bezwzględnie szczere. Wyniki natychmiast rozpaliły dyskusję w całej Polsce, a politycy koalicji rządzącej nerwowo zerkają na ekrany swoich telefonów.
33 procent rozczarowanych! Te liczby powinny pozbawić Tuska snu
Zacznijmy od najbardziej gorzkich danych. Aż 33,2 procent ankietowanych stwierdziło bez ogródek, że ich poziom życia po wyborach uległ pogorszeniu. Co dziesiąty badany mówi wprost o zdecydowanym spadku standardu życia – nie częściowym, nie ledwo odczuwalnym, ale zdecydowanym. Do tego niemal 23 procent wskazało na częściowe pogorszenie warunków bytowych, co razem tworzy obraz, od którego trudno oderwać wzrok.
A teraz porównajmy to z tymi, którym żyje się lepiej. Poprawę odczuło zaledwie 28,2 procent uczestników badania, przy czym niespełna 12 procent oceniło swoją sytuację jako zdecydowanie lepszą. Około 16,4 procent dostrzegło umiarkowaną poprawę, ale ta grupa wciąż nie jest w stanie przebić armii niezadowolonych. Różnica między pesymistami a optymistami wynosi około pięciu punktów procentowych – i to pięć punktów na niekorzyść ekipy Tuska.
Jest jeszcze jedna grupa, która powinna zapalić czerwone światło w sztabie koalicji. Niemal co trzeci respondent – dokładnie 32,2 procent – stwierdził, że od czasu wyborów parlamentarnych nie odczuł absolutnie żadnej zmiany. Kolejne 6,5 procent nie potrafiło nawet jednoznacznie określić swojej sytuacji. Co to oznacza w praktyce? Że gigantyczna część społeczeństwa wciąż czeka na obiecane namacalne efekty i z każdym dniem traci cierpliwość.
Kobiety nie kryją rozczarowania – ich głos może zadecydować o wszystkim
Gdy rozbijemy wyniki na płeć, ujawnia się coś naprawdę intrygującego. Kobiety okazały się znacznie surowsze w swoich ocenach niż mężczyźni, a to powinno przyprawić o dreszcze strategów każdej partii. Zaledwie co dziesiąta ankietowana kobieta odnotowała zdecydowaną poprawę swojej sytuacji życiowej, a niecałe 16 procent mówiło o poprawie częściowej. Tymczasem prawie 24 procent kobiet wskazało na umiarkowane pogorszenie, a 8,5 procent – na zdecydowane.
Mężczyźni wypadają nieco łagodniej, choć i tu trudno mówić o powodach do radości. Zdecydowaną poprawę deklarowało 13,7 procent panów, a umiarkowaną – 17 procent. Pogorszenie dostrzegło łącznie aż 34 procent badanych mężczyzn, przy czym 12,4 procent mówiło o zdecydowanym spadku jakości życia. Niecałe 31 procent stwierdziło po prostu brak jakichkolwiek zmian, co też nie jest komplementem dla rządzących.
Ta rozbieżność między płciami to tykająca bomba polityczna. Kobiety tradycyjnie odgrywają kluczową rolę w kampaniach wyborczych i ich głos wielokrotnie decydował o losach rządów w Polsce. Jeśli obecna koalicja nie znajdzie sposobu, by dotrzeć do tej grupy z konkretnymi, odczuwalnymi zmianami, konsekwencje mogą być druzgocące. A zbliżające się kampanie wyborcze nie będą czekać na nikogo – czas na reakcję kurczy się z każdym dniem.
Czy to już początek końca? Koalicja Tuska stoi pod ścianą
Te wyniki to nie jest zwykły sondażowy szum – to potężny sygnał alarmowy. Kiedy więcej obywateli mówi o pogorszeniu niż o poprawie, a jedna trzecia nie widzi żadnych zmian, trudno utrzymywać narrację o sukcesie. Koalicja rządząca staje przed dylematem, którego nie da się rozwiązać kolejną konferencją prasową ani ładnym hasłem w mediach społecznościowych. Polacy chcą konkretów, a nie obietnic.
Najgroźniejsze dla obozu Tuska jest to, że rozczarowanie dotyka szerokich grup społecznych – zarówno kobiet, jak i mężczyzn, mieszkańców dużych i średnich miast. To nie jest niszowe narzekanie wąskiej grupy, lecz masowe odczucie, które rośnie w siłę z każdym kolejnym miesiącem. Opozycja z pewnością już ostrzy sobie zęby na te dane i będzie je wykorzystywać na każdym kroku.
Jedno jest pewne – najbliższe miesiące będą dla Donalda Tuska i jego koalicji najtrudniejszym egzaminem od momentu przejęcia władzy. Jeśli tendencja się utrzyma, a kolejne sondaże potwierdzą rosnące niezadowolenie, scenariusze polityczne mogą się zmienić diametralnie. Polacy pokazali, że mają doskonałą pamięć do obietnic – i jeszcze lepszą do ich rozliczania.









