Umówił się na gorącą randkę z internetu. Obudził się BEZ PORTFELA i bez grosza. To, co mu podały do picia, mrozi krew w żyłach!

Wystarczyła jedna wiadomość w sieci i jedno spotkanie w luksusowym apartamencie, żeby stracić fortunę i resztki godności. Mężczyzna z powiatu świdnickiego myślał, że czeka go niezapomniany wieczór — i rzeczywiście, tego nie zapomni do końca życia. Tyle że z zupełnie innych powodów, niż sobie wyobrażał.

Dwie kobiety, wynajęty apartament w centrum Jeleniej Góry i tajemnicza substancja w kieliszku — tak wyglądał przepis na idealną pułapkę. Policja właśnie ujawniła szokujące szczegóły tej sprawy, a to, co wyszło na jaw, może sprawić, że już nigdy nie spojrzysz na internetowe randki w ten sam sposób. Czytaj do końca — bo ta historia to ostrzeżenie dla każdego!

Poznał ją w sieci i pomyślał, że to jego szczęśliwy dzień. Nie mógł się bardziej mylić

Internet jest pełen historii o udanych związkach, które zaczęły się od przypadkowego kliknięcia w profil nieznajomej osoby. Portale randkowe i serwisy ogłoszeniowe kuszą obietnicą łatwych znajomości, dyskrecji i emocji bez zobowiązań. Mężczyzna z powiatu świdnickiego najwyraźniej uwierzył w tę wizję — i właśnie to stało się jego największym błędem. Kiedy odpisywał na wiadomości od atrakcyjnej kobiety, nie miał pojęcia, że po drugiej stronie ekranu ktoś precyzyjnie planuje, jak go obedrzeć ze wszystkiego.

Jeleniogórscy policjanci od dłuższego czasu obserwowali niepokojący schemat, który powtarzał się z zatrważającą regularnością. Mężczyźni umawiali się na spotkania towarzyskie, a potem — jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki — tracili pieniądze, wspomnienia i poczucie bezpieczeństwa. Problem polegał na tym, że ofiary tego procederu niezwykle rzadko zgłaszały się na policję. Wstyd i obawa przed publicznym upokorzeniem skutecznie zamykały im usta.

Bo właśnie na to liczą sprawcy tego typu przestępstw — na milczenie swoich ofiar. Wiedzą doskonale, że mężczyzna, który umówił się na dyskretne spotkanie towarzyskie, raczej nie pobiegnie z tym na komisariat. Strach przed oceną bliskich, sąsiadów, współpracowników — to najlepsza polisa ubezpieczeniowa dla przestępców. Tym razem jednak trafili na kogoś, kto postanowił przerwać ten zaklęty krąg ciszy.

Luksusowy apartament, kieliszek wina i TAJEMNICZA SUBSTANCJA. Tego się nie spodziewał

Do zdarzenia, które wstrząsnęło jeleniogórskimi śledczymi, doszło 25 stycznia tego roku. Dwie kobiety — 39-latka z powiatu wrocławskiego i 45-latka z powiatu średzkiego — wynajęły elegancki apartament w samym centrum Jeleniej Góry. Wszystko wyglądało jak przygotowania do romantycznego wieczoru — świece, alkohol, luksusowe wnętrze. Tyle że scenariusz tego spotkania napisano znacznie wcześniej i nie miał w sobie nic z romantyzmu.

Jak ustalili policjanci, obie kobiety od kilku lat świadczyły usługi towarzyskie i doskonale wiedziały, jak wyszukiwać idealnych kandydatów na ofiary. Celowo typowały mężczyzn, którzy z powodów osobistych — żona, rodzina, pozycja społeczna — za wszelką cenę chcieli uniknąć kontaktu z organami ścigania. To był ich lodowato cyniczny klucz doboru — im więcej potencjalna ofiara miała do stracenia wizerunkowo, tym mniejsze ryzyko, że kiedykolwiek powie komuś prawdę. Perfekcyjnie skrojony plan, który działał jak w zegarku.

Podczas spotkania mężczyzna został poczęstowany alkoholem, do którego — jak wynika z ustaleń śledczych — dodano nieznaną substancję odurzającą. Środek zadziałał błyskawicznie i bezlitośnie. Ofiara straciła orientację, kontrolę nad własnym ciałem i zdolność racjonalnego myślenia. Mężczyzna nawet nie zdawał sobie sprawy, że właśnie w tej chwili jego konto bankowe jest systematycznie opróżniane — a on sam bezwolnie w tym pomaga.

Pięć wypłat z bankomatu w jedną noc! Kwota, którą stracił, poraża

Kiedy substancja zaczęła działać pełną parą, kobiety przeszły do realizacji właściwego planu. W stanie kompletnej dezorientacji mężczyzna został nakłoniony do wygenerowania kodów BLIK na swoim telefonie. Nie protestował, nie stawiał oporu — bo zwyczajnie nie był w stanie zrozumieć, co się wokół niego dzieje. Przekazywał kod za kodem, nie mając pojęcia, że każdy z nich oznacza kolejne tysiące złotych wypływające z jego konta.

Jedna z kobiet natychmiast udała się do pobliskiego bankomatu i dokonała łącznie aż pięciu wypłat gotówki. Łączna kwota, którą straciła ofiara, wyniosła blisko 5 tysięcy złotych — choć początkowo media donosiły nawet o 10 tysiącach. Niezależnie od ostatecznej sumy, skala zuchwałości tego przestępstwa poraża. Wszystko odbyło się w ciągu jednej nocy, w eleganckim apartamencie, przy niczego nieświadomej ofierze.

Gdy mężczyzna odzyskał przytomność i świadomość, najpierw nie mógł uwierzyć w to, co go spotkało. Sprawdził telefon, zajrzał na konto bankowe — i wtedy dotarła do niego cała, brutalna prawda. Apartament był pusty, kobiety zniknęły, a pieniądze wyparowały jak poranna mgła. Ale ten mężczyzna okazał się odważniejszy niż większość ofiar tego procederu — chwycił za telefon i zadzwonił na policję.

Policja wkroczyła do akcji. To, co odkryli śledczy, ZMROZIŁO WSZYSTKICH

Zgłoszenie poszkodowanego mężczyzny okazało się przełomowym momentem dla jeleniogórskich śledczych. Funkcjonariusze Wydziału Kryminalnego Komendy Miejskiej Policji w Jeleniej Górze natychmiast uruchomili szeroko zakrojone działania operacyjne. Analiza nagrań z monitoringu, sprawdzenie transakcji bankomatowych, prześledzenie cyfrowego śladu — każdy element układanki był starannie badany i dokumentowany. Krok po kroku policjanci zbliżali się do rozwiązania zagadki.

Efekty pracy śledczych przeszły najśmielsze oczekiwania. Obie kobiety zostały zidentyfikowane i zatrzymane przez policję. Usłyszały formalne zarzuty oszustwa, co oznacza, że machina sprawiedliwości ruszyła pełną parą. Jak poinformowała podinsp. Edyta Bagrowska, to jednak może być dopiero początek ich problemów z prawem.

Policjanci wciąż drążą sprawę i sprawdzają, czy zatrzymane nie stoją za podobnymi przestępstwami popełnionymi w innych miastach. Schemat ich działania — wynajęty apartament, internet jako narzędzie typowania ofiar, substancja odurzająca w alkoholu — sugeruje, że robiły to wielokrotnie i z przerażającą rutyną. Jelenia Góra mogła być tylko jednym z wielu przystanków na ich przestępczej trasie. Jeśli śledczy potwierdzą te podejrzenia, lista zarzutów może się dramatycznie wydłużyć.

Grozi im 8 lat więzienia! Policja apeluje do wszystkich, którzy umawiają się przez internet

Obu zatrzymanym kobietom grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności. To nie jest symboliczna grzywna ani zawieszony wyrok — mowa o realnej, wieloletniej odsiadce za kratami. Biorąc pod uwagę skalę ich działalności i wyrachowanie, z jakim prowadziły swój przestępczy proceder, sąd może nie mieć powodów do łagodności. Sprawa jest rozwojowa, a prokuratura zapowiedziała dokładne zbadanie każdego wątku.

Jeleniogórska policja przy okazji tej sprawy wystosowała apel, który powinien przeczytać każdy użytkownik internetowych portali randkowych i serwisów ogłoszeniowych. Spotkania z osobami poznanymi w sieci — szczególnie w prywatnych apartamentach i przy alkoholu — niosą za sobą realne, czasem dramatyczne ryzyko. To nie są abstrakcyjne ostrzeżenia ze szkolnej pogadanki — to wniosek płynący z prawdziwej sprawy kryminalnej, która wydarzyła się w polskim mieście, zwykłemu polskiemu mężczyźnie.

Eksperci od bezpieczeństwa od lat powtarzają te same zasady — pierwsze spotkanie zawsze w miejscu publicznym, nigdy nie pij niczego, czego nie widziałeś, jak jest nalewane, i zawsze informuj kogoś bliskiego, dokąd idziesz. Brzmi banalnie, ale te proste reguły mogą uchronić przed utratą pieniędzy, zdrowia, a w najgorszym scenariuszu — nawet życia. Historia mężczyzny z powiatu świdnickiego to dowód, że ostrożność w sieci to nie paranoja, lecz zwykły zdrowy rozsądek.

Udostępnij to 👇