z życia wzięteWOJNA O NASZE ZAPASY GAZU! Prezydent odpalił weto, które wstrząsnęło rynkiem. Znamy...

WOJNA O NASZE ZAPASY GAZU! Prezydent odpalił weto, które wstrząsnęło rynkiem. Znamy zaskakujące kulisy!

Zaskakująca decyzja prezydenta w sprawie kluczowych dla kraju zapasów ropy i gazu wywołała prawdziwą burzę w świecie energetyki. Gdy wszyscy spodziewali się zielonego światła dla zmian, które miały dostosować Polskę do unijnych wymogów, na scenę wkroczyło twarde, prezydenckie weto. Chodzi o coś więcej niż tylko o przepisy – to gra o bezpieczeństwo energetyczne kraju i miliardy złotych zamrożone w rezerwach.

Zastanawiasz się, dlaczego prezydent postawił się Brukseli i co to wszystko oznacza dla Twojego portfela? W naszym poradniku krok po kroku wyjaśniamy, o co toczy się ta zacięta walka i kto może na niej zyskać. Przygotuj się na dawkę wiedzy, która rozjaśni Ci całą sytuację i pozwoli zrozumieć zasady tej skomplikowanej gry.

Magazynowanie gazu za granicą – dlaczego stało się kością niezgody?

Wyobraź sobie, że część strategicznych zapasów gazu dla Polski jest przechowywana w magazynach u naszych sąsiadów, np. w Niemczech czy Czechach. Do tej pory prawo wymagało, aby w razie kryzysu cały ten zapas mógł trafić do nas w ciągu maksymalnie 40 dni. Nowa, zawetowana ustawa, miała ten czas wydłużyć do 50 dni, a także znieść obowiązek stałego rezerwowania „autostrady” do przesyłu tego gazu, czyli mocy przesyłowej na rurociągach.

Zmiany te były podyktowane przez Unię Europejską, która uznała nasze obecne przepisy za zbyt restrykcyjne i utrudniające wolny handel. Prezydent uznał jednak, że takie poluzowanie zasad to igranie z ogniem. Jego zdaniem dłuższy czas dostawy i brak gwarantowanej przepustowości rurociągu w sytuacji kryzysowej to zbyt duże ryzyko dla naszego bezpieczeństwa energetycznego.

Ciekawostka: Największe podziemne magazyny gazu na świecie to nie futurystyczne zbiorniki, a… wyczerpane złoża gazu ziemnego lub kawerny solne, czyli ogromne puste przestrzenie wydrążone w pokładach soli. Magazynowanie w takich miejscach jest nie tylko efektywne, ale i znacznie tańsze niż budowa naziemnych instalacji.

Prezydenckie weto a bezpieczeństwo energetyczne Polski

Uzasadnienie prezydenckiego weta sięga jednak głębiej niż tylko kwestia dni potrzebnych na transport gazu. Głowa państwa argumentuje, że nadmierne ułatwienia w magazynowaniu błękitnego paliwa za granicą to prosta droga do zniechęcenia inwestorów do budowy nowych magazynów w Polsce. W skrócie: po co budować drogie instalacje u nas, skoro taniej i łatwiej można trzymać gaz u sąsiada?

W dłuższej perspektywie taka polityka mogłaby zahamować rozwój krajowej infrastruktury, w tym budowę kolejnych magazynów czy drugiego pływającego terminalu FSRU do odbioru skroplonego gazu. Prezydent postawił więc na strategię „lepiej dmuchać na zimne” i wspierać krajowe inwestycje. Weto ma być sygnałem, że długoterminowa niezależność energetyczna Polski jest ważniejsza od krótkoterminowych korzyści i dostosowania się do unijnych sugestii.

Ciekawostka: Terminal FSRU (Floating Storage and Regasification Unit), o którym wspominał prezydent, to w uproszczeniu statek-magazyn-fabryka. Taka jednostka może zacumować przy wybrzeżu, odbierać skroplony gaz ziemny (LNG) z metanowców, a następnie na swoim pokładzie z powrotem zamieniać go w postać gazową i wtłaczać do krajowej sieci przesyłowej.

Kto zapłaci za rezerwy ropy? Cicha bitwa o gigantyczne pieniądze

Zawetowana ustawa skrywała w sobie jeszcze jeden, niezwykle istotny dla rynku paliwowego, zapis. Dotyczył on rezerw obowiązkowych ropy i paliw, które muszą wystarczyć na 90 dni krajowego zużycia. Obecnie znaczną część tego obowiązku (odpowiadającą 53 dniom) ponoszą firmy paliwowe, takie jak Orlen, a resztę przechowuje Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych (RARS).

Nowe przepisy zakładały stopniowe zdejmowanie tego ciężaru z koncernów i przerzucanie go na państwową agencję. O co w tym wszystkim chodzi? O gigantyczne pieniądze. Utrzymywanie rezerw to nic innego jak „zamrożenie kapitału” wartego miliardy złotych, który nie pracuje i nie przynosi zysku. Z punktu widzenia spółek paliwowych to ogromny koszt, którego chętnie by się pozbyły, natomiast dla Skarbu Państwa przejęcie tego obowiązku oznaczałoby konieczność wygospodarowania dodatkowych środków.

Ciekawostka: Obowiązek utrzymywania 90-dniowych rezerw ropy naftowej nie jest polskim wymysłem, a standardem Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA), do której należymy. Został on wprowadzony po kryzysie naftowym w 1973 roku, aby kraje członkowskie były w stanie przetrwać ewentualne, nagłe przerwy w dostawach tego kluczowego surowca.


Najnowsze

Popularne

Najnowsze