Ziobro zabrał głos po wyborach na Węgrzech. W tle Budapeszt, Orban i groźba końca spokojnego azylu

Zbigniew Ziobro odezwał się w momencie, gdy oczy politycznej Polski patrzyły na Węgry. Były minister sprawiedliwości od dłuższego czasu przebywa w Budapeszcie, a wynik tamtejszego głosowania może mieć dla niego osobiste znaczenie. Jeśli władzę przejmie TISZA Petera Magyara, sytuacja Ziobry i Marcina Romanowskiego może gwałtownie się skomplikować.

Po zamknięciu lokali wyborczych Ziobro mówił o Orbanie, Fideszu i potężnej presji wymierzonej w węgierski rząd. Ta wypowiedź pokazuje, jak nerwowo wygląda polityczna układanka wokół Budapesztu.

Budapeszt stał się dla Ziobry miejscem politycznej próby

Zbigniew Ziobro od jesieni 2025 roku przebywa na Węgrzech i korzysta z ochrony udzielonej przez rząd Viktora Orbana. Były minister sprawiedliwości otrzymał tam azyl polityczny i deklarował, że nie zamierza wracać do Polski. Tłumaczył to przekonaniem, że w kraju nie ma praworządności.

W Budapeszcie przebywa także Marcin Romanowski, co sprawia, że węgierskie wybory stały się czymś więcej niż tylko zagranicznym wydarzeniem. Dla obu polityków wynik głosowania może oznaczać pytanie o dalsze bezpieczeństwo i polityczne zaplecze. Właśnie dlatego nazwisko Petera Magyara zaczęło brzmieć dla nich tak niewygodnie.

Lider opozycyjnej TISZY miał jasno mówić, co zrobiłby z polskimi politykami przebywającymi na Węgrzech po przejęciu władzy. Zapowiadał, że zostaliby wydaleni pierwszego dnia. Taka deklaracja sprawiła, że atmosfera wokół Ziobry i Romanowskiego zrobiła się wyjątkowo ciężka.

Ziobro mówił o nagonce i bronił Orbana po zamknięciu lokali

Po zakończeniu głosowania i pojawieniu się pierwszych cząstkowych wyników Ziobro wystąpił na antenie telewizji Republika. Skupił się przede wszystkim na tym, jak Viktor Orban i jego rząd byli przedstawiani w polskich mediach. Ocenił, że przeciwko premierowi Węgier, Fideszowi i rządowi w Budapeszcie prowadzono bardzo silną kampanię.

Były minister sprawiedliwości mówił o presji wymierzonej w Orbana w kontekście rosyjskim i porównywał ją do własnych doświadczeń z polskiej polityki. W jego ocenie podobne mechanizmy dotykają także środowisko, z którym jest związany. To była wypowiedź obronna, ale jednocześnie wyraźnie nacechowana poczuciem politycznego oblężenia.

Ziobro przekonywał też, że działania przeciwko Węgrom mają szerszy, europejski wymiar. Wskazywał, że Orban może liczyć na wsparcie ze strony administracji amerykańskiej. Szczególnie mocno podkreślał rolę prezydenta i wiceprezydenta USA w poparciu dla wartości deklarowanych przez węgierski rząd.

Stawka tych wyborów wykracza poza jeden rząd

Według Ziobry wybory na Węgrzech nie są jedynie lokalną zmianą polityczną. Były minister oceniał, że stawka dotyczy całej Europy oraz układu sił w zachodnim świecie. W jego słowach pobrzmiewało przekonanie, że los Orbana jest częścią znacznie większego starcia.

To właśnie dlatego temat węgierskiego głosowania tak mocno rezonuje w Polsce. Gdy Magyar mówi o możliwym wydaleniu Ziobry i Romanowskiego, sprawa przestaje być odległą analizą z zagranicy. Nagle dotyczy konkretnych polityków, konkretnych decyzji i bardzo realnego pytania o ich dalsze losy.

Największe napięcie bierze się z tego, że Budapeszt był dotąd dla Ziobry miejscem względnego spokoju. Jeśli układ władzy na Węgrzech się zmieni, ta stabilność może zostać wystawiona na poważną próbę. Właśnie dlatego jego pierwsze słowa po głosowaniu brzmią jak sygnał, że gra o przyszłość dopiero się zaczyna.

Udostępnij to 👇