Myślisz, że nikt nie widzi Twoich wakacyjnych fotek z egzotycznych plaż? Pomyśl jeszcze raz! ZUS rozpętał prawdziwwe polowanie na osoby nadużywające zwolnień lekarskich, a skala tego, co odkryli, mrozi krew w żyłach.
Setki tysięcy złotych do zwrotu, kompromitujące zdjęcia z Zanzibaru i Paryża oraz armia kontrolerów, którzy nie znają litości. Jeśli kiedykolwiek byłeś na L4, musisz przeczytać, co się teraz dzieje — bo zasady gry właśnie się zmieniły!
Selfie z małpką na Zanzibarze? ZUS wystawił rachunek, który zwalił go z nóg
To brzmi jak scenariusz komedii, ale dla jednego z ubezpieczonych stało się finansowym koszmarem. Mężczyzna przebywający na zwolnieniu lekarskim postanowił uwiecznić się na zdjęciu z małpką na egzotycznym Zanzibarze. Fotka wylądowała w mediach społecznościowych, a stamtąd prosta droga prowadziła wprost na biurko kontrolera ZUS. Efekt? Koniec przygody z chorobowym i konieczność zwrotu pieniędzy.
Ale to nie jedyny bohater tej historii. Inny sprytny pan na L4 zabrał swoją partnerkę na romantyczny weekend do Paryża i — uwaga — relacjonował całą podróż krok po kroku w sieci. Wieża Eiffla w tle, croissanty na śniadanie, uśmiech od ucha do ucha. ZUS zobaczył, policzył i wystawił rachunek, który skutecznie zepsuł wspomnienia z Miasta Miłości.
Skąd kontrolerzy wiedzą o tych wycieczkach? Często to sami współpracownicy, sąsiedzi czy znajomi przesyłają zrzuty ekranu wprost do urzędu. Czujni obserwatorzy nie odpuszczają, a ZUS chętnie przyjmuje każdy taki sygnał. Morał jest prosty — internet pamięta, a kontrolerzy czytają Twoje posty uważniej niż Twoja teściowa.
Lekarz na L4 wystawiał zwolnienia innym! Tego nie wymyśliłbyś nawet w najśmielszych snach
Kiedy myślisz, że słyszałeś już wszystko, ZUS serwuje historię, która poraża swoją bezczelnością. Pewien lekarz przebywający na zwolnieniu lekarskim nie tylko nie odpoczywał, ale spokojnie wystawiał swoim pacjentom zwolnienia i recepty. Tak — dobrze czytasz. Człowiek oficjalnie za chory, żeby pracować, jednocześnie leczył innych i podpisywał dokumenty medyczne.
To jednak nie koniec galerii kuriozalnych przypadków. Jeden z pracowników postanowił wykorzystać czas na L4 w naprawdę kreatywny sposób — prowadził własną firmę o identycznym profilu działalności co jego pracodawca. Czyli teoretycznie zbyt chory, żeby siedzieć za biurkiem u szefa, ale wystarczająco zdrowy, żeby robić dokładnie to samo na własny rachunek. Kontrolerzy ZUS nie mogli uwierzyć w to, co znaleźli.
Wszystkie te osoby straciły prawo do zasiłku chorobowego i muszą zwrócić wypłacone świadczenia. ZUS nie patrzy na wymówki i nie słucha tłumaczeń. Gdy dowody są czarno na białym — a najczęściej kolorowo na Instagramie — nie ma dyskusji. System jest bezlitosny, a kwoty do zwrotu potrafią przyprawić o zawrót głowy.
Ponad 11 tysięcy kontroli i milion złotych do zwrotu — te liczby nie kłamią
Skala polowania ZUS na cwaniaków robi ogromne wrażenie. Tylko w jednym województwie lubuskim inspektorzy przeprowadzili w 2025 roku ponad 11 tysięcy kontroli osób przebywających na zwolnieniach lekarskich. To więcej niż kiedykolwiek w ostatnich latach. Machina ruszyła pełną parą i nie zamierza zwalniać.
Efekty mówią same za siebie — blisko 800 osób straciło prawo do zasiłku chorobowego. Łączna kwota zakwestionowanych świadczeń przekroczyła milion złotych. Do tego lekarze orzecznicy skrócili prawie 300 zwolnień, uznając pacjentów za zdolnych do pracy wcześniej, niż wynikało z dokumentacji. Budżet odzyskał dzięki temu dodatkowe 240 tysięcy złotych.
Te liczby to dopiero wierzchołek góry lodowej, bo mówimy zaledwie o jednym regionie kraju. Jeśli pomnożymy to przez szesnaście województw, obraz robi się naprawdę dramatyczny. ZUS jasno komunikuje, że era bezkarnego siedzenia na L4 przy jednoczesnym prowadzeniu aktywnego życia towarzyskiego dobiega końca. Kontrolerzy mają narzędzia, mają motywację i — co najważniejsze — mają dostęp do Twoich mediów społecznościowych.
Od kwietnia nowe przepisy! Remont mieszkania na L4 pozbawi Cię zasiłku, ale do apteki pójdziesz spokojnie
Od kwietnia 2026 roku wchodzą w życie przepisy, które zmieniają zasady gry. Nowa definicja nadużycia L4 skupia się na jednym kluczowym pytaniu — czy dana aktywność opóźnia powrót do zdrowia. To oznacza koniec z szarymi strefami i wieloznacznymi interpretacjami. ZUS będzie miał jasne kryteria, by ocenić, czy ubezpieczony faktycznie wykorzystuje zwolnienie zgodnie z przeznaczeniem.
Co to oznacza w praktyce? Wizyta w aptece, spokojny spacer czy zakupy spożywcze nie będą stanowiły podstawy do odebrania zasiłku. Ale uwaga — remont mieszkania, intensywna praca fizyczna w ogrodzie czy właśnie te nieszczęsne egzotyczne wakacje mogą skończyć się utratą świadczenia. Granica jest prosta — jeśli to, co robisz, może spowolnić Twoje wyzdrowienie, ZUS uzna to za nadużycie.
Rzeczniczka ZUS Agata Muchowska nie pozostawia złudzeń — zwolnienie lekarskie służy wyłącznie rekonwalescencji i jak najszybszemu powrotowi do pracy. Nie jest to urlop, nie jest to czas na realizowanie marzeń o podróżach i nie jest to okazja do rozkręcania własnego biznesu. Kto tego nie zrozumie, ten boleśnie przekona się o tym na własnym portfelu. A biorąc pod uwagę determinację kontrolerów, pytanie nie brzmi „czy Cię złapią”, tylko „kiedy”.









