Kilka gałązek wierzby i sadzonki ruszają z kopyta. Ogrodnicy cenią ten darmowy trik

Niepozorna wierzba może zrobić w rozmnażaniu roślin więcej, niż wielu początkujących ogrodników przypuszcza. Z młodych gałązek da się przygotować wodę, która wspiera tworzenie korzeni i pomaga sadzonkom lepiej wystartować. To prosty sposób bez kupowania gotowego ukorzeniacza.

Wystarczy słoik, świeże pędy i odrobina cierpliwości. Trzeba jednak wiedzieć, które gałązki wybrać, jak długo je moczyć i kiedy taka metoda ma największy sens. Jeden błąd może sprawić, że cały preparat będzie znacznie słabszy.

Wierzba skrywa składniki, których szukają sadzonki

Wierzba należy do drzew rosnących wyjątkowo szybko. Za ten efekt odpowiadają naturalne hormony roślinne, w tym kwas indolilomasłowy. To substancja wykorzystywana również w komercyjnych preparatach do ukorzeniania sadzonek.

Najwięcej cennych związków znajduje się w młodych, zielonych pędach, zwłaszcza przy wierzchołkach wzrostu. Właśnie dlatego do przygotowania domowego ukorzeniacza nie wybiera się starych, grubych gałęzi. Im świeższy i delikatniejszy materiał, tym większa szansa na mocniejszy ekstrakt.

Drugim ważnym składnikiem jest kwas salicylowy. Działa on na rośliny wspierająco, bo uruchamia mechanizmy odporności na infekcje bakteryjne i grzybowe. Woda wierzbowa może więc jednocześnie pomagać w tworzeniu korzeni i ograniczać ryzyko chorób młodych sadzonek.

Przepis jest prosty, ale liczą się szczegóły

Do słoika trafiają młode pędy wierzby, najlepiej jednoroczne, cienkie i z zielonkawą lub żółtawą korą. Mogą pochodzić z różnych gatunków wierzby, między innymi białej, płaczącej, iwy lub wiciowej. Najlepszym terminem zbioru jest wczesna wiosna, gdy pędy mają dużo substancji aktywnych.

Gałązki trzeba oczyścić z liści i pociąć na kawałki długości około 2-3 cm. Następnie wsypuje się je do szklanego naczynia tak, by zajęły mniej więcej jedną trzecią objętości. Całość zalewa się wrzątkiem, zostawiając nad pędami kilka centymetrów wody, przykrywa i odstawia na dobę.

Po 24 godzinach płyn należy przecedzić. Gotowa woda wierzbowa ma barwę słabej herbaty i delikatnie cierpki zapach. Można ją trzymać w szczelnie zamkniętym słoiku w lodówce przez około dwa miesiące, najlepiej z zapisaną datą przygotowania.

Nie każda sadzonka zareaguje tak samo

Wodę wierzbową można wykorzystać do moczenia dolnych końców sadzonek. Zanurza się je na kilka godzin albo na całą noc, a potem przenosi do lekkiego podłoża. Dobrze sprawdzają się piasek, perlit lub mieszanka torfu z piaskiem.

Drugi sposób polega na podlewaniu podłoża, w którym sadzonki już zostały umieszczone. Wystarczą dwa lub trzy podlania wykonane w odstępach kilku dni. Najlepiej reagują sadzonki zielne i półzdrewniałe, między innymi pelargonie, zioła, hortensje, róże oraz krzewy ozdobne.

Przy sadzonkach w pełni zdrewniałych domowy preparat może okazać się zbyt słaby. Nie warto też ukorzeniać roślin wyłącznie w zwykłej wodzie, bo powstałe korzenie są kruche i gorzej znoszą przeniesienie do ziemi. Ważna jest również higiena narzędzi, ponieważ brudny sekator lub nóż może zniweczyć cały wysiłek.

Udostępnij to 👇