Pomidory potrafią odwdzięczyć się koszami owoców, ale równie szybko pokazują, że coś poszło nie tak. Choroby, pękające owoce i słabe kwitnienie często nie wynikają z pecha, tylko z kilku powtarzanych błędów.
Najwięcej szkód powstaje już przy sadzeniu i pierwszej pielęgnacji. Wystarczy dopilnować gleby, terminu, rozstawy, nawożenia i podlewania, aby krzaki miały znacznie lepszy start.
Błąd pierwszy: słabo przygotowana ziemia
Pomidory potrzebują żyznej, przepuszczalnej i dobrze napowietrzonej gleby. Najlepszy odczyn mieści się w granicach pH 5,5-6,5. W ubogim albo zbitym podłożu rośliny rosną wolniej, słabiej kwitną i trudniej budują owoce.
Przed sadzeniem warto wzbogacić ziemię dojrzałym kompostem albo dobrze rozłożonym obornikiem. Taki dodatek poprawia strukturę podłoża i zapewnia stopniowe uwalnianie składników. Nie powinien jednak dotykać bezpośrednio korzeni świeżo posadzonej rozsady.
Jeśli grządka była przez lata wykorzystywana bez odbudowy próchnicy, same podlewanie i późniejsze nawożenie mogą nie wystarczyć. Pomidor potrzebuje zasobnego miejsca od początku.
Błąd drugi: zły termin sadzenia
Pomidory sadzi się do gruntu zwykle od drugiej połowy maja do początku czerwca, gdy gleba osiągnie co najmniej 15 stopni C. Zbyt wczesne sadzenie naraża rozsadę na chłód, który spowalnia wzrost i osłabia rośliny.
Zbyt późne sadzenie też ma konsekwencje. Skraca okres wegetacyjny, opóźnia zbiory i może sprawić, że część owoców nie zdąży dojrzeć przed końcem sezonu. Najlepszy termin to równowaga między bezpieczeństwem a długością sezonu.
Przed wysadzeniem rośliny powinny być zahartowane. Nagłe przeniesienie z ciepłego parapetu na wietrzną grządkę to dodatkowy stres.
Błąd trzeci: zbyt gęste sadzenie
Pomidory potrzebują przewiewu. Gdy krzaki rosną zbyt blisko siebie, liście długo pozostają wilgotne po podlewaniu lub deszczu. To sprzyja chorobom grzybowym, w tym zarazie ziemniaczanej.
Między krzakami zostaw co najmniej 50-60 cm, a między rzędami 70-80 cm. Taka rozstawa ułatwia też podwiązywanie, usuwanie liści i zbiór owoców.
W małym ogrodzie łatwo ulec pokusie zagęszczenia uprawy. Zwykle jednak kilka dobrze prowadzonych krzaków plonuje lepiej niż tłok, w którym rośliny konkurują o światło i powietrze.
Błąd czwarty i piąty: przenawożenie oraz złe podlewanie
Pomidory są wymagające, ale nadmiar nawozu szkodzi. Szczególnie niebezpieczne jest przekarmienie azotem, bo roślina buduje wtedy dużo liści kosztem kwiatów i owoców. W okresie kwitnienia oraz owocowania ważniejsze stają się fosfor, potas, bor i wapń.
Drugim częstym problemem jest nieregularne podlewanie. Susza przeplatana dużymi dawkami wody sprzyja pękaniu owoców i suchej zgniliźnie wierzchołkowej. Strumień zawsze kieruj na ziemię, nie na liście.
Nie zapominaj też o płodozmianie. Sadzenie pomidorów rok po roku w tym samym miejscu zwiększa ryzyko chorób i szkodników pozostających w glebie. Dobre stanowisko to nie tylko słońce, ale też zdrowa historia grządki.









