8 proc. z pensji na Kościół? Petycja trafiła do Senatu i rozpaliła dyskusję

Do Senatu trafiła petycja obywatelska dotycząca wprowadzenia podatku kościelnego wzorowanego na rozwiązaniach znanych z Niemiec. Propozycja zakłada stawkę 8 proc. i automatyczne potrącanie pieniędzy z wynagrodzenia osób pracujących na podstawie umowy o pracę, zlecenia albo dzieła. To nie jest jeszcze uchwalone prawo, lecz dokument rozpatrywany w ramach senackiej procedury petycyjnej.

Największe emocje wywołuje pytanie, kto musiałby płacić i w jaki sposób można byłoby uniknąć takiego obowiązku. Autor petycji przewiduje możliwość zwolnienia dla osób niewierzących albo formalnie niedeklarujących przynależności do żadnego wyznania. Sprawa trafiła do dalszych analiz, w tym pod kątem finansowym i konstytucyjnym.

Petycja zamiast gotowej ustawy

Źródłowy materiał opisuje petycję obywatelską zarejestrowaną pod numerem P11-89/25. Dokument dotyczy finansowania związków wyznaniowych i szybko wywołał dyskusję, bo uderza w jeden z najbardziej wrażliwych tematów relacji państwa z Kościołami.

Ważne jest jednak rozróżnienie: petycja nie oznacza jeszcze projektu ustawy gotowego do uchwalenia. To inicjatywa obywatelska, którą senatorowie mogą analizować, kierować do opinii i ewentualnie wykorzystać jako punkt wyjścia do dalszych prac. Droga od takiego dokumentu do realnej zmiany prawa jest długa.

Według źródła dokument trafił do Komisji Petycji, a sprawa nie została od razu odłożona. To sprawia, że temat nabrał politycznej wagi. Sama dyskusja o podatku kościelnym może wracać, nawet jeśli obecna propozycja nie zostanie przyjęta w przedstawionym kształcie.

Na czym miałby polegać podatek kościelny

Sednem petycji jest wprowadzenie podatku kościelnego w wysokości 8 proc. Miałby on być potrącany automatycznie z wynagrodzenia osób zatrudnionych na umowę o pracę, zlecenie lub dzieło. Autor propozycji odwołuje się do modelu niemieckiego, w którym finansowanie wspólnot religijnych jest powiązane z formalną przynależnością wyznaniową.

Obecnie finansowanie Kościołów i związków wyznaniowych w Polsce opiera się między innymi na dobrowolnych składkach wiernych oraz różnych formach wsparcia publicznego. Autor petycji uważa, że taki system jest nieprzejrzysty i wywołuje kontrowersje. Podatek miałby uporządkować przepływ pieniędzy i poddać go większej kontroli.

Najbardziej drażliwa jest oczywiście wysokość proponowanej stawki. 8 proc. potrącane z wynagrodzenia brzmi dla wielu osób jak bardzo duże obciążenie. Dlatego już sam opis petycji wystarczył, by temat rozgrzał debatę publiczną.

Kto mógłby być zwolniony z płacenia

Kluczowym elementem propozycji jest możliwość zwolnienia z podatku. Według źródła osoby niewierzące albo formalnie niedeklarujące przynależności do żadnego wyznania miałyby prawo uniknąć tego obowiązku. Autor petycji przekonuje, że taki mechanizm pozwalałby jasno określić, kto faktycznie chce wspierać daną wspólnotę religijną.

Advertisement

To rozwiązanie również może budzić spory. Pojawia się pytanie, jak wyglądałaby formalna deklaracja, kto prowadziłby rejestr, jakie dane byłyby przetwarzane i czy cały system byłby zgodny z konstytucyjnymi zasadami wolności sumienia oraz wyznania.

Właśnie dlatego senatorowie chcą uzyskać opinie właściwych instytucji. Nie chodzi tylko o to, czy pomysł jest politycznie kontrowersyjny. Trzeba też ustalić, czy dałoby się go w ogóle wprowadzić bez naruszenia praw obywateli.

Co dalej z dokumentem

Według źródła 20 stycznia 2026 roku Komisja Petycji zakończyła swój etap prac, a senator Piotr Masłowski wystąpił o zasięgnięcie opinii Ministerstwa Finansów oraz Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. To naturalny krok, bo propozycja dotyczy zarówno pieniędzy, jak i statusu obywateli wobec wspólnot religijnych.

Senatorowie mają także analizować konstytucyjność zaproponowanych rozwiązań. Ten etap może okazać się kluczowy. Nawet jeśli pomysł ma zwolenników, musi przejść test zgodności z zasadami państwa prawa, ochrony danych, wolności religijnej i równego traktowania.

Na razie petycja pozostaje w toku. Nie oznacza to, że od pensji Polaków automatycznie zacznie być potrącane 8 proc. na Kościół. Oznacza natomiast, że temat finansowania wspólnot religijnych wrócił do oficjalnej debaty i może stać się jednym z bardziej zapalnych sporów politycznych.

Udostępnij to 👇