Spór między Zbigniewem Boguckim a Stanisławem Gawłowskim błyskawicznie przeniósł się z polityki do groźby działań prawnych. Szef Kancelarii Prezydenta stanowczo odrzucił zarzuty polityka Koalicji Obywatelskiej dotyczące podróży do Watykanu. Domaga się usunięcia wpisów, przeprosin i wycofania twierdzeń odnoszących się także do jego rodziny.
Gawłowski zarzucił Boguckiemu, że wyjazd miał charakter rodzinny i został sfinansowany z pieniędzy podatników. Bogucki uznał te informacje za nieprawdziwe i wyznaczył termin na reakcję do 21 lipca 2026 roku do godziny 18.00. Jeśli żądania nie zostaną spełnione, zapowiedział pozew oraz prywatny akt oskarżenia.
Awantura po wpisie o Watykanie
Spór rozpoczął się od wpisów dotyczących wizyty przedstawiciela Kancelarii Prezydenta w Watykanie. Stanisław Gawłowski z KO zasugerował, że Zbigniew Bogucki miał polecieć specjalnym samolotem razem z żoną.
Polityk opozycji przedstawił to jako przykład wykorzystywania publicznych środków do prywatnych celów. Wpis szybko zaczął krążyć w mediach społecznościowych.
W obecnej atmosferze politycznej takie oskarżenie musiało wywołać natychmiastową reakcję. Dotyczyło nie tylko pieniędzy publicznych, ale również rodziny osoby pełniącej wysoką funkcję państwową.
Bogucki odpowiada ostro
Szef Kancelarii Prezydenta stanowczo odrzucił zarzuty. We wpisie na platformie X uznał publikowane informacje za nieprawdziwe.
Bogucki ostro skrytykował Gawłowskiego, nawiązując również do jego procesu karnego i nieprawomocnego wyroku. To dodatkowo zaostrzyło wymianę zdań.
Najważniejsze było jednak formalne żądanie: usunięcie wpisów, publikacja przeprosin i wycofanie zarzutów.
Termin i zapowiedź sądu
Bogucki wyznaczył termin na spełnienie żądań do wtorku, 21 lipca 2026 roku, do godziny 18.00. Podkreślił, że chodzi nie tylko o jego dobre imię, ale również o członków rodziny, którzy nie uczestniczą w życiu publicznym.
Jeżeli Gawłowski nie spełni ultimatum, szef Kancelarii Prezydenta zapowiedział skierowanie sprawy na drogę prawną. W grę wchodzi pozew oraz prywatny akt oskarżenia.
Na razie nie wiadomo, czy polityk KO zastosuje się do żądań. Jeśli nie, internetowy spór może przenieść się do sądu.
Polityka coraz częściej kończy się pozwem
Ta sprawa pokazuje, jak szybko wpis w mediach społecznościowych może stać się sprawą prawną. Politycy używają platform takich jak X do natychmiastowych oskarżeń, ale konsekwencje takich słów mogą być bardzo konkretne.
W tle pozostaje szerszy problem: granica między ostrą krytyką władzy a zarzutem, który narusza dobre imię. W polityce ta granica bywa przesuwana codziennie.
Spór Boguckiego z Gawłowskim będzie więc obserwowany nie tylko jako kolejna awantura KO z Kancelarią Prezydenta. Może stać się testem, jak daleko można iść w internetowych oskarżeniach, zanim sprawa trafi poza media społecznościowe.









