Nawrocki wraca z referendum. Tym razem chodzi o rachunek za politykę klimatyczną

Prezydent Karol Nawrocki ponownie chce referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej. Pałac Prezydencki reaguje na propozycje Komisji Europejskiej dotyczące zmian w systemie ETS i przekonuje, że zapowiadane korekty nie rozwiązują problemu kosztów dla polskiej gospodarki. W tle są miliardy euro, ceny energii i przyszłość przemysłu.

Wniosek ma znów trafić do Senatu, który kilka miesięcy wcześniej odrzucił podobną inicjatywę. Tym razem obóz prezydenta podkreśla, że rząd nie wynegocjował przełomu w Brukseli, a Polacy powinni mieć prawo wypowiedzieć się w sprawie. Jeśli Senat ponownie powie „nie”, spór o ETS stanie się jeszcze ostrzejszy.

Pałac Prezydencki zapowiada kolejny ruch

Paweł Szefernaker, szef Gabinetu Prezydenta RP, poinformował na platformie X, że Karol Nawrocki ponownie złoży do Senatu wniosek o referendum dotyczące przyszłości unijnej polityki klimatycznej. Zapowiedź pojawiła się po przedstawieniu przez Komisję Europejską propozycji zmian w systemie handlu uprawnieniami do emisji.

Według Pałacu Prezydenckiego nowe rozwiązania nie odpowiadają na najważniejsze problemy zgłaszane przez przedsiębiorców i państwa członkowskie. Zamiast przełomu mają przynosić jedynie ograniczone korekty.

To dlatego prezydent wraca do inicjatywy, którą wcześniej odrzuciła większość rządząca. Wtedy argumentowano, że referendum nie jest potrzebne, bo rząd Donalda Tuska ma wynegocjować w Brukseli rozwiązania korzystne dla Polski.

Miliardy euro i spór o przemysł

Najmocniejszym elementem krytyki jest rachunek dla gospodarki. Komisja Europejska zapowiedziała około 10 mld euro ulg dla całego unijnego przemysłu do 2030 roku.

Szefernaker zestawił tę kwotę z sytuacją polskich firm, które dotąd miały otrzymywać około 3 mld euro darmowych uprawnień rocznie. Według niego porównanie pokazuje, że proponowane wsparcie nie rekompensuje planowanych zmian.

W ocenie przedstawiciela prezydenta koszt wygaszania darmowych uprawnień dla polskiej gospodarki może do 2034 roku sięgnąć nawet 13 mld euro. To kwota, która w debacie publicznej brzmi jak argument nie tylko ekonomiczny, ale i polityczny.

Senat już raz powiedział „nie”

Poprzednim wnioskiem Senat zajmował się 20 maja 2026 roku. Za zgodą na zarządzenie referendum zagłosowało wtedy 32 senatorów, przeciw było 62, a jedna osoba wstrzymała się od głosu.

Advertisement

Konstytucja przewiduje, że prezydent może zarządzić referendum ogólnokrajowe tylko za zgodą Senatu wyrażoną bezwzględną większością głosów. W tamtym głosowaniu potrzeba było co najmniej 48 głosów.

To oznacza, że sama decyzja Nawrockiego nie wystarczy. Kluczowa będzie polityczna arytmetyka w Senacie i to, czy większość zmieni zdanie po nowych propozycjach Komisji Europejskiej.

Pytanie o koszty życia wraca na stół

We wcześniejszej inicjatywie pytanie referendalne dotyczyło realizacji polityki klimatycznej, która według jego treści doprowadziła do wzrostu kosztów życia, cen energii oraz kosztów prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej. To ujęcie jasno pokazuje, że prezydent chce przenieść spór z Brukseli do domowych rachunków.

Szefernaker przekonuje, że Europa potrzebuje nowej polityki przemysłowej, która odbuduje konkurencyjność. W jego ocenie łagodniejsza ścieżka redukcji emisji jedynie odsuwa część konsekwencji na kolejne lata.

Referendum może więc stać się narzędziem presji na rząd i Senat. Nawrocki stawia pytanie nie tylko o ETS, ale o to, kto ma decydować o kosztach zielonej transformacji ponoszonych przez Polaków.

Advertisement

Udostępnij to 👇