Rząd pokaże projekt nowego podatku. Cyfrowi giganci mają zapłacić 3 procent

Ministerstwo Cyfryzacji ma jeszcze w lipcu pokazać projekt ustawy wprowadzającej podatek cyfrowy. Zapowiedź potwierdził wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Nowa danina ma objąć największe platformy internetowe, a podstawowa stawka ma wynieść 3 procent.

Resort przekonuje, że założenia były już wcześniej prezentowane, a teraz projekt ma zostać oficjalnie przedstawiony. Jednocześnie pojawia się ważny mechanizm: inwestycje w Polsce mają pozwalać na obniżenie stawki. Sprawa może wywołać duży spór, bo dotyczy globalnych firm technologicznych, budżetu państwa i relacji z biznesem cyfrowym.

Projekt jeszcze w lipcu

Krzysztof Gawkowski zapowiedział, że Ministerstwo Cyfryzacji opublikuje projekt podatku cyfrowego jeszcze przed końcem lipca. To oznacza przejście od politycznych deklaracji do konkretnego tekstu ustawy.

Podatek ma być skierowany do największych platform internetowych. Chodzi o firmy, które osiągają znaczące przychody na rynku cyfrowym, ale często płacą podatki w innych jurysdykcjach.

Rząd chce pokazać, że cyfrowi giganci powinni w większym stopniu uczestniczyć w finansowaniu państwa, w którym zarabiają na użytkownikach i reklamie.

Stawka 3 procent

Podstawowa stawka podatku ma wynosić 3 procent. To poziom, który na pierwszy rzut oka wydaje się umiarkowany, ale przy skali największych platform może oznaczać duże kwoty.

Ważnym elementem projektu ma być możliwość obniżenia obciążenia poprzez inwestycje w Polsce. Taki mechanizm ma zachęcać firmy do lokowania kapitału, infrastruktury lub projektów w kraju.

Szczegóły będą jednak kluczowe. Dopiero projekt pokaże, jakie inwestycje zostaną uznane za wystarczające i jak będzie liczona podstawa opodatkowania.

Spór z gigantami jest prawdopodobny

Podatek cyfrowy od lat budzi kontrowersje w Europie. Państwa chcą opodatkować globalne platformy, ale firmy technologiczne ostrzegają przed przerzucaniem kosztów na reklamodawców i użytkowników.

Polski projekt może więc spotkać się z lobbingiem, krytyką i pytaniami o zgodność z rozwiązaniami unijnymi. Rząd będzie musiał pokazać, że danina jest precyzyjna i nie uderzy przypadkowo w mniejsze podmioty.

Największa batalia będzie dotyczyć definicji „największych platform” oraz sposobu rozliczania przychodów osiąganych na polskim rynku.

Budżet, suwerenność i internet

Dla rządu podatek cyfrowy ma znaczenie nie tylko fiskalne. To także symboliczna próba pokazania, że państwo potrafi regulować globalne koncerny technologiczne.

Zwolennicy powiedzą, że to kwestia sprawiedliwości podatkowej. Krytycy odpowiedzą, że każda nowa danina może podnieść koszty usług i reklam.

Ostateczna ocena będzie możliwa dopiero po publikacji projektu. Na razie wiadomo jedno: jeszcze w lipcu temat podatku cyfrowego ma wyjść z fazy zapowiedzi i wejść w etap konkretnej legislacji.

Udostępnij to 👇