Wakacyjne lody z automatu to dla wielu osób obowiązkowy punkt urlopu nad Bałtykiem, ale najnowsze kontrole sanepidu pokazują mniej apetyczną stronę sezonu. Inspektorzy pobrali 50 próbek lodów sprzedawanych w pasie nadmorskim i w 10 wykryli nieprawidłowości. To oznacza, że zastrzeżenia dotyczyły co piątej sprawdzonej próbki.
Nie wykryto salmonelli, ale badania pokazały podwyższoną liczbę bakterii z grupy Enterobacteriaceae. Sanepid wskazuje, że może to świadczyć o problemach z higieną podczas przygotowywania lodów albo mycia urządzeń. Kontrole objęły też bary i restauracje, a mandaty posypały się za brud, przeterminowane produkty i brak oznaczeń.
Lody z automatów pod lupą
Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Szczecinie przeprowadziła kontrole lodów z automatów sprzedawanych nad morzem. Inspektorzy pobrali 50 próbek do badań laboratoryjnych.
Nieprawidłowości stwierdzono w 10 próbkach. To wynik, który zwraca uwagę, bo dotyczy jednego z najczęściej kupowanych wakacyjnych produktów.
Badania wykazały podwyższoną liczbę bakterii z grupy Enterobacteriaceae. Rzeczniczka zachodniopomorskiego sanepidu Małgorzata Kapłan wyjaśniała, że ich obecność wskazuje na niewłaściwy poziom higieny.
Problemem mogły być urządzenia i ręce personelu
Źródłem nieprawidłowości może być nieprawidłowe mycie automatów do lodów. Takie urządzenia wymagają regularnej, dokładnej dezynfekcji, bo masa mleczna i wysoka temperatura sezonu tworzą warunki sprzyjające namnażaniu drobnoustrojów.
Drugim ryzykiem jest higiena personelu. Jeśli pracownik dotyka pieniędzy, a następnie przygotowuje jedzenie bez umycia rąk, klient ma prawo zapalić w głowie czerwoną lampkę.
Sanepid podkreślił, że w próbkach nie stwierdzono salmonelli. Wykryte bakterie nie są więc tak groźne jak ten patogen, ale u osób wrażliwych mogą powodować dolegliwości żołądkowo-jelitowe.
Mandaty także w barach i restauracjach
Kontrole nie ograniczyły się do lodów. Inspektorzy sprawdzali również bary, restauracje i stoiska gastronomiczne działające na wybrzeżu.
Co dziesiąta inspekcja zakończyła się mandatem. Wystawiono ponad 30 mandatów na łączną kwotę przekraczającą 9 tys. zł.
Najczęstsze problemy dotyczyły niewłaściwego stanu sanitarno-higienicznego, produktów po terminie przydatności oraz sosów bez oznaczonej daty spożycia. To szczegóły, które przy dużym wakacyjnym ruchu mogą szybko przełożyć się na ryzyko dla klientów.
Klient też może zareagować
Sanepid zaleca, aby zwracać uwagę na czystość lokalu, wygląd stanowiska pracy i zachowanie obsługi. Brudne blaty, brak rękawiczek tam, gdzie są potrzebne, oraz łączenie obsługi pieniędzy z przygotowywaniem jedzenia powinny budzić niepokój.
Główny Inspektor Sanitarny przypomina, że nieprawidłowości można zgłaszać przez aplikację mObywatel. Do końca ubiegłego tygodnia Polacy mieli skorzystać z tej możliwości ponad 300 razy.
Wakacyjne lody nie muszą być powodem do paniki, ale wyniki kontroli pokazują, że warto patrzeć nie tylko na smak i kolejkę przed budką. Czasem czystość miejsca mówi o bezpieczeństwie więcej niż kolorowy szyld.
Największy test dopiero w pełni sezonu
Wyniki z pasa nadmorskiego są szczególnie istotne, bo dotyczą miejsc działających pod ogromną presją wakacyjnego ruchu. Im więcej klientów, tym łatwiej o skróty w sprzątaniu, niedokładne mycie urządzeń albo pośpiech przy obsłudze.
Dlatego takie kontrole nie są wyłącznie urzędową formalnością. Dla turysty oznaczają prostą informację: miejsce popularne i oblegane nie zawsze musi być miejscem bezpiecznym, jeśli zawodzi codzienna higiena.









